Wszystko wskazuje na to, że o zagranicznych wyjazdach wakacyjnych możemy w tym roku zapomnieć. Wiele państw nie upora się do tego czasu z epidemią, a na dodatek ryzyko, że coś przywieziemy z zagranicy wciąż będzie ogromne. Nie sądzę też, by Unia Europejska otwarła latem granice. Tegoroczne wakacje będą z pewnością inne niż dotychczasowe. Na wypoczynek zorganizowany raczej nie ma co liczyć, hotele, nawet jeśli wznowią działalność, nie będą kojarzyły się z bezpieczeństwem i zdrowiem. Czy to oznacza, że wakacje 2020 należy spisać na straty? Sądzę, że nie, ale trzeba nastawić się na zupełnie inną formę wypoczynku niż wielu z Was wybierało dotychczas. Pozostanie nam podróżowanie po Polsce, która, jak już wielokrotnie pisałam, jest naprawdę pięknym krajem. Najbezpieczniejsze będą miejsca ustronne, biwaki pod namiotem, agroturystyka, prywatne kwatery, domy apartamenty, jednym słowem kameralny wypoczynek, zorganizowany na własną rękę.  Z pewnością nie w Łebie , Władysławowie czy Krakowie, a w miejscach mniej znanych, gdzie nie dociera tłum turystów.  W związku z powyższym w najbliższym czasie na blogu będą pojawiały się głównie wpisy dotyczące podróżowania po Polsce. Pokażę Wam kilka ustronnych, a przy tym naprawdę urokliwych miejsc. Będzie też o kilku miastach, bo nie tracę nadziei, że od  lipca, a może sierpnia, będzie nam wolno poruszać się swobodnie po całym kraju.   My oczywiście planujemy wakacje naszym kamperem. Wydaje się, że w obecnych czasach to najlepsza forma, która nie tylko pozwoli nam wypocząć i zobaczyć jak najwięcej, ale też zapewni możliwie największe bezpieczeństwo. Dzisiaj zapraszam na Pustynię Błędowską, którą w ostatnim roku odwiedziliśmy kilka razy.

Przed laty wolałam jeździć w miejsca zielone, pełne drzew i kwiatów. Najlepiej takie z pochylonymi nad morzem palmami i motylami latającymi nad egzotycznymi kwiatami. Albo takie, gdzie rośnie sosnowy las, pachną krzewy dzikich róż i pleniące się wokół zioła. Z wiekiem zaczęłam doceniać piękno surowego krajobrazu. Co więcej, te pochylone nad plażą palmy i szumiące morze jakoś tak zaczęły mi trącić kiczem. Nie zrozumcie mnie źle, wciąż chętnie pobujałabym w hamaku rozwieszonym pomiędzy daktylowcami, gdzieś nad  błękitną laguną, ale gdy marzę o miejscach, które naprawdę chciałabym odwiedzić, to prawdę mówiąc tych rajskich plaż raczej tam nie ma. Piaski Sahary, wysokie wydmy, wyschnięte jeziora, oazy, kamienne wąwozy, wadi, wiejący w oczy wiatr i spektakularne zachody słońca, o tak !, to mnie naprawdę pociąga. Póki co, trzeba obudzić się z tego snu i przejść do rzeczywistości. Jeszcze długo nie będzie nam dane wyjechać nawet w słowackie Tatry, o egzotycznych pustyniach nie ma nawet co marzyć.

Na szczęście mamy w Polsce pustynię, niewielką, co prawda, ale jednak robiącą przyjemne wrażenie. Mam na myśli Pustynię Błędowską. To największy w Polsce obszar lotnych piasków, które zostały odkryte dzięki działalności człowieka. Teren ten nabrał charakteru kilkaset lat temu w wyniku wycinki drzew i  obniżenia poziomu wód gruntowych. Nie jest to jak widać pustynia z prawdziwego zdarzenia, chociaż podobno jeszcze na początku XX wieku można tu było doświadczyć fatamorgany. W drugiej połowie minionego stulecia zaniedbany obszar począł zarastać dziką roślinnością i w niczym pustyni nie przypominał. Dopiero od kilku lat rozpoczęto karczowanie drzew, by ocalić ten niezwykły teren. Trzeba przyznać, że obecnie pustynia wygląda  całkiem nieźle. Mamy do niej 45 kilometrów, więc jeździmy tam dosyć często.

