Dzisiaj przedstawiam dwa kolejne miejsca, które zachwyciły nas na Malcie. Pierwsze to malutka rybacka wioska, Marsaxlokk, a drugie, Birgu (czyli Vittoriosa- ta nazwa zdecydowanie bardziej mi się podoba) stanowi część maltańskiego Trójmiasta, do którego należą również Bormla i Isla.

Do Marsaxlokk, położonego na południowym-wschodzie najlepiej przyjść dwa razy. Najpierw w niedzielne przedpołudnie, gdy odbywa się targ i całe nabrzeże zasłonięte jest kolorowymi straganami. Można do kupić niemal wszystko: tanie ubrania,   maltańskie słodycze, owoce i warzywa, rękodzieło i ryby. Te ostanie są cudownie świeże i niedrogie. Gdy byliśmy tu w pierwszą niedzielę naszych wakacji, kupiliśmy 5 pięknych dorad za 5 euro i krewetki. Powstał z tego wspaniały obiad. Tydzień później wysłałyśmy  z Alą po ryby naszych mężów samych. Chłopaków trochę poniosło, wrócili z pięcioma kilogramami dorady, tuńczykiem i kalmarami. Mieliśmy co jeść przez kolejne dwa dni. W takie dni targowe Marsaxlakk jest pełne ludzi, głośne i męczące.

Drugi raz trzeba tu przyjść w tygodniu,  gdy po targowisku nie ma ani śladu. W wiosce panuje wtedy cisza, kolorowe łódki luzzu kołyszą się na falach, a rybacy naprawiają sieci. Panuje tak spokojna atmosfera, że wręcz nietaktem byłby jakikolwiek pośpiech. Turystów jest całkiem sporo, ale nie ma mowy o przepychaniu się w tłumie. W tutejszym krajobrazie dominują kolory żółty, niebieski i czerwony, są to barwy typowe dla luzzu, ale w Marsaxlokk widać je wszędzie, nawet ławki wzdłuż morza są na nie pomalowane. Zwróćcie  uwagę na oczy namalowane na łódkach z przodu, to Oczy Ozyrysa, które mają chronić rybaków podczas połowów. Ozyrys nigdy nie śpi , czuwa i jest gotów odpędzić każde niebezpieczeństwo.  Dodatkowo łodzie mają nazwy pochodzące od imion świętych. To ma także zapewnić rybakom opiekę.  Przezorności nigdy za dużo.

Wzdłuż całkiem sporej zatoki ciągnie się piękna promenada, przy której stoją liczne restauracje i bary. Specjalizują się głównie w daniach rybnych i owocach morza. Jeśli jeszcze kiedyś wrócę na Maltę, to chciałabym mieszkać właśnie w Marsaxlokk. Wioska położna jest na wzgórzu i opada w dół do zatoki, wygląda to bardzo malowniczo. Niemal z każdego miejsca widać dominujący nad nią kościół Matki Bożej. Z daleka wydaje się być ogromny, w rzeczywistości wcale  nie jest duży, a jego złudna wysokość wynika stąd, że domy w wiosce są niskie. Na terenie Marsaxlokk znajdują się dwa niewielkie forty. Delimara, na wapiennych skałach nad brzegiem morza, przypomina raczej wykute w wapieniu groty.  Drugi, bardziej efektowny San Lucian, znajduje się na wzgórzu jakiś kilometr za wioską.

Mamy tutaj też dwie plaże po obu stronach portu, są raczej wąskie i niewielkie, ale piaszczyste, a woda w morzu jest czyściutka. Jeśli lubicie ekstremalne doświadczenia, to koniecznie wybierzcie się do St Peters Pool czyli naturalnego, skalnego basenu, do którego można skakać z kilku metrów. Z naszej rodziny jedynie Marta zdecydowała się na takie szaleństwo, możecie zobaczyć ją w locie na fotce poniżej.

By tam dotrzeć, trzeba iść w stronę Delimary, a następnie przeciąć półwysep w poprzek. Z wioski to tylko jakieś 2 kilometry, ale droga jest męcząca, bo idzie się w pełnym słońcu, a część trasy to wspinaczka pod górę. Na miejscu nie ma plaży, jedynie kamieniste wejście na głębinę, więc St Peters Pool raczej nie jest miejscem dla dzieci, zwłaszcza ze nie ma też ani odrobimy cienia, a ręcznik plażowy można rozłożyć jedynie na skalach.

Kolejne miejsce, które chcę Wam dzisiaj pokazać to Birgu czyli inaczej Vittoriosa należąca do tzw. Trójmiasta. Znajduje się ona na południowy wschód od Valletty, po drugiej stronie zatoki. Nazwa, oznaczająca zwycięstwo, została jej nadana po odparciu Turków w 1564 roku, wcześniej osada nazywała się Birgu. To idealne miejsce do spacerowania i robienia pocztówkowych zdjęć. Tu, w niezmąconej niczym ciszy, można podziwiać maltańską architekturę, leniwie spacerować wzdłuż nadbrzeża albo po prostu poleżeć na wypielęgnowanym trawniku i odpocząć.

 

Birgu jest maleńkie, leży na półwyspie, którego sporą część zajmuje imponujący fort św. Anioła( wstęp 8 euro). Na niewielkiej przestrzeni znajduje się bardzo dużo ciekawych miejsc takich jak ogromne Muzeum Morskie, kościół św. Wawrzyńca, Pałac Inkwizytora ( obecnie Muzeum Etnografii), Oberżę Francuską i wspaniały Grand Harbor, w którym stoją luksusowe jachty. Mnie najbardziej podobały się wąskie uliczki, podobne do tych w Valletcie, ale zupełnie puste. Nie wiem, czy zawsze w Birgu jest tak spokojnie, jednak w niedzielne przedpołudnie prawie nie było tu ludzi choć w pobliskiej Valletcie tłum turystów gęstniał z minuty na minutę.  To jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie.Spacer po mieście nie zajmie Waz więcej niż dwie godziny, nawet jeśli będziecie poruszać się w żółwim tempie, warto więc zajrzeć także do sąsiednich miasteczek wchodzących w skład Trójmiasta.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.