Zalipie uchodzi za jedną z najpiękniejszych wsi w Polsce i słynie z malowanych w kwiaty domów. Mówi się o niej ” malowana wieś”. Zwyczaj ozdabiana chat barwnymi rysunkami zrodził się pod koniec XIX wieku, gdy kobiety zaczęły w ten sposób zakrywać przybrudzone ściany i sufity. Pionierką była Felicja Curyłowa, która już w wieku 10 lat ozdobiła w ten sposób sufit w domu swoich rodziców, a potem zabrała się do malowania ścian. Pomysł zyskał aprobatę innych mieszkańców i wkrótce nie tylko wnętrza budynków, ale też ściany zewnętrze zaczęto przyozdabiać malowanymi kwiatami. Co tam ściany! W Zalipiu maluje się także studnie, płoty, psie budy, a nawet pnie drzew. Curyłowa okazała się być nie tylko artystką , ale też niezłą menadżerką. Udało się jej rozsławić wioskę i dzisiaj do Zalipia przyjeżdżają nawet turyści z Japonii, a dom w którym mieszkała Felicja to oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie.

       

A co do Japończyków, to uważają oni Zalipie za jedną z najpiękniejszych wsi w całej Europie. Przyjeżdżają tu pełnymi autokarami, kupują pamiątki, robią zdjęcia, a potem opisują polską wieś w internecie w samych superlatywach. To bardzo miłe, zwłaszcza ze wielu Polaków o niej nigdy nie słyszało.

Zalipie jest rozległe, a malowanych chat jest jedynie około 30, dlatego niektórzy turyści są rozczarowani. Gdzie te kolorowe domy?- pytają. Żeby je zobaczyć, trzeba się nachodzić i przeznaczyć na zwiedzanie wioski około 3-4  godzin. Naprawdę warto, bo wieś jest śliczna. To taka prawdziwa polska prowincja, ale w najlepszym wydaniu. Jest sielsko, spokojnie, ładnie i cicho, a mieszkańcy są sympatyczni i bardzo otwarci.

Najbardziej znane miejsce w Zalipiu to Dom Malarek czyli ośrodek kultury. Prezentowane są w nim prace zalipiańskich artystów. Budynek jest  bogato zdobiony w środku, ale najbardziej zachwyca jego otoczenie. W ślicznym ogrodzie znajduje się malowana altana, studnia, niewielka chata i drzewa z kolorowymi pniami. Dom Malarek   powstał z inicjatywy Felicji Curyłowej. Obecnie do jego zadań należy także organizowanie corocznego konkursu na najpiękniej pomalowany dom. To najstarszy konkurs związany ze sztuką ludowa w Polsce. po raz pierwszy zorganizowany został w 1947 roku.

Koniecznie zajrzyjcie też do domu pani Danuty Dymon, która mieszka pod numerem 175. Pani Danuta to miejscowa artystka, która wielokrotne wygrywała konkurs Malowana Chata.  Jej dom to istne muzeum. Właścicielka ozdabia kwiatami nie tylko ściany, ale też wszelkie sprzęty i ubrania. Chętnie zaprasza do siebie i opowiada o Zalipiu. Można u niej kupić też drobne pamiątki, oczywiście malowane w kwiaty.

Kolejne miejsce, którego nie można przegapić to kościół św. Jana Oblubieńca z 1949 roku. Z zewnątrz wygląda zupełnie zwyczajnie, ale wnętrze utrzymane jest w zalipiańskim stylu.  Wszystko pomalowane jest w kwiaty.Inicjatorką tych dekoracji była Felicja Curyłowa, która z pomocą tarnowskiego malarza I. Szuszkiewicza odmieniła wnętrze świątyni.  Zwróćcie szczególną uwagę na kaplicę św. Błażeja. Ołtarz skład się z trzech obrazów pochodzących sprzed I Wojny Światowej i udekorowany jest kwiatami z bibuły, co tez jest typowe dla Zalipia.

W Zalipiu możecie obejrzeć też całoroczną szopkę bożonarodzeniową, którą wybudował Wiesław Trójniak. Jego gospodarstwo leży na uboczu, zupełnie na końcu wsi, ale warto się tam wybrać. Oprócz szopki tradycyjnie pomalowanej w kwiaty rodzina Trójniaków stworzyła też niewielkie muzeum, w którym można zobaczyć sprzęty dawniej używane przez zalipiańskich gospodarzy. Miejsce jest urocze. Spójrzcie na tę huśtawkę na zdjęciu, czyż nie jest śliczna? Pani Trójniakowa opowiadała nam o nastoletnim synu, który przejął tradycję malowania kwiatów i ma zamiar ją przekazywać kolejnym pokoleniom.

Mieliśmy zamiar odwiedzić dom Felicji Curyłowej, ale właśnie jest w remoncie, zostanie ponownie otwarty dopiero we wrześniu. To ten różowy budyneczek na zdjęciu poniżej. Za to po drugiej stronie ulicy znajduje się zalipiański oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie czyli barwna zagroda i sklep z pamiątkami.

Jeśli lubicie sielskie, klimatyczne wioski, to pokochacie Zalipie tak jak my.To prześliczne miejsce. Nawet te ulice, na których nie ma malowanych domów są pełne uroku. Warto tu przyjechać i odpocząć od codziennej gonitwy.


1 Komentarz

Mama · 24 maja 2018 o 10:14

Bardzo mi się podoba ,nie wiedziałam ,że jest taka malownicza wioska.Opis jest cudowny i profesjonalny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.