Lwów to miasto, które dostarczy Wam atrakcji na kilka dni. Choć te najciekawsze zlokalizowane są w centrum, warto wybrać się dalej i zobaczyć nie tylko zadbaną starówkę, ale i miejsca, w których toczy się codzienne życie.

Zacznijmy od wpisanego na Listę UNESCO Starego Miasta, tu atrakcji jest zdecydowanie najwięcej. Jedną z nich na pewno jest spacer brukowanymi uliczkami. Chodząc pomiędzy starymi kamienicami, pięknymi kościołami, między setkami ukwieconych restauracji i barów najlepiej można poczuć niesamowity klimat miasta.  Prawdę mówiąc można tak chodzić godzinami, nie nudząc się przy tym ani chwili, ale Lwów oferuje coś więcej niż  tylko spacery po Starym Mieście, więc zapraszam do zapoznania się z atrakcjami, których nie można przegapić.

1. Rynek

To serce miasta, otoczone najpiękniejszymi budynkami. Zawsze jest tu pełno turystów, a w  niektórych miejscach tłum jest tak duży, ze trudno przejść dalej. Szczególnie kolo Kopalni Kawy i Pijanej Wiśni, dwóch kultowych lwowskich lokali, ale o nich będzie innym razem. Rynek  o długości 142 na 129 metrów otoczony jest 44 pięknymi kamienicami. Każda jest inna, choć równie efektowna. Pod numerem 6 można  zobaczyć budynek w stylu włoskim, z prawdziwym patio pośrodku i krużgankami. Ta kamienica należała kiedyś do Jana III Sobieskiego, stąd nazwa Kamienica Królewska. Obecnie w budynku mieści się Oddział Muzeum Narodowego. Latem na patio działa restauracja Casa Leone.

Pod numerem 4 stoi Czarna Kamienica, jej nazwa pochodzi od koloru bardzo ciemnej fasady. Mieści się w niej  Muzeum historyczne. Pod numerem 10 znajduje się rokokowy pałac Lubomirskich, a pod 23 kamienica Szolc-Wolfowiczów bogato dekorowana rzeźbami. Nie będę opisywać wszystkich budynków, chodzi jednak o to, że warto na rynku rozejrzeć się dokładniej, a nie tylko wypić kawę i pospacerować.

Stojący pośrodku ratusz z wysoką wieżą w porównaniu do bogato zdobionych kamienic wydaje się nieco toporny. Na rynku warto też zwrócić uwagę na  stojące  w rogach fontanny Adonisa, Diany, Amfitryty i Neptuna.

2. Prospekt Swobody

Dawna nazwa to Wały Hetmańskie. Prospekt tworzą dwie równoległe ulice, przy których stoją zabytkowe budynki, Całość z jednej strony zamyka pomnik  Mickiewicza, z drugiej słynna lwowska opera. Pośrodku wszystko tonie w zieleni. Miejsce jest bardzo piękne i ma klimat dawnych czasów, co podkreślają lampy stylizowane na naftowe.  Ludzie siedzą na ławeczkach albo grają w szachy. Przy prospekcie znajduje się piękny budynek Muzeum Narodowego z bogatą kolekcją ikon, pomnik Tarasa Szewczenki, fontanny,  Muzeum Etnograficzne itd. Pod numerem 13 znajduje się luksusowy Grand Hotel  z niezwykle bogato zdobioną fasadą. Prospekt Swobody to także miejsce, gdzie odbywają się uroczystości narodowe.

3. Opera

No cóż, tego miejsca absolutnie nie można pominąć i poprzestać na oglądaniu jej z zewnątrz. Opera to nie tylko  pięknie dekorowana fasada, ale też spektakularne  zdobienia znajdujące się wewnątrz budynku.  Wystarczy wejść do sali lustrzanej i podnieść głowę, by obejrzeć namalowane na suficie sceny z czołowych polskich oper. Klatka schodowa inspirowana jest rokoko i barokiem i naprawdę może swoim przepychem oszołomić. Widownia  mieści 1200 osób. Piękne loże: cesarska i marszałkowska mają nawet osobne toalety. Kurtyna to nie jakiś tak kawał materiału, ale  dzieło malarza Henryka Siemiradzkiego  przedstawiające Apollina i Muzy.