 

Nie jest to obszar zbyt duży,ma tylko 33 km kwadratowe,  ale naprawdę bardzo ciekawy. Pustynia leży pomiędzy Dąbrową Górniczą, a miejscowością Klucze. Przedzielona jest pasmem lasu, w którym płynie Biała  Przemsza, na dwie części. Północna jest większa i zdecydowanie bardziej przypomina prawdziwą pustynię, ale w części południowej znajdują się   lepsze tarasy widokowe.  Zacznijmy od naszego ulubionego czyli Róży Wiatrów. To punkt , który znajdują się na południowej stronie pustyni. By tu dojechać, trzeba skręcić z drogi prowadzącej z miejscowości Hutki do Kluczy w las. Zjazd znajduje się przed samymi Kluczami i jest dobrze oznakowany. Droga przez niski, sosnowy las jest szeroka, ale bardzo dziurawa i ma około 1 km. Na miejscu zobaczycie piękny, duży, drewniany taras w kształcie róży wiatrów, który szczególnie efektownie prezentuje się z lotu ptaka. To naprawdę świetne miejsce z bardzo dobą infrastrukturą. Są tu liczne altany, ławki, kosze na śmieci, toalety, tablice informacyjne, ścieżka edukacyjna, parking,wyznaczone miejsca na ognisko  itd. Dodatkową atrakcję stanowią pozostałości po dawnym poligonie wojskowym. Wszystko dostosowane jest dla osób niepełnosprawnych. Cały obiekt naprawdę robi wrażenie. Dla dzieci to dosłownie raj, bo mają tu niekończącą się piaskownicę.

My nocowaliśmy w tym miejscu kamperem, ale znam takich, którzy wybrali się na pustynię z niewielkim namiotem i spędzili romantyczną noc pod gwiazdami. Jest to oficjalne dozwolone pod warunkiem, ze złoży się pisemny wniosek do wójta Błędowa i otrzyma zgodę.

olkusz.naszemiasto.pl

     

 

 

Kolejny świetny punkt na pustyni to wzgórze Czubatka. Żeby się tu dostać , trzeba wjechać do centrum miejscowości Klucze i kierować się na najwyższy punkt w mieście. Z czubatki rozpościera się piękny widok na pustynię, wieczorami można podziwiać zachody słońca. Infrastruktura też całkiem niezła: ławeczki, altana, parking,miejsce na ognisko. Żółtym szlakiem można zejść na piasek. Warto także zrobić sobie spacer nad znajdujący się w pobliżu Zielony Staw.

Ostatni punkt widokowy i miejsce łatwego dostępu na pustynię to Dąbrówka w miejscowości Chechło.  Tu znajdują  się tablice informacyjne i taras, a także bunkier z czasów II wojny światowej pokryty graffitti z afrykańskimi motywami. Zdecydowanie właśnie tu pustynia najbardziej przypomina pustynię, ale infrastruktura jest raczej skromna.

W okolicy można ciekawie spędzać czas, niekoniecznie tylko wędrując po piasku.  Wody też Wam nie zabraknie, kilka kilometrów dalej znajdują się zalewy Pogoria, nad którymi można plażować i biwakować, a nawet po nich pływać żaglówkami, rowerkami. W okolicy organizowane są też spływy kajakowe, można zwiedzać zamki Szlaku Orlich Gniazd, wspinać się na jurajskie ostańce itd. Tak sobie myślę, ze okolice Pustyni Błędowskiej to całkiem dobre miejsce na wakacje w dobie pandemii. Kampingów i kwater prywatnych nie brakuje, a turystów nigdy nie ma na tyle dużo, by znaleźć się w tłumie. Atrakcji wystarczy spokojnie na dwa tygodnie. O najciekawszych miejscach na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej napiszę już wkrótce!


1 Komentarz

mama · 15 kwietnia 2020 o 19:59

Ładna ta pustynia,jest tak blisko,a nigdy tam nie byliśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.