Co tu dużo mówić, dla wszystkich, którzy lubią smacznie i niedrogo zjeść Lwów to kulinarny raj. Jedzenie wszędzie jest świeże, dobre i pomysłowo podane. W ogóle jeśli chodzi o całą otoczkę, typu wystrój i sposób serwowania to lwowskie restauracje nie mają sobie równych. Jak dodamy do tego tani alkohol i boskie ciasta, to naprawdę otrzymamy niebo dla łasuchów. Wydaje mi się, że po dwóch tygodniach wakacji w tym mieście, wymiana odzieży na większą o dwa rozmiary byłaby konieczna. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że to nawet dobrze, że byliśmy tam tylko 4 dni. I tak wchłonęliśmy taką  ilość kalorii, jaką normalnie spożywamy  w czasie dwóch tygodni.

Zapraszam na przegląd lwowskich restauracji, bardzo wybiórczy oczywiście, ale naprawdę nie daliśmy rady więcej zjeść w tak krótkim czasie.

  1. Puzata Chata

Miejsce kultowe, ale zdecydowanie najsłabsze, w jakim byliśmy. To taki wielki, samoobsługowy bar mleczny, niesamowicie popularny,  z naprawdę dużym wyborem niedrogich dań. Ale….I tu się zaczyna…Niektóre potrawy były w porządku, lecz część zupełnie pozbawiona smaku. Nie polecam sałatek i surówek, oprócz soli nic w nich nie ma. Niby wszystko świeże, ale czegoś zdecydowanie brakuje. Zupy są wodniste, dania mączne bez wyrazu. Ciasta słabe. Najbardziej smakowała nam imbirowa lemoniada, pieczone ziemniaki i mięsa.

To było pierwsze miejsce, do którego weszliśmy we Lwowie. Po trwającej 9 godzin podróży byliśmy strasznie głodni, a do Puzatej Chaty z naszego apartamentu mieliśmy 150 metrów. Za trzydaniowy, ogromny obiad z napojami dla czterech osób zapłaciliśmy 120 zł. Niby naprawdę  niedużo, ale za te pieniądze można zjeść we Lwowie o wiele smaczniej. Puzata ma w tym mieście dwie siedziby, jedną, większą na ulicy Kościuszki i tu właśnie byliśmy, i drugą nieco mniejszą przy Prospekcie Szewczenki.

Czy polecamy? Szczerze mówiąc, mimo całej kultowości tego miejsca, niewysokich cen i dużego wyboru raczej nie. W okolicy jest pełno miejsc, gdzie jedzenie jest o wiele lepiej doprawione.

2. Lviv Ctrossants

To fenomenalne miejsce na świetne śniadanie. Znajdziecie je w kilku lokalizacjach, bowiem Lviv Crossants to sieciówka. Ich crossanty   są puszyste i leciutkie, a wybór nadzienia wręcz nieograniczony. W menu jest ok 50 pozycji, ale możecie  zdecydować się na kompozycję własną. Kawę też mają dobrą, a ceny niewysokie (crossanty od 35  do ok 55 UAH czyli maksimum  9 zł), więc bardzo polecamy.

3. Kopalnia kawy

Największa lwowska kawiarnia opiera się na niebanalnym pomyśle. Pod ziemią znajduje się mroczna kopalnia, w której niby wykopuje się kawę. Przy wejściu dostajemy kask i wchodzimy do piekła. Jest duszno, ciemno i klimatycznie. Tu można się napić kawy karmelizowanej, spektakularnie opalanej ogniem.  Na górze działa urocza kawiarnia na pięknym zadaszonym patio, przypominającym stare dworce kolejowe. Ciasta mają świetne, szczególnie polecam to o nazwie „mus czekoladowy”, Kawa podawana jest tu na wiele sposobów, parę naprawdę niebanalnych. Jest też sklep z wypalaną na miejscu kawą w wielu smakach. Można też kupić fajne akcesoria do parzenia kawy. Ogółem, ktoś miał super pomysł na lokal. To miejsce , które koniecznie powinno się znaleźć na wasze mapie  lwowskich „must see”.

4

4. Supkultura

Kolej na street food i to naprawdę smaczny i niebanalny czyli świetne zupy w jadalnych kubkach. Zupy o pojemności  300 ml są nie tylko smaczne, ale też sycące, a potem przychodzi pora na kubek, który smakuje zaskakująco dobrze.  W menu 4 rodzaje: grzybowa, serowa, soczewicowa i jarzynowa. Każda pyszna!  Kubki nie przeciekają i wytrzymują spokojnie 30 minut. Kolejny kapitalny pomysł, który podobno został już zaadoptowany przez Polaków. Ceny bardzo przyjazne – porcja tylko 7 zł.

5. Arsenal

Teraz coś dla mięsożerców czyli 400 gram świetnych żeberek. Lokal znajduje się w pięknym miejscu, w podziemiach miejskiego Arsenału. Zawsze stoi tu długa kolejka, a w całej okolicy rozchodzi się zapach dobrze wysmażonego mięsa.  Same żeberka są trochę twardawe, ale taką mają konsystencję zawsze, gdy piecze się je na grillu. Do tego dobre sosy i pieczone warzywa. Sztućców brak, za to dostaniecie papierowy fartuszek, by się nie pobrudzić. Porcja żeberek dla dwóch osób kosztuje ok 40 zł. Podobno jeszcze lepsze mięso dostaniecie w Meat and Justice, kolejnej odjechanej lwowskiej restauracji.