Oficjalne otwarcie opery miało miejsce 4 października 1900 roku.  W tamtym okresie był to jeden z najnowocześniejszych budynków w Europie. Wyposażono go w oświetlenie elektryczne, centralne ogrzewanie, system wentylacji, hydrauliczną maszynerię sceny oraz liczne wyjścia ewakuacyjne.

Bilety wstępu kosztują 60 hrywien, a już za 80 można kupić bilet na jakąś sławną operę np. Jezioro Łabędzie.

4. Kościoły

Nie będę opisywać wszystkich, bo jest naprawdę bardzo, bardzo dużo, ale kilka zasługuje chociaż na krótkie polecenie. Tuż za  Prospektem Swobody, przy placu Soborowym, znajduje się kościół św. Andrzeja  przy którym stoi klasztor Bernardynów. Z zewnątrz budynek zachwyca bogato zdobioną, ale gustowną fasadą. Wewnątrz można dostać oczopląsu. Barokowe zdobienia nachodzą jedne na drugie i trudno właściwie odróżnić, co jest czym. Do tego dochodzą barwne freski w cukierkowych kolorach. Jak dla mnie wnętrze jest zbyt przesadne, miałam wrażenie, że oczy rozbiegają mi się w dwie różne strony i na niczym nie mogłam skupić uwagi. Jeśli jednak lubicie tak bogato zdobione świątynie,  będziecie zachwyceni.

Katedra Łacińska pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny stoi w narożniku Rynku. To jeden z najstarszych kościołów w mieście, wybudowany w stylu gotyckim. Wysokie eleganckie wnętrze rozświetla światło wpadające przez efektowne okna. Do fasady budynku przylegają piękne kaplice.

Kościół Dominikanów to obecnie grekokatolicka cerkiew. Jego kopuła stanowi charakterystyczny element architektoniczny dla miasta. Piękna fasada składa się z wypukłych i wklęsłych elementów i dwóch par potężnych kolumn. Jasne wnętrze jest rokokowe, ale harmonijne i gustowne.

Kościół św Piotra i Pawłapodobał mi się chyba najbardziej. Lubię takie ciemne, mroczne wnętrza pełne tajemnic. Światło wpadające przez trzy znajdujące się nad ołtarzem okna, tworzy lekko mglistą, niesamowitą atmosferę. Wybudowany został w XVII wieku i początkowo należał do jezuitów. Jego losy były burzliwe, napiszę tylko, że po II wojnie zrobiono z niego magazyn książek, dopiero  w 2010 otwarto go ponownie jako grekokatolicką świątynię. Choć wnętrze jest bogato zdobione, nie przytłacza i sprawia przyjemne wrażenie.

Spacerując po Lwowie będziecie napotykać różne kościoły co kilkaset, a czasem nawet co kilkadziesiąt metrów. Niektóre są efektowne, inne bardzo skromne.  Na pewno warto do nich wejść chociaż na chwilę. Może nie do wszystkich, bo musielibyście przyjechać do miasta na parę tygodni, ale chociaż do kilku.

5. Kaplica Boimów

To perełka, która jest grobowcem bogatej rodziny kupieckiej, Z zewnątrz, choć ładna, wydaje się niewysoka i niepozorna. Wewnątrz zaskakuje pięknem, wielkością i jasnością. Cudowna, błękitna kopuła  wpuszcza piękne światło, co kontrastuje z ciemnymi grobowcami. Te z kolei zdobione są płaskorzeźbami ukazującymi sceny religijne. Całość jest bardzo bogata w detale, niestety wyraźnie potrzebuje remontu. Wstęp kosztuje 50 UAH

6. Kasyno szlacheckie

Znajduje się trochę bardziej na uboczu przy ulicy Listopadowego Czynu. Mieszkaliśmy dosłownie na przeciw niego, w pięknej, zadbanej kamienicy. Budynek kasyna już z zewnątrz przyciąga uwagę, szczególnie wielkie rzeźby Atlantydów, arkadowa loggia i pastelowy kolor różowej fasady. Wnętrze jest zachwycające. Ogromny hall z przeszklonym dachem pokryto dębową boazeria, jednak największe wrażenie robią schody zdobione efektowną balustradą. To idealne miejsce do zdjęć, dlatego często fotografują się tu nowożeńcy. Sale kasyna są puste, ale wystarczy spojrzeć na ściany czy drewnianą podłogę, by wyobrazić sobie ich dawne bogactwo. Koniecznie zajrzyjcie też na balkon i podwórko. W kasynie nie ma tradycyjnej kasy biletowej, po prostu stoi tu stróż, któremu płacimy 30 hrywien za wstęp. Obecnie budynek ten nosi nazwę Dom Naukowców.

