Ciągły hałas i chaos, szalony ruch samochodowy, piękno i brzydota, brud i zadbane, czyste dzielnice willowe, smaczne, tanie uliczne jedzenie i najlepsza na świecie pizza! Taki właśnie jest Neapol, miasto które pokochałam od pierwszej chwili. Miasto wyjątkowe pod wieloma względami, nietypowe, a czasem nawet trochę dziwne, ale właśnie takie miejsca uwielbiam. Nudzą mnie wymuskane, sterylne, wspaniale odrestaurowane metropolie typu Wiedeń. Oczywiście doceniam urodę takich miejsc, ale zdecydowanie wolę nieoczywiste piękno i atmosferę autentyczności. Większość europejskich miast podąża za nowoczesnością i dostosowuje się do wymogów współczesnego świata, przez co zupełnie traci indywidualność i klimat. Wszystko jest boleśnie unijne i zgodne z przepisami.

W Neapolu jest inaczej. Tu czas jakby stanął w miejscu. Gdy obejrzymy zdjęcia miasta z lat 50-tych ubiegłego wieku, zobaczymy, że niewiele się zmieniło. Życie płynie tu powolnym rytmem i czuć atmosferę leniwego południa. Atmosfera jest niesamowita i nie może się równać z żadnym innym miastem europejskim. Odrapane fasady, pranie wiszące miedzy domami w wąskich uliczkach,  zwariowany ruch samochodowy, ryby i owoce morza sprzedawane na ulicznych kramach,  wszechobecny Diego Maradona – na koszulkach, stoiskach z piłkarskimi gadżetami, plakatach, a nawet w  kapliczkach i unoszący się w powietrzu zapach wspaniałego jedzenia.

Podrabiane towary np. torebki można kupić na każdym kroku, warzywa na straganach są normalne, jedne ładniejsze inne nie. Tu nikt się nie przejmuje unijnymi dyrektywami i nie sprawdza krzywizny ogórka ani przepisowej wielkości jabłek. Ogółem przepisy są omijane, zwłaszcza te drogowe. Czteroosobowa rodzina na jednym skuterze i samochód jadący pod prąd to widoki normalne. Chyba nigdzie indziej nie zobaczycie tylu uszkodzonych aut. Lusterka sklejone taśmą lub szerokim plastrem to norma.

Trzeba jednak przyznać, że nikt nie parkuje z taką fantazją i precyzją jak Neapolitańczycy.

Mieszkańcy się nie spieszą, a co więcej, turyści też nie. Stanie ponad godzinę w kolejce do pizzerii nikogo nie denerwuje. Wszystko toczy się tu wolniej, w zdecydowanie bardziej naturalnym rytmie.

Zapraszam Was do Neapolu, ale dzisiaj nie będzie o  zabytkach, których tu nie brakuje, a o wyjątkowej   atmosferze i ciekawostkach, a także o tym, jak zorganizować wyjazd i z jakimi kosztami trzeba się liczyć.

1. Neapol liczy niecały milion mieszkańców i leży w Zatoce Neapolitańskiej pomiędzy dwoma niebezpiecznymi wulkanami: Wezuwiuszem i Polami Flegrejskimi.  Na dodatek to teren trzęsień ziemi. Lekkie wstrząsy mają miejsce kilka razy do roku, co parę lat zdarza się poważniejsze trzęsienie (ostatnio w 2017 roku  na wyspie Ischia) z ofiarami śmiertelnymi, a co kilkadziesiąt prawdziwa katastrofa. Mieszkańcy każdego dnia liczą się z ryzykiem. A to coś wybuchnie, zadymi, zapadnie się albo zburzy. Adrenaliny nie brakuje, ale neapolitańczycy nie martwią się na zapas. Żyją dniem i jak nikt inny potrafią cieszyć się życiem

2. W związku z powyższym nie traktują życia zbyt serio. Mają wiele luzu i nie przejmują się obowiązkami. Spóźnienie na spotkanie o godzinę  bez słowa wyjaśnienia to norma. Do pracy też nie należy się spieszyć, bo po co, skoro jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia? Neapolitańczycy są głośni, strasznie gadatliwi i towarzyscy. Gdy poznają nowych ludzi, są nieufni, ale już po chwili wszystkich traktują jak swoich. Bywają kłótliwi i porywczy. Wylewnie okazują uczucia. Uwielbiają jeść i są niezwykle rodzinni. Emocje wręcz buzują tu w powietrzu. Z właścicielami wynajmowanego apartamentu tak się zaprzyjaźniliśmy, ze robiliśmy wspólną, polsko-włoską kolację.

