Malta jest najbardziej filmowym miejscem w Europie. W tym malutkim kraju o spektakularnych krajobrazach i nienaruszonych zębem czasu zabytkach kręcono takie superprodukcje jak Troja, Gladiator, Hrabia Monte Christo, Aleksander czy Gra o tron. Ekipy filmowców są tu niemal ciągle. Nie sposób zliczyć, ile filmów tu powstało. Malta zagrała już Liban, Izrael, Palestynę, Grecję, Cypr, Ateny, Hiszpanię, a nawet Rzym. To wymarzony kierunek nie tylko dla kinomaniaków, ale też wielbicieli historii. Położenie Malty na skrzyżowaniu szlaków między Europą, Afryką a Azją oraz fakt, że rządy tutaj sprawowali Fenicjanie, Rzymianie, Arabowie, Normanowie, Rycerze Maltańscy, Brytyjczycy, zaowocowało powstaniem unikatowej na skalę światową architektury, która zachowała się tu w stanie lepszym niż w gdziekolwiek indziej nad Morzem Śródziemnym. Malta wygląda jak muzeum pod otwartym niebem, dlatego może grać wszystko, każdą epokę, a nawet stanowić scenografię dla filmów fantasy i science fiction, jak World War Z z Bradem Pittem.

Państwo jest naprawdę maleńkie, składa się z zaledwie trzech wysp: głównej Malty, która ma długość 30 km, o ponad połowę mniejszego Gozo i z Comino, na którym mieszka kilkanaście osób. Jeśli jednak myślicie, że w związku z tym nie ma tu co robić, to jesteście w błędzie. Mnogość zabytków, ładne plaże, wioski rybackie i widowiskowe skaliste zatoki zapewnią Wam rozrywkę na wiele dni. Co tu dużo mówić, Malta to istny skarbiec historii i kultury. Zależność od innych krajów sprawiła, że to prawdziwy tygiel kulturowy. Arabowie, Normanowie, Kawalerowie Maltańscy, Napoleon ze swoją armią, a w końcu Brytyjczycy nieźle tu namieszali, co ostatecznie wyszło krajowi na dobre. Przez wiele lat był on jednak pod panowaniem obcych i dopiero w 1963 roku uzyskał niepodległość. Niewielkie rozmiary Malty stanowią dla turystów atut, bo w czasie jednej podróży można zobaczyć wszystko.

Tutejsza architektura mnie zachwyciła. Domy budowane są z żółtego piaskowca, w pastelowym odcieniu. Ich ściany pięknie kontrastują z kolorowymi balkonikami i drzwiami. Każdy budynek ma swoją nazwę umieszczoną na ozdobnym okuciu. Czyż to nie urocze? Niektóre kamienice są wspaniale odnowione, ale spora część remontu jeszcze nie doczekała. Tak czy inaczej wszystkie bez wyjątku są piękne.

Finezyjnie zdobione drewniane balkony malowane są głównie na różne odcienie zieleni, czerwieni i niebieskiego. Ich barwa jest zazwyczaj identyczna jak kolor drzwi. Mają charakter dekoracyjny, gdyż są tak wąskie, że trudno na nie wstawić choćby krzesło. Na wąskich ulicach wiszą dosłownie nad głowami przechodniów.

Maltańczycy nie są zamożni, ale przy budowie kościołów nie oszczędzają. Tutejsze świątynie są bardzo okazale z zewnątrz i baaardzo bogato zdobione w środku.  Aż kipią od złota, czerwonego aksamitu i dosyć kiczowatych obrazów. To wynik głębokiej religijności Maltańczyków. Aż 96 % procent społeczeństwa stanowią katolicy, w większości  bardzo aktywnie uczestniczący w życiu swojej parafii. Odpusty i święta patronów to huczne fety. Przygotowania do nich trwają wiele tygodni. Na ulicach wiesza się girlandy, proporce i ustawia wielkie figury świętych.  Nie wszystkim się to spodoba, ale taki jest tutejszy zwyczaj.

Jednocześnie to kraj ekspresowo postępujących przemian społecznych. Aż do 2011 roku rozwody były tu  prawnie zabronione. Parę lat po tym,  jak je zalegalizowano, wprowadzono też prawo zezwalające na zawieranie przez związki homoseksualne małżeństw i na  adoptowanie przez jednopłciowe pary dzieci. O dziwo, nie wywołało to oburzenia wśród religijnych Maltańczyków. Tutejsi mieszkańcy są tolerancyjni i niesamowicie życzliwi. Z taką niewymuszoną życzliwością to chyba  jeszcze nigdzie się nie spotkaliśmy. Wystarczy, że zatrzymamy się gdzieś na ulicy, by sprawdzić w telefonie , o której mamy autobus, a już ktoś podchodzi i pyta, czy może jakoś pomóc.

