W natłoku atrakcji, jakie oferuje Bangkok, czasem trudno się połapać i zdecydować, co wybrać. Zwłaszcza że Bangkok sam w sobie rzadko jest celem podróży, zazwyczaj stanowi kilkudniowy przystanek na trasie po Azji. Większość podróżnych mówi: „wpadliśmy na 2-3 dni, potem ruszamy na wyspy”. Tak naprawdę na zwiedzenie wszystkich ciekawych miejsc w stolicy Tajlandii miejsc pewnie nie wystarczyłoby nawet kilka miesięcy. A przecież zwiedzanie to nie wszystko, trzeba jeszcze znaleźć czas na chill out i degustację tajskiej kuchni. Dzisiaj zapraszam do zapoznania się z moimi propozycjami, jak spędzić w Bangkoku kilka dni i nie zwariować.

Po pierwsze nie róbcie zbyt napiętych planów, niech lista atrakcji, które chcecie zobaczyć, nie będzie zbyt długa. Bangkok jest ogromny, pokonywanie codziennie dziesiątek kilometrów w celu dotarcia do kolejnego ciekawego miejsca Was wykończy. Do tego upał też zrobi swoje. Nie nastawiajcie się na 7 świątyń dziennie, bo to niewykonalne. Zresztą po kilku pierwszych wszystkie pozostałe wydają się takie same. My podczas naszego pierwszego  pobytu w Bangkoku codziennie rezygnowaliśmy z części planów, bo nie byliśmy w stanie ich zrealizować. Z perspektywy trzech pobytów w tym mieście widzę, że 5-6 godzin zwiedzania dziennie, to absolutne maksimum. I to w wolnym tempie. Resztę czasu dobrze jest przeznaczyć na szeroko rozumiany wypoczynek, to znaczy jedzenie, masaże, relaks na terenach zielonych, zakupy itd. Co więc tak naprawdę warto zwiedzić i robić?

Poniżej lista moich propozycji:

1. Pałac Królewski i Świątynia Szmaragdowego Buddy( Wat Phra Kaew)

Tak, tak, to najbardziej oczywiste miejsce, ale naprawdę godne uwagi. Koniecznie przyjdźcie tu rano, o 8 30, gdy kompleks jest  otwierany. Macie szansę zwiedzić całość w 2-3 godziny bez towarzystwa tłumów. Z każda minutą turystów przybywa i robi się coraz bardziej męcząco.

Kompleks pałacowo świątynny to kwintesencja Tajlandii. Jest barwnie, zachwycająco, egzotycznie, choć trochę kiczowato. Tu znajduje się najświętszy posąg Buddy, który może turystów rozczarować, gdyż ma tylko 66 cm.  Tu znajduje się też wystawny pałac, dawna siedziba królewska, już nieużywana.

2. Świątynia Leżącego Buddy( Wat Pho)

Bardzo lubię tę świątynię( czyli po tajsku wat), gdyż jest bajecznie kolorowa i naprawdę piękna. Tu zobaczycie największe zagęszczenie prangów (obiekty religijne w kształcie barwnych kolb kukurydzy) i czedi ( złote pagody o szerokich podstawach). Na dodatek tutaj znajduje się posąg leżącego Buddy, który ma prawie 50 metrów. Naprawdę świetna sprawa. Egzotyka w najczystszej postaci.

Świątynia znajduje się blisko Pałacu Królewskiego, dlatego warto zwiedzić te dwa obiekty w ciągu jednego dnia.

3. Świątynia świtu (Wat Arun)

Mój absolutny numer jeden. Wat Arun nie jest tak barwna jak Wat Pho ani tak sławna jak Świątynia Szmaragdowego Buddy, jednak dla mnie jest najpiękniejsza. Znajduje się po drugiej stronie rzeki Menam, dlatego jest tu znacznie spokojniej. Główny prang ma wysokość 104 metry! Można wejść po stromych i bardzo wąskich schodach niemal na jego szczyt. Wejście to pestka, ale zejście mocno podnosi adrenalinę. Schody mają jakieś 25 cm szerokości, zdecydowanie przeznaczone są na tajskie stopy w rozmiarze 35, nie na wielkie nogi Europejczyków. za to widoki z góry są obłędne. Ściany świątyni pokryte są tłuczoną ceramiką pochodząca z Chin. Obiekt  równie cudownie prezentuje się po zmroku, gdy jest bajecznie podświetlony.

4. Złota góra ( Wat Saket)

Niby leży w centrum, a jednak trochę na uboczu. Z daleka nie prezentuje się szczególnie okazale, choć jest położona na sztucznym wzniesieniu, które ma 79 metrów wysokości. Nie ma tu smukłych, barwnych prangów, na szczycie znajduje się tylko czedi i wiharn ( rodzaj pawilonu), w którym stoją dwa posagi Buddy. By wejść na górę, trzeba pokonać 318 schodów. Z góry rozpościera się piękny widok na miasto. Obiekt tonie w zieleni. To bardzo przyjemne i spokojne miejsce.

5. Park Dusit i pałac Vimanmek

To zupełnie inny Bangkok, zielony, spokojny i prawie pusty. Dusit to nowa dzielnica królewska, powstała na początku XX wieku, gdy w okolicy strego pałacu zrobiło się zbyt gęsto. Tu znajduje się ogromna, biała Hala Tronowa, wybudowana w stylu kolonialnym i piękny pałac Vimanmek z złotego drzewa tekowego. W porównaniu do innych tajskich królewskich budynków zachwyca skromnością i delikatnością. Otoczony jest pięknym, bardzo zadbanym parkiem, pełnym altanek, sadzawek itd. Wprawdzie czasem z wody wynurza się wielka iguana, ale to dodatkowa atrakcja. Na terenie parku znajduje się jeszcze kilka innych uroczych obiektów pałacowych i zoo.