7. Cmentarz Łyczakowski

Tego miejsca nie trzeba opisywać, wszyscy o nim słyszeli. Jedna z najsłynniejszych nekropolii świata leży kilka kilometrów od centrum. Najlepiej dojechać tu tramwajem nr 1, który zatrzymuje się przed samą bramą. Cmentarz jest ogromny, częściowo zaniedbany, ale przy głównej trasie grobowce są odnowione. Najbardziej efektowne to te zaraz przy wejściu, należące do rodzin Baczewskich, Adamskich, Barczewskich itd. Wiele nagrobków jest bardzo przejmujących. Stary drzewostan, wśród którego znajdują się groby, został specjalnie zaprojektowany. Miejsce jest pełne zadumy, tu spoczywają ludzie kultury, nauki, polityki, bohaterowie wielu walk. Osobną częścią nekropolii jest Cmentarz Orląt Lwowskich. Wstęp 40 hrywien.

8. Gaj Szewczenki

To cudowny, ogromny skansen, który znajduje się jakieś 2 kilometry od Cmentarza Łyczakowskiego. Miejsce jest podzielone na kilka części poświęconych różnym regionom Ukrainy, mamy więc chaty bojkowskie, wołyńskie, podolskie itd. Niemal w każdym takim sektorze znajduje się cerkiew. jest też kościółek katolicki. Na terenie obiektu jest też małe zoo, jeziorko, punkt gastronomiczny itd. Skansen wciąż jest żywy, bardzo często w chatach odbywa się gotowanie pierogów, wyrób rękodzieła, na Wielkanoc malowanie jajek.  Cały obiekt mieści się na terenie leśnym, więc wszystko wygląda bardzo naturalnie i absolutnie nie mamy wrażenia, że jesteśmy w muzeum, a raczej, że w starej wsi. Można sobie zrobić tu fotki w ludowych strojach, oczywiście Julka była pierwszą chętną. Strój wypożyczamy za 20 hrywien, zdjęcia robimy sami. W końcu  powstała cała sesja z udziałem naszej córki, która wyglądała w tym stroju tak ślicznie i naturalnie, że fotografowali ją nawet obcy ludzie. Nam brakowało jedynie restauracji z prawdziwego zdarzenia, w której można by spróbować kuchni różnych regionów. Wstęp do skansenu kosztuje 40 hrywien. To miejsce bardzo rozległe, więc spędzicie tu na pewno kilka godzin.

9. Kościół św. Brygidy

Nie umieściłam go w jednym punkcie z innymi świątyniami, ponieważ znajduje się jakieś 3 kilometry za centrum. W  porównaniu do innych świątyń jest nowy, pochodzi z początku XX wieku, ale zachwyca dwubarwną, bogato zdobioną fasadą. Efektownie prezentują się dwie wieże zbudowane na planie kwadratu i niesamowite, ogromne okna. Właściwie kościół wygląda z zewnątrz jak zamek, tym bardziej zaskakuje jego surowe, niemal pozbawione dekoracji wnętrze.

10. Dzielnica ormiańska

Jest maleńka, właściwie to kilka budynków skupionych wokół ormiańskiej katedry, ale bardzo urokliwa. Sama katedra, tak odmienna od wszystkich lwowskich kościołów, po prostu zachwyca. Jej egzotyczne wnętrze przypomina Bliski Wschód. Przy ulicy Ormiańskiej znajdują się świetne kawiarnie i restauracje. Wypijecie tu kawę podawaną na gorącym piasku.

Jak widać atrakcji we Lwowie nie brakuje, a to co opisałam powyżej, to zaledwie maleńka część, jaką oferuje miasto. Bilety wstępu są naprawdę tanie, nigdzie nie zapłacicie więcej niż 8 zł, wiec nie oszczędzajcie! Jednak nie samym zwiedzaniem żyje turysta, więc polecam zrobić jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy.