Malta jest też krajem zadbanym i czystym. Południowcy mają to siebie, że niezbyt dbają o środowisko, w Grecji czy we Włoszech wystarczy zejść z utartych szlaków, by zobaczyć tony plastikowych butelek, puszek i wszelkiego rodzaju śmieci. Na Krecie tuż za płotem naszego hotelu sterta odpadów miała prawie pól metra wysokości. Na Sycylii wyrzucanie śmieci gdzie popadnie to norma. Sami kilka razy widzieliśmy, jak kierowcy przez okno rzucali butelki, pudełka po papierosach itd. Na Malcie tego nie zobaczycie, jedynie koło przystanków autobusowych na prowincji jest trochę śmieci, które zostawiają turyści. Segregacja śmieci jest rygorystycznie przestrzegana. W naszym apartamencie mieliśmy trzy różna wiadra na odpady, worki w adekwatnych do nich kolorach i szczegółową instrukcję, co i gdzie wyrzucać. Na ziemi nie tylko brak odpadów, ale też nieczystości po zwierzętach. Zresztą bezpańskich kotów nie ma tu prawie w ogóle, a dla tych, które są, przygotowano specjalne miejsca do spania i karmienia. Nie wolno poza nimi dokarmiać zwierząt. A po psach właściciele sprzątają.  Bardzo mnie to wszystko ujęło.

Powszechnie Malta  uchodzi za kraj drogi. Sprawdziliśmy i zapewniamy że to mit. To znaczy, jeśli  wykupicie wakacje w biurze podróży, zapłacicie jak za zboże (tydzień z wyżywieniem w lipcu kosztuje ok. 5 tysięcy), ale jeśli zorganizujecie wszystko sami,  naprawdę nie będzie drogo. Poniżej kilka informacji, które pomogą Wam przygotować niezapomnianą podróż na własną rękę.

1.Dojazd

Na Maltę latają z kilku polskich miast tanie linie. Bilety można upolować już  w cenie poniżej 200 zł, ale trzeba to zrobić raczej ze sporym wyprzedzeniem. My kupiliśmy bilety  na lipiec w październiku, kosztowały 180 zł od osoby, choć w najlepszym momencie były po 144. W kwietniu  sprawdziłam z ciekawości ceny i wyszło ponad 600 zł. Czasem wiosną też trafiają się dobre promocje, ale w niskiej cenie są wtedy zazwyczaj tylko 2-3  bilety.

2. Noclegi

Wybór miejsc do spania jest ogromny, wszystko zależy od zasobności waszego portfela. Tak czy inaczej  będzie  to spory wydatek. Ceny apartamentu dla 4 osób to minimum 3- 4 tysięce na 10 dni. Niewiele mniej zapłacicie za lokum dla pary. My przyjechaliśmy na Maltę z przyjaciółmi, łącznie 6 osób, i za ogromny, klimatyzowany apartament z trzema sypialniami i  dwoma łazienkami płaciliśmy 4 800. Jeśli podzielić to przez dwie rodziny, to cena jest naprawdę dobra. Hotel wyjdzie oczywiście drożej. Hostel, o dziwo niewiele taniej. Spory wybór różnorodnych miejsc do spania jest na Bookingu i Airbnb.

Którą części wyspy wybrać? Najbardziej popularne wakacyjne miejscowości to te położone na północnym-wschodzie czyli Bugibba, San Julians, St. Pauls , Quawra. Są to typowo turystyczne miejsca z kilkupiętrowymi hotelami i licznymi restauracjami, głośne i zatłoczone. Takich miasteczek staramy się unikać, więc zdecydowaliśmy się na wynajęcie apartamentu w Birzebugga, na południowym krańcu wyspy. Nasze niewielkie miasteczko było ciche, spokojne, ale miało wszystko, co potrzeba: dwie ładne plaże, w tym jedna 200 metrów od nas, kilka restauracji, parę barów i sklepów. Do Lidla mieliśmy 3,5 kilometra. Żadnych wysokich hoteli, głośnych barów i tłumów na plaży.

3. Plaże

Są różne: piaszczyste i kamieniste. Te pierwsze nie rzucają na kolana, bo zazwyczaj są niewielkie. Drugie zresztą też nie.Jeśli marzycie o długich spacerach po piasku, to musicie wybrać inną wyspę. Na Malcie plaże mają zazwyczaj 100-200 metrów. Woda jest za to krystalicznie czysta, a piasek przyjemny i jasny. Jeśli priorytetem jest dla Was wypoczynek i leniuchowanie nad wodą, to wybierzcie zachodnią część wyspy. Wprawdzie nie ma tu zbyt wielu turystycznych miejscowości, ale plaże są najpiękniejsze i najdłuższe. Najładniejsza – Ramla, znajduje się na Gozo. Z kolei na Comino jest sławna Błękitna Laguna. Piasku jest tu jak na lekarstwo, a turystów jak ziaren w w korcu maku, więc trzeba znaleźć sobie miejsce do leżenia na skałach. Dopływają tu licznie statki z Gozo i Malty.