3. Jacy mieszkańcy taka biurokracja i komunikacja. To znaczy, że  załatwienie w Neapolu czegokolwiek w jakimkolwiek urzędzie graniczy niemal cudem. Jeśli chodzi o transport publiczny, metro działa be zarzutu. Autobusy i kolej podmiejska to zupełnie inna bajka. Rozkład jazdy swoje, a życie swoje. Jak coś przyjedzie, to jedziesz.  A jak nie, to  bez irytacji stoisz na przystanku i czekasz. Po 5 minutach poznasz z imienia wszystkich innych oczekujących, po 10 dowiesz się ile mają dzieci, gdzie pracują i ile zarabiają, po 15 będziesz znać ich przodków i rodzinne historie aż do dziesiątego pokolenia wstecz.

4. Niemal wszystkie miasta leżące nad morzem czynią ze swojego położenia atut i, by przyciągnąć turystów, budują plaże z dobre infrastrukturą. Tak jest na przykład w Barcelonie. Mimo całego bogactwa zabytków, jedną z atrakcji  tego miasta jest długa plaża. W Neapolu plaży nie ma, choć linia brzegowa ma ponad 20 km. Niemal całe nabrzeże pokryte jest betonowymi klockami, co jednak zupełnie nie przeszkadza mieszkańcom w łapaniu opalenizny na tym betonie. Rozkładamy ręcznik wyciągamy kosz piknikowy i gotowe. Jak ktoś chce mieć klimat bardziej wakacyjny, podpływa do najbliżej zacumowanej łódki  i wyleguje się na niej. Niektórzy nawet tu nurkują. W dzielnicy Chiaia jest wysypana sztucznie czarna plaża, ma jakieś 100 metrów. Zdecydowanie nie zachwyca. Maleńkie, bure , choć ładne plaże znajdują się  także w dzielnicach, Marechiaro i Posiliippo, ale większość z nich nie ma nawet stu metrów długości.

5. Śmieci czyli temat rzeka. Urósł do rangi mitu w 2008 roku, kiedy doszło do strajku przedsiębiorstwa zajmującego się ich wywozem. W mieście pojawiły się kilkumetrowe góry odpadów, smród był nie do wytrzymania. Ostatecznie problem został załatwiony, ale w świadomości Europejczyków Neapol to wciąż miasto, gdzie trzeba wręcz przekopywać się przez „śmieciowe wzgórza”, a na ulicach  biegają szczury wielkości wypasionych kotów. Te historie możecie włożyć między bajki. Jak we wszystkich miastach południowych, w okolicy targowisk i  na przedmieściach zamieszkałych przez biedniejszą część społeczeństwa jest brudno, ale w centrum i dzielnicach nadmorskich naprawdę jest czyściutko. Najgorzej wyglądają chyba okolice lotniska, śmieci walają się tu po ulicach.

6. Mafia terroryzująca turystów i Neapolitańczyków, czyli kolejny mit. To prawda, przemysł śmieciowy, mleczny itd, pozostaje w rękach Camorry, ale nikt tu do nikogo na ulicach nie strzela. Mieszkańcy, którzy nie prowadzą nielegalnych interesów i turyści, mogą  czuć się zupełnie bezpiecznie. Wręcz przeciwnie, mafia w znacznej części żyje z turystyki, nie ma więc żadnego interesu w tym, by przyjezdnych odstraszać. Trzymajcie się z daleka od wszystkiego, co nielegalne, a zapomnicie, że Camorra w ogóle istnieje.

7. Przestępczość nie jest ani większa ani mniejsza niż w innych europejskich miastach. Możecie zostać okradzeni w miejscach, gdzie jest tłoczno, takich jak dworce kolejowe, ale poza tym jest naprawdę bezpiecznie. Nawet w uchodzącej za szemraną dzielny Quartieri Spagnoli. My ją uwielbiamy, bez obaw chodzimy tu po zmroku, tu wynajmujemy  apartament i chodzimy do restauracji.

8. Najlepszą pizzę na świecie zjecie właśnie w Neapolu. To nie jest żaden mit!  Właśnie w tym mieście pizza została wymyślona i trzeba przyznać, że neapolitańczycy osiągnęli perfekcję w jej pieczeniu. Niektóre pizzerie są wręcz  legendarne, żeby w nich zjeść, trzeba odstać swoje w kilkudziesięcioosobowej kolejce.

