Lubię jeździć na Słowację. Zawsze mi się wydaje, ze my, Polacy, w ogóle tego kraju nie doceniamy i zazwyczaj bierzemy go pod uwagę jedynie planując wyjazd na narty. A przecież Słowacja to imponujące zamki, piękne miasta, wspaniałe szlaki górskie i klimatyczne wioski. Co jednak najważniejsze, wszędzie w tym niewielkim kraju panuje spokój i cisza. Po przekroczeniu granicy nagle dostrzegamy, ze nadmiar samochodów na drogach znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a ludzie przestają się spieszyć. Robi się jakoś tak sielankowo. Dzisiaj chcę Wam pokazać jedno z  bardziej urokliwych miejsc na Słowacji, które stanowi żywy skansen i jest wpisane na listę UNESCO czyli Vilkolinec( Wilkoliniec)

Wieś leży na stokach Małej Fatry, na wysokości ponad 700 metrów n.p.m. niedaleko miasta Rużomberok i jest miejscem, w którym czas się zatrzymał. Osada po raz pierwszy wspomniana została w roku 1461, jednak większość chat, które zachowały się w doskonałym stanie pochodzi z XVIII i XIX wieku.

Najlepiej dojechać tu samochodem, żadna komunikacja  miejska do wsi nie dociera. Można pokusić się o pieszą wędrówkę czy wycieczkę rowerową.  Droga dostarcza wielu wrażeń, gdyż jest wąska i stroma, na wielu odcinkach nie ma możliwości, by minęły się dwa auta. Tuż przed Wilkolińcem znajduje się parking, oraz kasa biletowa. Za wstęp do wioski płacimy 2 euro od osoby.  Środki te przeznaczone są na konserwację budynków i utrzymanie niewielkiego muzeum.

Wilkoliniec to dwurzędowa podłużna wieś z długimi podwórzami. Nie ma tu asfaltu. Główne budynki stoją przy szutrowej drodze, a gospodarcze schowane są w głębi. Miejscowość składa się z 45 drewnianych domów, których ściany pokryto gliną i pomalowano w pastelowe barwy, a dachy pokryto gontem. Wnętrze każdej chaty stanowią  zaledwie  trzy pomieszczenia: przedsionek, który pełni rolę kuchni i dwie izby. Jedynym murowanym  budynkiem w Wilkolińcu jest kościół, ale jego dzwonnica też jest drewniana. Przez centrum osady przepływa potok, a najważniejsze zabytki to Dom Rolnika, szopa pasterzy i kościół.

Wieś została nawet uznana za najlepiej zachowaną osadę tego typu w Łuku Karpackim i w roku 1993 wpisano ją na Listę UNESCO. Nie jest ona  typowym skansenem, ponieważ nadal mieszkają tu ludzie — jedni cały rok, inni traktują drewniane chaty jako domki letniskowe.  Stałych mieszkańców jest jedynie 18, ale były czasy, gdy liczba ta dochodziła do 350. Wielu właścicieli wynajmuje pokoje, prowadzi sklepiki z pamiątkami czy restauracje. Niestety tutejsze społeczeństwo starzeje się, a młodzi uciekają do miast, więc pewnie za jakiś czas Wilkoliniec stanie się typowym, pustym skansenem.

Byliśmy w Wilkolińcu w kwietniu, gdy turystów można było policzyć na palcach jednej ręki, panował więc wymarzony spokój. Podobno latem, zwłaszcza podczas weekendów, przyjeżdżają tu tłumy. Jeśli wybieracie się w podróż na Słowację, koniecznie uwzględnijcie tę urokliwą wioseczkę   w swoich planach.


1 Komentarz

Aleksandra · 6 maja 2019 o 13:18

Bardzo klimatyczne miejsce. Chętnie bym je zwiedziła 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.