Późną wiosną tego roku trafiłam przypadkiem w internecie na zdjęcia ze spacerów z alpakami. Od razu pomyślałam, ze byłby to świetny prezent urodzinowy dla Julki, która jest miłośniczką wszelkich zwierząt. Sprawdziłam tylko, czy to etyczne wobec alpak, czy taki spacer nie jest dla nich krzywdzący, ale okazało się, że to zwierzęta hodowlane jak owce czy  konie, więc wyzbyłam się wątpliwości.

        Ostatecznie ze względu na padające przez cały czerwiec deszcze spacer udało się zorganizować z miesięcznym opóźnieniem i urodzinowa niespodzianka się nie powiodła, ale i tak było to niesamowite doświadczenie, które pewnie jeszcze nie raz powtórzymy.

     Co warto wiedzieć o alpakach, zanim zdecydujemy się a taką przyjemność? Powszechnie uważa się je za zwierzęta  bardzo towarzyskie i spokojne, które chętnie spędzają czas z ludźmi. Jest w tym sporo prawdy, ale nie cała. Chociaż alpaki wyglądają jak pluszowe maskotki, nie są zabawkami. Potrafią być uparte i wcale nie są są tak ufne, jak mogłoby się wydawać. To wspaniałe zwierzęta o bardzo różnych charakterach. Samice bywają kapryśne, gdy wpadną w złość mogą opluć śmierdzącą śliną.  Samce są bardziej zrównoważone, ale zdarza się, że kopią albo gryzą. Bez obaw, takie sytuacje mają miejsce naprawdę rzadko, bo to przemiłe i łagodne zwierzęta i jedynie w ostateczności się denerwują. Ich ugryzienie nie jest niebezpieczne, gdyż te zwierzęta mają jedynie dolne zęby.  Alpaki są ciekawskie, nie boją się ludzi, ale to nie znaczy, że od razu pozwolą się głaskać i przytulać. Szybko przyzwyczajają się do właścicieli i reagują na imiona. Gdy mają ochotę coś zrobić, na przykład wytarzać się w trawie, to zrobią to bez względu na nasze protesty. Prowadzenie ich na spacerze oznacza, że trzeba się dostosować, a ciągnąć ich na siłę.

   

 

.

Alpaki są zwierzętami stadnymi, nie potrafią żyć w samotności. Często alpaka hodowana w samotności szybko umiera, tak więc zakup pary to absolutne minimum. Powszechnie uważa się, że są łatwe w hodowli, odporne i nie chorują. Ich hodowla jest ogromną przyjemnością, ale z tym zdrowiem to mit. Alpaki chorują jak wszystkie inne zwierzęta. Źle znoszą stres. Są bardzo czyste, nie wytwarzają lanoliny, więc ich sierść jest bezwonna. Załatwiają się zawsze  tym samym miejscu. Zadowolone przyjemnie pomrukują, zdenerwowane  wydają wysoki dźwięk przypominający pisk ptaków. Co tu dużo mówić, są cudowne i można dla nich stracić głowę.

Wybierając alpakarnię, która organizuje spacery, szukałam  nie tylko takiej, która będzie w miarę blisko, ale i takiej, gdzie czuć, że dla właściciela hodowla to nie tylko biznes , ale przede wszystkim pasja. Tak trafiłam na „Alpaki z Jury”. To był strzał w dziesiątkę!

Hodowla znajduje się w Czekance koło Siewierza, w pięknym miejscu, otoczonym przez las. Właściciel,Pan Marcin, kupił dwie pierwsze alpaki wcale nie planując, że stworzy sporą hodowlę, jednak gdy zobaczył, że zwierzęta na widok swoich odbić w szybie płaczą, bo myślą, że  to stado, do którego nie mogą się dostać, dokupił kolejne. Alpaki z Jury to nie zoo, a miejsce stworzone z miłości. Tu zwierzęta mają być szczęśliwe. Teren jest duży, zadbany, alpaki wypielęgnowane i zadowolone. Widać, że Pan Marcin je uwielbia, a one odwdzięczają mu się się tym samym.

Jak wygląda sam spacer? Najpierw przyprowadzone zostały dwie alpaki, z którymi mieliśmy iść na spacer: roczny Maximo i trzyletni Olaf.  Pan Marcin wyjaśnił, jak należy je prowadzić podczas spaceru, by było przyjemnie i bezpiecznie. Opowiedział też o ich charakterach i zwyczajach oraz dał pojemniki z pokrojoną marchewką, która stanowi rzadko podawany zwierzętom przysmak. To na wypadek gdyby trzeba było je przekupić. Jak się okazało, marchewka była bardzo przydatna.

Alpaki prowadziły na smyczy dzieci, Julia i jej kuzyn Kuba. My dorośli byliśmy osobami towarzyszącymi. Od razu było zabawnie, bo to raczej zwierzęta prowadziły na smyczy dzieci, a nie odwrotnie. Alpaki po wyjściu za ogrodzenie zaczęły z radością tarzać się w wysokiej trawie i nie miały ochoty na dalszy spacer. Nieodzowna okazała się marchewka i pomoc Pana Marcina. W lesie ocierały się o pnie i podjadały trawę.W drodze powrotnej  prawie biegły, bo chciały być jak najszybciej z resztą stada. W czasie całego spaceru Pan Marcin opowiadał o doświadczeniach w hodowli alpak, o ich usposobieniu zwyczajach itd. Naprawdę widać, że to człowiek, który kocha te zwierzęta.

Po spacerze wypuszczona została reszta stada, ale samców nie wpuszczono do samic. Chłopaki stały wiec przy ogrodzeniu i z tęsknotą spoglądały na dziewczyny. Jedynie młodziutki Maximo był obojętny na kobiece wdzięki i jak to dziecko, z radością biegał po polanie. Ciężko nam było rozstać się z alpakami. Od razu uświadomiliśmy sobie, że będziemy tu wracać, bo kontakt z tymi uroczymi zwierzętami jest czymś niesamowitym.

Informacje praktyczne:

adres: Alpaki z Jury

Czekanka 8a

tel.720 564 564

Cena zależy od ilości alpak i osób, najlepiej uzgodnić ją telefonicznie z Panem Marcinem.

 

 


1 Komentarz

Zajączek · 12 lipca 2020 o 19:50

Super przygoda 🙂 a alpaki nieprawdopodobne słodziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.