9. Neapol jest tani. Począwszy od cen noclegów,  przez jedzenie aż po ubrania. To zdecydowanie najtańsze miasto we Włoszech. Szczegóły poniżej.

10. Jedno z najsłynniejszych neapolitańskich ciast – baba, ma polskie korzenie. Neapolitańczycy mają nawet na ten temat piosenkę i śpiewają „Polacy wymyślili babę, my ją ulepszyliśmy”. W tajemnicy Wam powiem, że  nie mają racji. Ich baba nie może się równać z naszymi.

11. Neapolitańczycy kochają szopki bożonarodzeniowe. Specjalne sklepy, w których można kupić różne ich elementy są czynne cały rok. Co tam sklepy, tu są całe ulice, na których sprzedawane są tylko Jezuski, baranki, trzej królowie itd. Żeby wszystko wyglądało bardziej realistyczne, możecie też kupić  miniaturowe pęta kiełbasy, chleby, owoce, zwierzątka itd. W wielu kościołach szopki wystawione są przez cały rok.

12. Neapol jako pierwsze miasto na świecie wprowadził bieżącą wodę w kranach.

13. W mieście jest ponad 450 kościołów  Moja mama, w myśl zasady, że jeśli pomodlisz się o coś w świątyni, w której jesteś pierwszy raz,  to Bóg wysłucha twoich próśb, stara się to zrobić we wszystkich. Jak tak dalej pójdzie, nie uda nam się wrócić do kraju na Boże Narodzenie. Za to będziemy spędzać święta w królestwie szopek!

14. Jeśli chcecie przeczytać coś na temat Neapolu, zamiast tradycyjnych przewodników wybierzcie „Dziennik pisany nocą” Gustawa Herlinga- Grudzińskiego. Pisarz spędził tu ponad 50 lat i poznał miasto od podszewki. Bardzo polecam też serię książek tajemniczej pisarki ukrywającej się pod pseudonimem  Elena Ferrante, a może tajemniczego pisarza? Mimo usilnych starań, nikomu dotychczas nie udało się odkryć, kim naprawdę jest autorka. W sumie to nieważne, najistotniejsze, że książki rozpoczynające się od tomu „Genialna przyjaciółka” są świetne.

 

A teraz kilka informacji dotyczących organizacji podróży do Neapolu.

1. Samolot

Z kilku polskich miast dolecicie tu tanimi liniami Ryanair,  Easy Jet, i Wizzair. Ceny biletów poza sezonem letnim zaczynają się od 140 zł w dwie strony, w sezonie wakacyjnym może być nawet kilka razy drożej.

2. Noclegi

Neapol jest tani. Za wygodny, świetnie położony apartament dla 4 osób zapłacicie w maju mniej niż 1200 zł na tydzień. Latem jest trochę drożej, ale to nie są jakieś wielkie różnice.

3. Jedzenie

Jest naprawdę tanie i smaczne. Ceny ogromnej pizzy w restauracjach zaczynają się od 3,5 euro. Na ulicy bez problemu zjecie dania typu duże arancini, hot dog, małe panini czy kawałek pizzy za 1-1,5 euro. Ceny w sklepach są zróżnicowane, np. masło czy mleko wychodzi drożej, ale kawa i wino taniej. Najtańsze warzywa i owoce kupicie na ulicznych straganach. Kalafior kosztuje 1 euro (ostatnio u nas płaciłam 9,99 zł)!

4. Zwiedzanie

Nie jest tanie, ale do obiektów państwowych dzieci do lat 18 wchodzą za darmo, a studenci mają 50% zniżki. Przykładowe ceny: Pompeje – 11 euro, klasztor św. Klary – 7 euro, muzeum archeologiczne -7 euro.

5. Kiedy przyjechać?

Na pewno nie w czasie letnich wakacji, temperatura sięga wtedy 40 stopni C.  Zimą jest ok 13-15, ale w słoneczne dni bywa nawet ponad 20. Teraz, w lutym , mamy piękne słońce, udało nam się wypocząć na plaży i opalić,  jednak czasem wieje zimny wiatr. Jeśli wolicie wyższe temperatury, polecam kwiecień-maj.

W najbliższym czasie zapraszam do poczytania o atrakcjach miasta.

 

 

Kategorie: Włochy

1 Komentarz

Zajączek · 14 lutego 2019 o 20:51

Chociaż na chwilę mogłam oderwać się od codzienności i pobyć w Neapolu…dzięki:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.