Czy wiecie, że ze wszystkich europejskich państw, jakie do tej pory zwiedziliśmy, najbardziej kocham Włochy? A niewiele zostało tych, których jeszcze nie widzieliśmy. Kilka w sumie. Tak, pamiętam, pisałam o tym już parę razy, ale powtórzę po raz kolejny, Włochy to moja miłość od pierwszego wejrzenia. Nie żadne tam młodzieńcze zauroczenie, to uczucie szczere i prawdziwe. Aż po grób. Najbardziej fascynuje mnie w tym kraju, że w jakikolwiek region byśmy nie pojechali, prócz znanych hitów turystycznych zawsze znajdziemy  miejsca mniej znane, czasem wręcz dla podróżników niemal dziewicze, a jednak urzekające, klimatyczne, wprost  jak z marzeń.  Jedną z takich, perełek, wciąż mało popularnych, jest Bergamo.

Bergamo leży w Lombardii, niespełna 50 kilometrów od Mediolanu, i jest od niego tysiąc razy ładniejsze. A przecież to Mediolan uchodzi za jedno z najpiękniejszych miast tego regionu. Zupełnie niesłusznie moim zdaniem. Bo Bergamo to starówka niczym z Toskanii, wzgórza porośnięte cyprysami  jak z włoskiej pocztówki, lody lepsze niż w Rzymie i pizza niczym ta z Neapolu. Na dodatek to jeden z najtańszych kierunków, jaki oferują linie lotnicze. Bez problemu można dolecieć tu i wrócić do kraju za 100 zł, a jak traficie na dobrą promocję , to uda się nawet za 39. Noclegi też nie są drogie. My za dwupokojowy apartament dla pięciu osób, z wielką kuchnią, położony kilkaset metrów od starego miasta, płaciliśmy niecałe 900 zł za 5 dni. I to pod koniec sierpnia czyli w wysokim sezonie. Wynajęliśmy go na Airbnb, sympatyczny właściciel odebrał nas  z lotniska i gratis zawiózł do apartamentu. Bergamo ma też ten plus, że lotnisko leży w mieście, a nie kilkadziesiąt kilometrów za nim. Do ścisłego centrum jest pięć kilometrów, na dobrą sprawę można dojść pieszo.

Na wypad do Bergamo przeznaczyliśmy pięć dni. Jeden spędziliśmy w Mediolanie, jeden nad Lago di Como i trzy w samym Bergamo. Na wielu blogach przeczytacie, że do  Bergamo  wystarczy lecieć na jeden dzień. Pewnie tak, miasto nie jest duże, ale my jesteśmy zwolennikami slow travel i wyjazdy typu „Paryż w jeden dzień” czy ” Wenecja w sześć godzin” kompletnie nie są w naszym stylu. Jeszcze kilkanaście lat temu bywało, że w drodze na wakacje, zatrzymywaliśmy się gdzieś na parę godzin, by coś ” po drodze zwiedzić”. Na przykład jadąc na Sardynię, stanęliśmy w Rzymie. W sumie spędziliśmy tam 8 godzin. Poza Watykanem tak naprawdę niewiele widzieliśmy, a i Stolicę Piotrową właściwie przebiegliśmy. To było jak udział w maratonie. Dużo kilometrów, potu, wypitej wody i zero świadomości, co się dzieje wokół. Teraz nawet na zwiedzenie prowincjonalnego miasteczka czy klimatycznej wioski przeznaczamy co najmniej jeden dzień, a zazwyczaj dwa.

A wracając do Bergamo, chciałam zaprosić Was na niespiesznie zwiedzanie tego miasta. O Mediolanie i Lago di Como będzie innym razem.

To, co w Bergamo najpiękniejsze, to stare miasto. Położone na 400 metrowym wzgórzu, otoczone 5-kilometrowym murem, wygląda niczym jedno z toskańskich miasteczek. Trudno się dziwić, też powstało w średniowieczu, w związku z tym zobaczycie tu przepiękne kościoły i bazyliki, wąskie uliczki, do których nigdy nie dociera słońce i pełne uroku niewielkie place. Starówkę widać jak na dłoni z nowej części Bergamo, wieczorami w promieniach zachodzącego słońca widok jest wręcz nieziemski.

