Gozo to druga co do wielkości wyspa Archipelagu Maltańskiego. Jest niewielka, ma zaledwie 14 kilometrów długości i 7 szerokości. Mieszka na niej  40 tysięcy ludzi.

Przed wyjazdem na Maltę często w internecie czytałam, że Gozo jest ładniejsze od wyspy głównej, bardziej zielone, spokojniejsze itd. Na mnie nie zrobiło ono aż takiego wrażenia. Owszem, krajobrazy są malownicze, ale bardzo surowe, a ciekawych miejsc nie ma tu zbyt wiele.  Jeśli jednak szukacie wyspy cichej, wolnej od tłumu turystów, to pewnie Wam się tu spodoba.

My zdecydowaliśmy się zwiedzić Gozo wycieczkowym autobusem Hop on, hop off. Wycieczka polega na tym, że jedziemy pojazdem z otwartym dachem, który zatrzymuje się przy wszystkich atrakcjach wyspy.  Na każdym przystanku możemy spędzić tyle czasu, ile chcemy. Nasz autobus wprawdzie pojedzie dalej, ale po 15 minutach zjawi się kolejny, a potem następny itd. Wsiadamy więc do dowolnego i jedziemy dalej.  Cały proceder odbywa się w godzinach od 9 do 18.

Na Gozo z Malty  dopłynęliśmy promem z portu w miejscowości Cirkewwa . Podróż trwa około 40 minut i kosztuje niecałe 5 euro w dwie strony.

Po drodze przepływaliśmy koło słynnej laguny na małej wyspie Comino.

W porcie czekał na nas zielony autobus, po wejściu do niego dostaliśmy mapę wyspy z zaznaczonymi przystankami, a także słuchawki, ponieważ w czasie jazdy można posłuchać audio przewodnika, również w języku polskim.

Ruszamy z portowego, ładnego miasteczka Mgarr. Droga ostro pnie się w górę, a widoki są z każdą chwilą coraz ładniejsze.

Autobus jedzie przez pola i niewielkie miasteczka. Często wjeżdża w tak wąskie uliczki, że można dosięgnąć suszącego się na balkonach prania.

Pierwszym miejscem, w którym wysiadamy na dłużej jest sławna plaża Ramla z pomarańczowym piaskiem. Autobus zatrzymuje się kilkaset metrów od niej, koło winnicy. Spacerem idziemy w stronę morza. Okolica jest naprawdę ładna, a plaża niezwykła. Pomarańczowy piasek kojarzy mi się z Australią.   Miejsce jest dosyć odosobnione, ale są tu dwa bary, toalety, można wypożyczyć parasol. Błękitna, czysta woda zachęca do kąpieli, jednak miejsce to słynie z niebezpiecznych prądów morskich, więc pływania zdecydowanie nie polecam.

Po godzinie wsiadamy do kolejnego autobusu i ruszamy dalej. Przejeżdżamy przez najsłynniejszy na wyspie kurort czyli Marsaforn jednak nie jesteśmy zainteresowani tym miejscem, więc nawet nie wysiadamy z autobusu, zwłaszcza że brzydkie, betonowe hotele  strasznie  zeszpeciły dawną rybacką wioskę.

Trasa naszej wycieczki wiedzie na zmianę przez wysuszone pola i niewielkie miasteczka. Tu widzimy, że architektura jest nieco odmienna niż na Malce. Prawie nie ma niewielkich ,kolorowych, drewnianych balkonów, za to są balkony znacznie większe, z bogato zdobionymi kamiennymi balustradami.

 

Na dłuższy postój zatrzymujemy się w stolicy wyspy, która funkcjonuje pod dwoma nazwami, nowszej- Victoria i dawnej Rabat. Całe miasto przygotowuje się do religijnej fiesty, więc wszędzie stoją figury świętych, wiszą proporce, świetlne dekoracje itd.  Stolica znajduje się na wzgórzu, na szczycie którego stoi  cytadela i katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Rozpościera się stąd piękny widok na całą wyspę.

Centrum miasta skupione jest wokół placu It Tokk. Tu, w wąskich uliczkach  znajdziecie liczne bary, restauracje, sklepy itd. Ładnie prezentuje się Bazylika św. Jerzego. Ciekawostką są budynki dwóch oper. takie małe miasto, a ma dwie opery!

Ruszamy dalej, uliczki którymi jedziemy są jeszcze bardziej wąskie. Nie wiem jakim cudem kierowcy udaje się o nic nie zahaczyć. W końcu dojeżdżamy do najsłynniejszego kościoła na wyspie czyli Sanktuarium Matki Bożej z Ta Pinu. To miejsce słynie z licznych uzdrowień i jest celem pielgrzymek Maltańczyków.

R

Kościół jest położony w okolicy miasta Gharb, z dala od innych zabudowań. Trzeba przyznać, że prezentuje się wspaniale na tle żółtych pól i błękitnego morza . Wnętrze jest surowe, można  tu zobaczyć płyty nagrobne osób, które były świadkami objawień Maryjnych oraz ofiary wotywne.

W końcu dojeżdżamy  w okolice miasteczka Dwejra, gdzie znajduje się kilka atrakcji. Mnie najbardziej spodobało się wewnętrzne morze. Właściwie jest to słone jezioro połączone z morzem wąskim skalnym przesmykiem.  Dookoła niego ulokowały się rybackie chaty. Na pełne  morze można wypłynąć łódką za 5 euro, ale kolejka chętnych była spora, więc zrezygnowaliśmy.

Kolejna atrakcja w tej okolicy to Blue Hole czyli podwodna jaskinia popularna wśród nurków. Wejście do niej stanowi morski basen, w którym oprócz nurków można zobaczyć osoby pływające z rurką. Pod nimi znajduje się głęboka studnia z jaskiniami i tunelami, pełna okazów morskiej fauny oraz flory. Głębokość w tym miejscu to 15 metrów. Podobno jest to jedno z najlepszych miejsc do nurkowania w całej Europie.  

Tuż obok do  8 marca 2017 roku  znajdował się słynny łuk skalny, znany między innymi z serialu Gra o tron. Niestety , podczas sztormu łuk runął i nic po nim nie zostało.

 

 

Jeden dzień z pewnością wystarczy, by zwiedzić całe Gozo. Bardzo polecam wycieczkę autobusem typu  hop on, hop off  bo na komunikację miejską stracicie zbyt dużo czasu. Gozo to ładna, spokojna wyspa, ale gdybym miała wybierać między nim a Maltą nie miałabym najmniejszych wątpliwości.  Gozo jest po prostu przyjemne, Malta oszołamiająca.

Kategorie: Malta

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.