To był rok spełnionych marzeń. W podróży spędziliśmy 109 dni. Odwiedziliśmy 7 państw. Podróżowaliśmy samolotami, pociągami, autokarami, statkami, naszym samochodem i oczywiście kamperem, którym zrobiliśmy 8 tysięcy kilometrów. Łącznie różnymi środkami lokomocji ponad 22 tysiące.

Spaliśmy w 5 * hotelach, apartamentach, willach, wynajętych mieszkaniach, kamperem „na dziko” i na campingach.

Staraliśmy się zwolnić  i znaleźć czas na prawdziwy relaks. Spacery, zachody słońca, wylegiwanie się na łąkach,  czas na naukę fotografii, buszowanie po lokalnych targowiskach, wygłupy  to były nasze ulubione zajęcia.

Spa

Rozmowy na dachu naszego kampera stały się tradycją. Okazało się także, ze to świetne  miejsce do obserwowania świata.

Odwiedzaliśmy muzea, parki rozrywki i skanseny, byliśmy na spektakularnych koncertach.

Plażowaliśmy latem i zimą. W lutym w Neapolu robiąc piknik na plaży, wzbudziliśmy sporą sensację.

Staraliśmy się być ekologiczni i zbliżyliśmy się do natury.

S

Zdrowie na szczęście dopisywało, ale zdarzyło się, że niektórzy  z nas cierpieli na zespół dnia poprzedniego i nawet fantastyczna wycieczka nie była w stanie poprawić  nadwątlonej formy.

Spędzaliśmy czas w rodzinnym gronie.

Wzbogaciliśmy się o nowe doświadczenia. Nie jestem pewna, czy wszystkie jeszcze kiedyś powtórzymy.

Spędziliśmy noc na pustyni i w innych spektakularnych  miejscach.

  

Podróżowaliśmy sami,  z rodziną i przyjaciółmi. Wszystkim naszym współtowarzyszom podróży serdecznie dziękujemy za fantastycznie spędzony wspólnie czas.

Bywaliśmy zmęczeni, a upał czasem naprawdę nam doskwierał.

Pogoda nie zawsze sprzyjała, przeżyliśmy spektakularną burzę, a gdy padało tańczyliśmy w deszczu.

Odpoczywaliśmy w miastach i na łonie natury .

 

Nauczyłam się robić lepsze fotki. Doszło do tego, że własne zdjęcia zaczynają mi się podobać. Odkryłam, że najlepsze są te robione pod światło! Polubiłam się ze statywem! Teraz zabieram go w plener nawet w pogodny dzień. Dziękuję mojemu mężowi, że taszczył wielką torbę z obiektywami, i cierpliwie rozkładał statyw w najdziwniejszych miejscach.

Spędzaliśmy czas aktywnie, zdobywaliśmy szczyty, pieszo pokonaliśmy setki kilometrów, udało się nawet po wielu latach przerwy wrócić do jazdy na nartach. A czasem po prostu leniuchowaliśmy na własnym ogródku.

O tym, jak bardzo ułomna jest ludzka pamięć przekonałam się przygotowując ten artykuł. Połowy tych cudownych chwil w ogóle nie pamiętałam. A to przecież ledwie ostatni rok! Połowy nie zdążyłam Wam pokazać, ale postaram się to nadrobić, choć będzie trudno, bo już za niespełna 3 tygodnie ruszamy w kolejną podróż, by spełniać marzenia.

Drodzy Czytelnicy mojego bloga, z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę Wam, by ten wyjątkowy czas upłynął wśród bliskich, w atmosferze spokoju i miłości. Mówią, że święta to czas cudów, więc może wciąż jest nadzieja, że śnieg zaskoczy nas swoją obecnością, smog nie będzie dokuczał, klimat przestanie się ocieplać, a wizja katastrofy ekologicznej nigdy się nie spełni! Cudownych, prawdziwie satysfakcjonujących podróży w gronie ludzi, których kochacie.
Wspaniałej zabawy sylwestrowej oraz zdrowia, miłości i spełnienia marzeń w Nowym Roku rozpoczynającym szalone lata dwudzieste! Choć gdyby poważnie potraktować matematykę, to dwudzieste podobno dopiero od 2021. A co tam, zaszaleć można już w najbliższym roku.


1 Komentarz

mama · 27 grudnia 2019 o 20:10

Dziękujemy,trochę też z Wami jeździmy i zawsze jest wspaniale.Historia podróży,jest opisana świetnie,aż chce się podróżować,również życzę wszystkim Dosiego Roku i spełnienia wszystkich marzeń,szczególnie tych dotyczących podróży,małych i dużych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.