1. Przejechać się marszrutką

Małe autobusiki są typowe dla krajów byłego Związku Radzieckiego. To coś pomiędzy zbiorową taksówką, a prawdziwym autobusem. W środku jest ciasno i duszno, a stan techniczny woła o pomstę do nieba, ale to przygoda, więc warto zaliczyć chociaż jeden przystanek. Cena przejazdu, około 80 groszy, nie uszczupli Waszych portfeli. Bilety kupujemy u kierowcy.

2. Iść do firmowego sklepu firmy Roshen

Tu kupicie najlepsze ukraińskie słodycze. W ofercie ponad 200 rodzajów cukierków, wafelków, tortów, lizaków, bombonierek itd. Oczywiście można je kupić i w innych miejscach, ale tu, w sklepie przy placu  Soborowym, poczujecie się jak dzieci. Nie wiadomo, co wybrać, biegaliśmy po sklepie z obłędem w oczach. Na dodatek jest tanio! Niektóre z tych słodyczy są już do kupienia w Polsce, ale kosztują 30-50 procent drożej. To świetny prezent dla bliskich. My wyszliśmy ze sklepu z gigantyczną reklamówką słodkości, którymi obdarowaliśmy wszystkie maluchy w naszej rodzinie. Miny 4-letniej Mai i 2-letniego Olka, dzieci mojego brata, w momencie, gdy dostali paczki, bezcenne. Dodam tylko, że właścicielem Roshen jest prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko.

3.Iść do drogiej, eleganckiej restauracji

Droga restauracja we Lwowie oznacza, że zjecie tu obiad za tyle, ile w Polsce zapłacilibyście w przeciętnym lokalu. Najsłynniejsza jest restauracja Baczewskich, przez wielu uważana za najlepszą w mieście. My byliśmy tu na sławnym śniadaniu i naprawdę polecam tę opcję. Oprócz świetnego jedzenia jest klimat, jakiego nie ma nigdzie indziej.Są też kolejki, żeby w ogóle wejść do środka. Oczywiście we Lwowie jest mnóstwo eleganckich lokali jak Amadeus, Veronika, Mons Pius, w każdym doświadczycie odrobimy luksusu.

4.Iść do baru/pubu

Ceny alkoholu na Ukrainie są wręcz nieprzyzwoicie niskie. W Auchanie za 2,5 litrowe, bardzo dobre Piwo Lwowskie zapłaciliśmy 5,50 zł. A za litrową wódkę Nemiroff 22 zł. W barach jest oczywiście drożej, ale  to wciąż znacznie taniej niż w Polsce. I klimat zupełnie inny. Świetna wiśniówka w Pijanej Wiśni, podana w pięknym kieliszku kosztuje kosztuje niecałe 7 zł, a 20 shotów czy raczej nalewek, w Gazowej Lampie 33 zł. Lwowskie puby to świetna atmosfera, niebanalny wystrój i gwarantowana dobra zabawa.

5. Poszukać polskich akcentów

To nie będzie trudne zadanie, bo widać je niemal na każdym kroku. Na budynkach znajdziecie polskie napisy, a w całym mieście pomniki zasłużonych Polaków. Niektórzy z tą polskością przesadzają, nietrudno, niestety, spotkać pijanych Polaków, którzy krzyczą: Lwów jest nasz! Straszna żenada.

6. Odwiedzić targ staroci

W Lwowie w samym centrum jest ich kilka, jeden przy operze. Możecie trafić na nich na prawdziwe perełki, kupić antyki i rękodzieło. Są też pamiątki z czasów komunizmu i piękne stare widokówki przedstawiające Lwów.

7. Wybrać się na spacer z dala od centrum i zobaczyć, jak mieszkańcy Lwowa żyją na co dzień.

Ach, gdy piszę to wszystko, mam natychmiast ochotę tam wrócić. Dawno żadne miasto mnie tak nie zauroczyło. Mam nadzieję, że  wrócę tam jeszcze wiele razy.

Kategorie: Ukraina

1 Komentarz

mama · 9 września 2019 o 15:00

Muszę szczerze przyznać i potwierdzić, że Lwów jest cudny,byliśmy na jednodniowej wycieczce z sanatorium w Truskawcu na Ukrainie, to co zobaczyliśmy robiło wrażenie,ale to jest kropla w morzu.Mam nadzieję, ze pojedziemy na dłużej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.