6. Wycieczka statkiem po rzece Menam lub przejażdżka tramwajem wodnym. Albo chociaż spacer wzdłuż rzeki.

Z perspektywy rzeki łatwo i szybko można zobaczyć, jak zróżnicowanym miastem jest Bangkok. Z jednej strony to nowoczesna metropolia, pełna sięgających nieba wieżowców, z drugiej mamy slumsy. Całość przetykana jest świątyniami i targowiskami. Istny misz-masz

Gdy byliśmy pierwszy raz w Bangkoku, nie znosiłam jeździć tramwajami wodnymi. Pasażerowie są strasznie poganiani przy wchodzeniu i wychodzeniu. Z maleńką Julką na rękach nie czułam się bezpiecznie, miałam wrażenie, że zaraz obie wpadniemy do rzeki. Potem nawet je polubiłam, doceniłam , że są bardzo tanie, za dosłownie parę złotych można  zobaczyć całe miasto z perspektywy wody. I nigdy nie stoi się w korkach.

W głąb miasta odchodzi sieć starych kanałów, podobno wycieczka po nich, choć w organizujących je agencjach kosztuje słono, warta jest swojej ceny.

7. Zakupy na targu weekendowym ( Chatuchak Market)

O, matko, w życiu nie widziałam równie wielkiego targu. I raczej nie zobaczę, bo Chatuchak to jeden z największych tego typu obiektów na świecie. Kupicie tu wszystko począwszy od żywych zwierząt, przez jedzenie, ubrania, meble, rośliny itd. W razie przesytu zakupami możecie skorzystać z usług fryzjera, masażysty albo zjeść wszystko, na co tylko przyjdzie Wam ochota. Łącznie z pizzą i paellą. Jak sama nazwa wskazuje, targ jest czynny tylko w weekendy. Ceny  nie należą tu do najniższych w Bangkoku,  na mniejszych targowiskach te same rzeczy kupicie 10-20 % taniej, ale z pewnością warto tu przyjechać.

8. Zakupy w centrach handlowych

Trzeba przyznać, że w Tajlandii na turystów czeka mnóstwo pokus. Ceny  ubrań i dodatków są w sklepach co najmniej połowę niższe niż u nas. Dobrej jakości bawełniane koszulki można kupić już za 12 zł. Niezłe podróby markowych rzeczy też kosztują niewiele. Artur kupił sobie „Wranglery” za 100 zł w których chodził 4 lata.  Warto się targować, bo cena może ulec znacznemu obniżeniu. Dobre ceny znajdziecie nie tylko na mniejszych targowiskach, ale też w dużych centrach handlowych. Nasze ulubione to MBK, żeby je przejść całe nie starczy dnia! Największy jest jednak Central World, który należy do 10 największych tego typu obiektów na świecie.  W ogóle centra handlowe to w Bangkoku moc dodatkowych atrakcji takich jak aqua park na dachu czy oceanarium w podziemiach.  No i każde z nich ma gigantyczny food court czyli teren z restauracjami, kawiarniami, cukierniami itd. Boskie jedzenie z całego świata, w równie boskich cenach, kusi, oj kusi! Zwłaszcza, że ceny są bardzo przyjazne dla kieszenie. Dla przykładu przepyszne naleśniczki kosztują 10 bth czyli 1 zł za sztukę! A cały tajski obiad nie przekroczy 10 zł! Dania europejskie są zdecydowanie droższe.

9. Masaż

Tajski masaż boli, ale daje niesamowite efekty. Gdy po raz pierwszy Tajka  wbijała mi łokieć w łopatki i wykręcała szyję, myślałam, ze zaraz umrę.  Miałam ochotę ją pobić albo uciec. Jakoś jednak wytrwałam do końca. Już kilkanaście minut po zabiegu poczułam przypływ niesamowitej energii, czułam się zrelaksowana i rozciągnięta. Od tego masażu można się uzależnić. Nie trzeba chodzić do salonów

10. Park Lumpini

Bardzo popularny teren zielony. Zwłaszcza wśród Tajów, którzy w weekendowe poranki tłumnie uprawiają tu jogging. Jest kilka altanek, sadzawki  a w nich oczywiście wielkie iguany.  Bardzo fajne miejsce, by odpocząć po intensywnym dniu.

11.Chinatown

Mam trochę wątpliwości, czy proponować Wam wyprawę do dzielnicy chińskiej, bo ja akurat za nią nie przepadam, ale większość przyjezdnych bardzo to miejsce lubi, więc niech będzie.  Turyści chwalą ją głównie za duży wybór taniego jedzenia i specyficzną atmosferę. Osobiście nie przepadam za chińską kuchnią, za dużo w niej dziwactw, a wiszące na sznurkach kurze łapki jakoś negatywnie wpływają na mój apetyt. Dzielnica zawsze jest pełna ludzi, gwaru i brudu. Życie nocne kwitnie.

12. Silom

To dzielnica pełna kontrastów. Nowoczesne drapacze chmur, takie jak wysoki na ponad 300 m Maha Nakhom sąsiadują tu z tradycyjnymi świątyniami i zaniedbanymi domami. To siedziba finansjery handlowej, ale znajdziecie tu też bardzo duży wybór hoteli i dobrego jedzenia. Bardzo interesujące miejsce.

Pamiętajcie, że Bangkok to także ciekawe środku transportu, Koniecznie wypróbujcie nowoczesny sky train, stare autobusy, tramwaje wodne i tuk-tuki.

No i cieszcie się pyszny jedzeniem!

 

Kategorie: Tajlandia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.