4.Komunikacja

Na Malcie obowiązuje ruch lewostronny. Możecie zwiedzić wyspę wypożyczonym samochodem, cena za 10 dni w lipcu to około tysiąc zł z podstawowym ubezpieczeniem. Z AC będzie  jakieś 500  drożej. Trzeba pamiętać, że wypożyczalnia zablokuje Wam na karcie kredytowej dodatkowo około 5 tysięcy tzw. wkładu własnego. Można podobno z niego zrezygnować jeśli bierze się AC, ale koszt to dodatkowe 500 zł. Benzyna kosztuje 1, 25 euro czyli mniej więcej tyle, co w Polsce.

My tym razem zdecydowaliśmy się na komunikację miejską i byliśmy bardzo zadowoleni. Jednorazowy bilet (kupujemy go u kierowcy) w sezonie wakacyjnym kosztuje 2 euro i jest ważny rzez 2 godziny, ale nie można na nim odbyć trasy powrotnej. Czyli jeśli jedziemy z Birzebbugi do Cirkewwy i mamy po drodze przesiadkę na inny autobus to jest ok, ale trasa Birzebbuga-Valletta-Birzebbuga już nie. Zdecydowanie taniej wychodzi zakup karty za 21 euro na 7 dni bez limitu przejazdów. Cena karty dla dziecka to 15 euro. Nam zdarzało się jeździć dziennie 5-6 razy.  Jest też karta za 15 euro na 12 przejazdów i miesięczna za 39, ta ostatnia też bez limitu. Karty są do nabycia na lotnisku i w automatach w większych miastach. Autobusy są czyściutkie i klimatyzowane. Czasem się spóźniają, ale ogółem komunikacja działa bardzo sprawnie.

5. Klimat

Malta jest najbardziej wysuniętą na południu wyspą Europy, więc latem jest tu bardzo ciepło. Bałam się, że trafimy w lipcu na 40-to stopniowe upały, ale temperatura była całkiem przyjemna. Kilka dni nieznacznie powyżej 30 stopni, a kilka nawet poniżej. Zdarzył się nawet kilkunastominutowy deszcz. Na pewno  maj czy wrzesień  to świetne miesiące na przyjazd. Jeśli zależy Wam tylko na zwiedzaniu, zima będzie super. Możecie spodziewać się wtedy temperatury w okolicach 15 stopni.

6. Ceny

Pozytywnie mnie zaskoczyły, bo są niższe niż się spodziewałam. Obiad w barze ( kebab, burger) zjecie za 5-6 euro, w restauracji co najmniej dwa razy drożej. W sklepach ceny są trochę wyższe niż w Polsce, ale tragedii nie ma. Najdroższe są owoce i warzywa, jednak przy obecnych cenach w kraju, gdzie kilogram pietruszki kosztuje 19,90, a ziemniaki są po 2,5 zł to właściwie bez różnicy.

Na miejscu wydaliśmy 780 euro, w tym jest jedzenie, wycieczka na Gozo, komunikacja, wino i piwo, zakupy np maska do pływania dla Julki, pamiątki, bary, restauracje.  Cały wyjazd kosztował nas 6800 dla 4 osób czyli 1700 od osoby. Jest różnica między ceną w biurze podróży, prawda? Zwłaszcza, że spędziliśmy na Malcie 10 dni, a w biurze podroży Itaka 7 dni w lipcu z dwoma posiłkami kosztowało 5 tysięcy od osoby. Bez wycieczek, pamiątek, alkoholu itd.

Jeśli macie jakieś pytania, na które w tym artykule nie znaleźliście odpowiedzi, to piszcie. Postaram się pomóc. A już wkrótce napraszam na wycieczkę po najciekawszych miejscach na Malcie.

Kategorie: Malta

3 Komentarze

mama · 22 lipca 2019 o 08:35

Niewiele wiedziałam o Malcie,ale przy Twoim opisie, aż chce się zobaczyć takie piękne i ciekawe miejsce, tym bardziej,że lubię zwiedzać.Pozdrawiam

Zajączek · 22 lipca 2019 o 21:52

Piękne miejsce i jak zwykle świetne recenzje, ciekawe zdjęcia.
Mogłabym tam mieszkać, bo też sprzątam po swoim piesku:)
Żal, że te piękne chwile już się skończyły? Chyba nie? Inne nowe miejsca też będą urocze…
Pani Mamo życzę również kolejnych wspaniałych podróży. Pozdrawiam ciepło

    Beata · 28 lipca 2019 o 21:00

    Mamo , wiem, że bardzo by Ci się na Malcie podobało.
    Zajączku, mnie nigdy nie jest żal wracać do domu, wręcz przeciwnie, zawsze, gdy wracam, myślę sobie: ” Dom, ten nasz, najlepszy na świecie, własny i jedyny” Tym bardziej, ze kolejne podróże czekają na realizację.Perspektywy sa wręcz oszołamiające. Mamy program podróży gotowy do końca stycznia, a wstępne plany do lipca. I zawsze pomiędzy poszczególnymi wypadami będziemy wracać z radością do domu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.