Powiedzieć, że Mdina jest piękna, to tak, jak nic nie powiedzieć. Zbudowana  na szczycie wzgórza i otoczona potężnym murem obronnym sprawia wrażenie miejsca nie z tego świata. Jest zniewalająca. To jedno z najwspanialszych średniowiecznych miast w Europie, zachowane lepiej niż jakiekolwiek inne. Wejście przez słynną bramę jest jak przeniesienie się w czasie.

Miasto założyli Fenicjanie około 1400 roku p.n.e. Potem trafiło ono do Gotów, Rzymian, Greków, stało się częścią Bizancjum aż w 870 roku zdobyli je Arabowie. To im zawdzięczamy wspaniałe mury i nadanie Mdinie statusu stolicy. Jednak największy wpływ na rozwój miasta mieli Normanowie, którzy zdobyli je w 1091 roku. W Mdinie wybudowano wystawne pałace dla arystokracji i  wzmocniono fortyfikacje. Miasto straciło na znaczeniu dopiero, gdy wyspę otrzymali joanici czyli Kawalerowie maltańscy, którzy przenieśli stolicę do Valletty.

Potężne trzęsienie ziemi w roku 1693 zniszczyło część budynków, ale zostały one odbudowane.

Obecnie w Mdinie mieszka nieco ponad 300 osób. Do miasta wchodzi się przez piękną bramę, znaną głównie z serialu „Gra o tron”. W filmie grała ona bramę  wjazdową do Królewskiej Przystani. Po jej przekroczeniu wkraczamy do świata ciszy. Ruch kołowy jest w Mdinie mocno ograniczony, pozwolenie na poruszanie się samochodem mają jedynie mieszkańcy i dostawcy. Na dodatek w całym mieście rozmieszczone są tablice z prośbą o poszanowanie prywatności mieszkańców i zachowanie ciszy.   Rano, gdy przyjechaliśmy przed 10 naprawdę było spokojnie i pusto, jednak koło 13 tej, gdy opuszczaliśmy miasto, panował gwar, a turystów było sporo.

Największą atrakcją w tym miejscu jest spacer wąskimi uliczkami. Rano, gdy nie ma ludzi, jest tak cicho, że słychać tylko echo własnych kroków. Niektóre uliczki są tak wąskie, że nigdy nie dociera do nich światło słoneczne. W południowym skwarze dają one cień i przyjemny chłód. Najlepiej chodzić nimi bez żadnego planu, zgubić się w tym pięknym labiryncie i chłonąć cudowną atmosferę. Tak trafimy do uroczych zaułków, niektóre jak żywo przypominają Toskanię , inne Grecję.

Przy głównym trakcie znajdziemy liczne kościoły i wspaniałe pałace bogato zdobione balkonami, są one tu inne niż w pozostałych miejscach na Malcie, bardziej zdobione i nie zawsze drewniane.  

Tuż za bramą wjazdową  znajduje się wspaniały pałac, w którym mieści się Muzeum Historii Naturalnej. Nie jest ono jednak zbyt duże ani nowoczesne, więc  nie byliśmy zainteresowani wejściem do srodka.

Uwagę zwracają wspaniałe kościoły, których w maleńkiej Mdinie jest naprawdę sporo. Trudno się dziwić, skoro na całej wyspie, mniejszej niż Kraków, jest ich aż 365.

Najpiękniejszy to Katedra św. Pawła z XVII wieku. Wewnątrz bogato zdobionego budynku znajdują się m.in. obrazy Mattia Preti, a także obraz przedstawiający Matkę Bożą, którego autorstwo przypisuje się św. Łukaszowi. Uwagę przyciąga także posadzka wyłożona …płytami nagrobnymi upamiętniającymi zmarłych przed wiekami kapłanów. Wstęp kosztuje 10 euro.

 

W Mdinie nie ma sklepów z pamiątkami wytwarzanymi w Chinach, jedynie w paru miejscach można kupić gadżety z Gry o tron. Za to jest sporo sklepów z pięknymi wyrobami ze szkła, ale ich ceny  przyprawiają o zawrót głowy.

Zachwycającym miejscem jest niewielki plac na końcu miasta zwany Bastion Square. Tutaj z murów można podziwiać wspaniały widok na całą wyspę, zjeść świetne lody  albo po prostu posiedzieć w cieniu i nacieszyć się chwilą.

Mdina mnie oczarowała. Uwielbiam miejsca z tak wyjątkową atmosferą. Patrząc na  niezwykłe budynki, które w doskonałym stanie przetrwały setki lat, zawsze zastanawiam się, co pozostanie po nas, ludziach z XXI wieku. Beton i szkło. To smutne.

Rabat jest sąsiadem Mdiny. Można wręcz powiedzieć, ze dawna stolica to wyodrębniony na jego terenie obszar, otoczony murem.  Miasta oddziela także wąski, długi, bardzo przyjemny park zwany Howard Gardens. Przed inwazją Arabów oba miejsca tworzyły jedną osadę, obecnie liczący 12 tysięcy mieszkańców  Rabat ma charakter rolniczy.

My zdecydowaliśmy się jedynie na spacer po mieście. Największe jego atrakcje to Rzymski dom, ze wspaniałymi mozaikami i katakumby. Piękne mozaiki oglądaliśmy już niejednokrotnie wcześniej np na Cyprze, a katakumby w Rzymie, więc nie byliśmy zainteresowani.

Rabat jest naprawdę bardzo ładnym miejscem, pełnym uroczych zaułków, placów, ale po Mdinie wypadł trochę blado. Tak czy inaczej wszyscy przybywający do Mdiny będą w Rabacie wysiadać z autobusu albo parkować samochód, wiec koniecznie należy to wykorzystać i przynajmniej przejść się po mieście. Pięknie prezentuje się tutaj typowa dla Malty architektura czyli niskie, kwadratowe domy z piaskowca  z kolorowymi balkonami. Trzeba też dodać, że Rabat jest zdecydowanie tańszy od Mdiny, wiec obiad polecamy zjeść tutaj.

Polecam też skosztowanie maltańskich słodkich wypieków, szczególnie ciastek z daktylami albo figami, są pyszne.

Kolorowe drzwi stanowią piękne tło do zdjęć, nasze córki fotografowały się za kazdym razem, gdy spotykały je w innym kolorze.

A ten mały, fikuśny budynek to dawne kasyno. Stoi przy drodze wjazdowej do Rabatu.

Już wkrótce zapraszam do odwiedzenia wspaniałej Valletty, miniaturowej stolicy Malty.


1 Komentarz

mama · 2 sierpnia 2019 o 14:03

Malta bardzo mi się podoba,mam nadzieję,że ją odwiedzimy.Po nas jeszcze zostaną TONY ŚMIECI….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.