W dzisiejszym wpisie nie znajdziecie odpowiedzi na tytułowe pytanie, jest ono raczej skierowane do Was, bo ja odnajduję się z trudem.

Zostajemy w domu, to oczywiste. Na szczęście mamy ogród, więc nie jesteśmy uwięzieni w  przysłowiowych czterech ścianach. Zakupy robimy raz w tygodniu, ale planujemy jeszcze rzadziej. Chleb pieczemy w domu. Wychodzimy na spacery w odludne miejsca albo jedziemy do lasu, zgodnie z zaleceniami unikamy ludzi. Nie widujemy rodziny, bo możemy sobie wzajemnie zaszkodzić, zwłaszcza, że bratowa pracuje w szpitalu. Nie  widujemy nawet syna, który mieszka 30 km od nas, bo jest wolontariuszem i jego praca niesie pewne ryzyko, a my wszyscy z wyjątkiem Julii mamy przewlekłe problemy zdrowotne. Pracujemy w domu. Póki co, o sytuację finansową nie musimy się martwić, ale wokół toczą się prawdziwe dramaty. Z czego mają utrzymać się rodziny, w których oboje rodziców pracowało np w restauracji. Albo znajoma fryzjerka czy prywatny dentysta? I co mają  zrobić ludzie, którzy są w trakcie poważnego leczenia np. onkologicznego, a teraz ono zostało wstrzymane? Albo rodzice dzieci, które miały jechać za granicę na leczenie ratujące życie? Albo maturzyści , którzy z niepokojem czekają  na egzaminy? W najbliższym otoczeniu mamy takie przykłady. Ktoś powie, że świat się tylko na chwilę zatrzymał, że teraz jest dobry czas na zwolnienie tempa życia, że to przecież nie taka tragedia jak podczas wojny, a ja powiem, że się boję. I tak się zastanawiam, jak bardzo wszyscy wyjdziemy poharatani psychicznie z tego kryzysu. Bo wyjdziemy, to nie podlega dyskusji.

naukawpolsce.pap.pl

Mówi się, że teraz powinniśmy wykorzystać  dany nam czas na rozwijanie hobby, zadbanie o własną formę i urodę, nadrobienie zaległości filmowych i książkowych, zapoznanie się z podstawami fizyki jądrowej, naukę programowania w  C++ i Javie i takie tam bzdety. Kompletnie to do mnie nie trafia. Już mnie wręcz mdli od tych wszystkich porad, jak efektywnie wykorzystać czas narodowej kwarantanny. Nie mam zapału do oglądania nowych seriali. Nawet czytanie książek, które zazwyczaj  pochłaniam hurtowo, idzie mi słabo. Nie zamierzam zrzucać teraz wagi, bo 5 kilo w tą czy w drugą, w obecnej sytuacji nie ma dla mnie znaczenia. Chcę spotykać się z moimi bliskimi, z przyjaciółmi. Chcę pracować z moimi maturzystami do końca ich licealnej edukacji i czerpać radość z wyników ich egzaminów. Chcę hucznie pożegnać się z moją maturalną klasą i wylać przy tym morze łez. A przede wszystkim chcę, żeby ludzie, których kocham byli zdrowi. I jeszcze żeby nie musieli się zamartwiać o stan finansów i o to, jak przetrwać bez pracy. To nie jest tak, że wpadam w depresję i całymi dniami rozmyślam nad obecnym problemem, ale jakoś trudno mi cieszyć się  tym czasem, jak mówią w mediach”darowanym nam” jakby koronawirus to był jakiś prezent. Bo to bardzo, bardzo zły czas.

Jasne, bywało w historii gorzej, w końcu to nie wojna. Bomby nie spadają, nie ma łapanek ani obozów koncentracyjnych, nikt do nas nie strzela, ale poczucie strachu i niepewność co do przyszłości skutecznie odbierają radość życia. Tylko ignorant może myśleć, ze nic strasznego się nie dzieje. Dzieje się. Tuż za ścianami  albo granicami ludzie opłakują utraconych krewnych i przyjaciół, chorują i zastanawiają się czy przeżyją? Siedzą samotnie w oczekiwaniu na wynik badania albo drżą o zdrowie bliskich, których nawet nie mogą odwiedzić w szpitalu. Niektórzy popadają w rozpacz, bo właśnie stracili źródło dochodów….Trudny to czas. Plany nas wszystkich właśnie legły w gruzach. I wiecie co, ja po prostu zamierzam go jakoś przetrwać i nie zwariować, zapewnić względne bezpieczeństwo i spokój mojej rodzinie. A płaski brzuch joga, mandaryński i programowanie będą musiały poczekać, bo teraz to dla mnie zupełnie bez znaczenia.

 


4 Komentarze

mama · 30 marca 2020 o 18:00

Witam wszystkich,ja tez się boję,ale staram się, nie wpadać w panikę.Wnuków nie widziałam ponad dwa tygodnie, oglądam seriale , czytam,niby sprzątam,chodzę na kijki nawet na dwie godziny,oczywiście słucham ulubionego radia, które nadaje audycje,o koronawirusie,i o polityce. Myślę, ze jakoś przetrwamy,czego nam wszystkim z całego serca zyczę

Zajączek · 3 kwietnia 2020 o 21:28

Smutno tutaj… no niestety znaleźliśmy się w bardzo trudnej i zaskakującej dla nas wszystkich rzeczywistości. Zamknięto nas poniekąd w klatkach, odebrano nam naszą wolność i swobodę. Dla każdego z nas najtrudniejszy jest jednak brak możliwości spotkania się z najbliższymi nam Rodzicami, dziećmi, wnukami, przyjaciółmi i znajomymi. Nie popadajmy w rozpacz. To, jak teraz postępujemy wskazuje na to, że chcemy wszyscy ochronić siebie i najbliższe nam osoby przed zakażeniem. Poza tym uważam, że jest to świetny moment na przeanalizowanie tak naprawdę naszych dotychczasowych zachowań i postępowań. Wiem, każdy z nas budzi się rano i liczy na to, że usłyszy dobre wiadomości w radio czy telewizji, a tu nic… Nieprawda, dobre wiadomości też się pojawiają, ale my ich nie słyszymy, nie docierają do nas. A właśnie w tym trudnym czasie powinniśmy starać się wyłapywać z tych wszystkich informacji również te dobre, albo tylko te dobre. Takie naprawdę są:) Pani Mamo, nie „jakoś przetrwamy” , ale „przetrwamy”. Wiem, że nadejdzie ta chwila (cierpliwości), gdy będzie Pani mogła zobaczyć wnuki i powiedzieć sobie „jestem szczęśliwa”. Beata, wiem, że Twoim życiem (oprócz Rodziny) jest szkoła i Twoi uczniowie. Życzę szybkiego spotkania z Młodzieżą i pięknego zakończenia roku szkolnego. A nam wszystkim życzę pozytywnego myślenia i dużo zdrowia. Trzymam kciuki za nas wszystkich. Pozdrawiam, Zajączek

    Beata · 8 kwietnia 2020 o 15:34

    Zajączku, bardzo dziękuję za pozytywne słowa.

Zajączek · 3 kwietnia 2020 o 23:22

…jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie:)

https://www.youtube.com/watch?v=dUcWiRwtUxw

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.