6. Marusia

Niewielka pierogarnia, która oferuje istne cuda. Maleńkie pierożki w oryginalnych smakach podawane są  tu w uroczych staromodnych miseczkach. Wszystko jest lepione na miejscu, co można oglądać przy ladzie. W ofercie 7 smaków na słono i słodko. Próbowaliśmy czterech i wszystkie były pyszne, każde naprawdę oryginalne. Duży plus za gratisową wodę, która stoi na stolikach w butelkach po winie. Cena porcji 40-60 UAH.

7. Dominicanes

Tuż przy kościele Dominikanów działa lokal, w którym można napić się kawy, wina, zjeść eklery, kupić świece, ikony czy też inne dewocjonalia i … zatańczyć tango. Podobno eklery są tu bardzo dobre, nie próbowaliśmy, bo choć była dopiero 17, tego wchłonęliśmy już jakieś 5000 kalorii. Miło usiąść tu nad lampką winka i popatrzeć na tańczących albo samemu ruszyć w tany.

8. Gazowa lampa

Tu nie przychodzi się na jedzenia, a na alkohol! Miejsce jest fenomenalne, niebanalne i z klimatem. Nie dziwi więc fakt, że zanim wejdziemy do środka, trzeba odstać swoje w kolejce. A wewnątrz, żeby dostać się na piętro, należy poczekać na zielone światło.    Schody są bardzo wąskie, dwie osoby się na nich nie mieszczą, więc ruch prowadzony jest wahadło.Lokal wystrojem nawiązuje do  do przełomowego wynalazku polskiego chemika i farmaceuty Ignacego Łukasiewicza, więc opiera się na setkach lam naftowych.  Dalej czekają nas kolejne atrakcje, począwszy od menu aż po sposób podawania dań i rachunku. Powiem tylko, że jest kolorowo, wybuchowo i dymiąco. Przebojem nr 1 są nalewki podawane w menzurkach. Nie wszystkie nam smakowały, ale zabawa była świetna. Julia zamówiła dymiące kakao, możecie sobie wyobrazić zachwyt w jej oczach, gdy dostała coś takiego…

Do gazowej Lampy nie przyszliśmy jeść, ale oczywiście przegraliśmy z łapczywością. Talerz smażonych przekąsek był super, a pikle i skrzydełka z kurczaka wręcz rewelacyjne. Za wszystko, łącznie z 20 nalewkami zapłaciliśmy …100 zł.   Żyć nie umierać.

 

9.Frankowa Kuźnia

Wpadliśmy tu tylko na pierogi i piwo. Wzięliśmy wielką, kilogramową misę z pierogami w czterech smakach, były pyszne. Po raz pierwszy jedliśmy pierogi z wątróbką i po prostu wymiatały. Wystrój restauracji piękny i niebanalny.

10. Pijana wiśnia

To sieciówka oferująca świetną wiśniową nalewkę i kilka innych procentowych trunków z tego owocu, w tym grzaniec wiśniowy. Bar znajduje się przy Rynku i zawsze tłoczy się przed nim dziki tłum.  Cały lokal ma ciekawy, wiśniowy wystrój. Nalewka (cena 40 hrywien) jest pyszna i podawana w pięknych kieliszkach.

11. Kawiarnia babuni???

Niestety, nie zapamiętałam nazwy uroczej kawiarni, w której jedliśmy rewelacyjne ciasta. Lokal znajduje się na  Wirmeńskiej, mniej więcej 150 metrów od końca ulicy  po lewej stronie, gdy się idzie od rynku. Gdzieś w okolicach numeru 27? W nazwie było coś z babcią. Witryna jest w charakterystycznym niebieskim kolorze. Warto poszukać bo ciasta (w cenie ok 40 hrywien) mają tu rewelacyjne. Miodownik ze śmietaną i malinami śni mi się do teraz.

11. Restauracja Baczewskich

Lokal legenda, uważany za najlepszy w całym mieście. W pięknej kamienicy mieści się kilkupiętrowa, elegancka restauracja utrzymana w klimacie starego Lwowa. Śniadanie u Baczewskich to obowiązkowy punkt podróży. Niełatwo się na nie dostać, bowiem w weekendy kolejka ustawia się już dwie  godziny przed otwarciem lokalu. My staliśmy 1,5 godziny. Śniadania, w formie bufetu podawane są w pięknej oranżerii. Całość prezentuje się obłędnie,  a pozytywne wrażenie potęguje jeszcze piękna muzyka wygrywana na żywo na fortepianie. Wybór dan jest ogromny i nie sposób wszystkiego spróbować. Są wędliny, sery, zapiekanki, pasztety, ciasta, desery, owoce, warzywa, omlety, szakszuka, kawa, herbata, kompoty itd. Każdemu gościowi przysługuje także kieliszek wina musującego lub wódki . Nie ma to jak golnąć sobie o 8 rano!  To wszystko kosztuje tylko 180 hrywien! Rewelacja!

Zapewniam Was, że we Lwowie jest całe mnóstwo świetnych, niebanalnych lokali. Na pewno będziecie tu dobrze nakarmieni, a ceny nie uszczuplą zbytnio waszego portfela.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.