Większość turystów wybiera się na stare miasto tylko na spacer. Ja zachęcam, byście wstąpili przynajmniej do kilku obiektów, bo są tego warte. Przede wszystkim do ślicznej Bazyliki Santa Maria Maggiore. Maggiore oznacza większa, tymczasem świątynia z zewnątrz nie wygląda na dużą. Na dodatek nie ma typowego głównego wejścia ani głównej fasady. Jest prześliczna. Niby spektakularnie piękna, ale nie przytłaczająca. Jej początki sięgają XII wieku. Wybudowana została w stylu romańskim i ma dwa niezwykłe portale, północny- Czerwonych Lwów i południowy- Białych Lwów. Wnętrze jest barokowe, jednak nieprzesadnie zdobione. Zobaczycie tam unikatowe freski i arrasy, ale przecież to nie o dzieła sztuki chodzi, a o niesamowitą atmosferę.

Tuż obok stoi największa konkurentka bazyliki czyli Katedra Św. Aleksandra. Z zewnątrz wygląda na jeszcze mniejszą. Przyklejona do sąsiedniego budynku, sprawia miłe, ale raczej skromne wrażenie. Wnętrze, zbudowane na planie krzyża łacińskiego, posiada sześć kaplic bocznych.Na szczycie kopuły znajduje się statua świętego Aleksandra.

Obie świątynie znajdują się przy niewielkim, ale prześlicznym Piazza Duomo, ale jeśli chodzi o place to najładniejszy jest Piazza Vecchia. Stoi przy nim zabytkowa wieża z trzema dzwonnicami, Biblioteka Angelo Mai, Palazzo Ragione, a pośrodku znajduje się  ładna fontanna. Do placu przylegają wąskie, klimatyczne uliczki, pełne świetnych pizzerri i kawiarni.

Kolejne fajne miejsce to niewielkie Muzeum Historii Naturalnej E. Caffi. Nie spodziewajcie się cudów na miarę londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej , ale warto tu wstąpić, szczególnie jeśli jesteście z dziećmi. Największe wrażenie robi wielki mamut przy wejściu. Niektóre eksponaty można obejrzeć pod mikroskopem.

Zwiedzając stare miasto koniecznie wybierzcie się na spacer wzdłuż murów. Przy wejściu, tuż obok mostu zobaczycie pokazowy ogródek warzywny czyli niewielki ogród botaniczny Lorenzo Rotha. Z każdego miejsca z murów rozciągają się spektakularne widoki, wokół wzgórza, stare wille i cyprysy. Można poczuć się jak w Toskanii. Nawet jeśli spacer Was zmęczy, w każdej chwili możecie wstąpić na kawę, wino czy coś konkretnego do jednej z dziesiątek restauracji. warto mieć wygodne buty, bo wszędzie wokół kostka brukowa.

Wędrówka z nowego miasta na stare, położone na wzgórzu, wymaga trochę wysiłku. Jeśli brakuje Wam energii, możecie bez problemu dostać się tam  zabytkową kolejką funiculare. Druga trasa wiedzie ze starego miasta na zamek San Vigilio. Na obu trasach obowiązują te same bilety, co na całą komunikację miejską w Bergamo. Podróż trwa parę minut, a widoki są obłędne. to coś jak nasza Gubałówka.

Jeśli chodzi o nowe miasto, nie ma tu zbyt wiele spektakularnych zabytków, ale całość jest po prostu urokliwa. na pewno warto wstąpić do muzeum sztuki Academia Carrara,muzeum archeologicznego, parku miejskiego i Il Sienterone czyli ulicę przyjemnymi podcieniami i luksusowymi podcieniami, przy której znajduje się wielki plac wykorzystywany na imprezy miejskie.

W kwestii jedzenia bardzo polecam pizzeria Alta del Lucca. Lokal jest mały, a serwowana przez nich pizza raczej nietypowa jak na Włochy, bo na grubym cieście, ale pyszna. Ma mnóstwo dodatków i wystarczy kupić jedną za kilkanaście euro, by najadła się cała 5-osobowa rodzina. Można też kupić ją w kawałkach. Tym, którzy wolą pizzę na cienkim cieście, polecam Grano Puro. Tutejsza pizza ma grube brzegi i cieniutki środek. W mieście jest też pełno lokali sprzedających pizzę na wynos, w prostokątnych kawałkach. Na starym mieście jest taki lokal, przed którym zawsze stoi kolejka. Bardzo polecam. Klasyczne, świetne lody zjecie w La Romana.

 

Kategorie: Włochy

1 Komentarz

Zajączek · 25 listopada 2018 o 23:19

Fajne, klimatyczne miasteczko. Lody wyglądają kusząco, ale pomidory na pizzy powodują, że moje kubki smakowe i ślinianki zaczynają intensywnie pracować. Pomidorki skąpane w słońcu, pachnące, słodkie…pychotka:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.