Położona na styku Małej Fatry i Gór Strażowskich wioska Cicmany słynie z niezwykłych chat malowanych w białe ornamentowe wzory. Zwyczaj zdobienia domów nie jest szczególnie stary, ma niewiele ponad 100 lat. Wszystko zaczęło się od bielenia narożnych belek w celu ochrony przed wilgocią. Zajmowały się tym kobiety, ale miały chyba bardzo artystyczne dusze, bo zaczęły tworzyć różne wzory, a następnie pokrywać nimi całe domy. Dzięki temu w Cicmany można się poczuć jak w krainie domków z piernika. Ornament, który stosowany jest w wiosce został zaczerpnięty z haftów.

  

Wieś ma dosyć dramatyczną historię. Chociaż pierwsze wzmianki o jej istnieniu pochodzą z XIII wieku, najstarsze chaty mają ledwie 200 lat. Wszystko przez potężne pożary, które kilkakrotnie nawiedzały Cicmany. Obecnie zabytkowych malowanych budynków jest około 130. W 1979 roku uznano chaty za zabytek budownictwa ludowego i objęto ochroną.

Najokazalszy jest piętrowy  Dom Radena, który mieści niewielkie muzeum. Wewnątrz znajdują się dawne sprzęty, a także fotografie ukazujące historie wioski. Obok stoi Dom Ondreja Gregora, w nim także znajduje się wystawa etnograficzna. Jednak najładniejsze są te chaty, w których wciąż mieszkają ludzie.  Życie toczy się tu jak w każdej innej części Słowacji, tyle że tradycja malowania domów jest wciąż żywa.

W wiosce znajduje się kilka sklepów z pamiątkami i dwie restauracje, w których można spróbować regionalnych potraw. Mimo że na Słowacji obowiązującą walutą jest euro, ceny nie są wysokie. Bardzo polecam pyszne kluseczki z bryndzą.

Obecnie Cicmany to także ośrodek narciarski, w okolicy znajduje się kilka wyciągów. A jeśli chodzi o wzory malowane na chatach, to są one na Słowacji tak lubiane, że w 2012 roku, podczas Letnich Igrzysk w Londynie, reprezentacja tego kraju miała stroje z motywami zaczerpniętymi z budownictwa z Cicmany.

Malowana słowacka wioska znajduje się niedaleko Żyliny, około 50 km od granicy z Polską. Tak blisko, a w naszym kraju to miejsce jest właściwie nieznane.  W ogóle mam wrażenie, że Słowacja to bardzo niedoceniane przez Polaków państwo. Szkoda, bo nasz południowy sąsiad ma do zaoferowania znacznie więcej niż niezłe trasy narciarskie.

 

Kategorie: Słowacja

2 Komentarze

Zajączek · 4 czerwca 2018 o 23:12

To taka wioseczka podobna do naszego Zalipia? Malowane domki..

Beata · 5 czerwca 2018 o 06:13

Zalipie ładniejsze Zajączku, bardziej kolorowe i sielskie. Za to w Cicmany jest znacznie więcej tych malowanych domów niż w Zalipiu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.