Podlasie kojarzy się przede wszystkim  z nieskażoną przyrodą, mówi się o tym regionie „zielone płuca Polski”. I słusznie, bo to teren głównie porośnięty lasami, pełen wijących się rzek, rozlewisk i kolorowych łąk.  Gdzieniegdzie  są tu malownicze, pełne uroku wioski, które wpisują się w powszechne wyobrażenie wschodniej Polski. Mało kto jednak wie, że Podlasie to także prześliczne miasteczka, spokojne, zadbane, sielskie. Tak czarujące, że ma się ochotę w nich zamieszkać. Dzisiaj zapraszam  do Supraśla.

Supraśl leży kilkanaście kilometrów na północny-wschód od Białegostoku i ma status uzdrowiska. Powietrze i gleby są tu doskonale czyste, nie ma żadnego przemysłu, za to w okolicy są bogate złoża borowin, które mają lecznicze właściwości. Ach, jakbym chciała mieszkać w takim miejscu! Jako rodowita Ślązaczka, mieszkanka jednego z najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie, nie potrafiłam przestać w Supraślu zachwycać się  nie tylko jakością powietrza, ale i tak banalnymi sprawami jak krystaliczne okna we wszystkich domach( przez moje już tydzień po umyciu niewiele widać) czy ławki i murki, na których zawsze można było usiąść bez obaw, że się pobrudzimy. W niewielkich wioskach takie sprawy są naturalne, ale żeby tak czysto było w mieście?

Na dodatek Supraśl  ma własną plażę, utworzoną nad rzeką Supraślą i leży w Parku Krajobrazowym Puszczy Knyszyńskiej. Wokół są przepiękne lasy borealne czyli głównie iglaste , mało znane, dzięki czemu przyroda wciąż jest w dużym stopniu naturalna. To prawdziwa polska tajga.

Wyobraźcie sobie, że sztuczne kąpielisko z plażą, które znajduje się w miasteczku, z jednej strony porastają trzciny. Na skraju tej zieleni, kilkanaście metrów od  osób kąpiących się, spacerowiczów i dzieci szalejących na placu zabaw, brodzą czaple. A do tego pływają kaczki, łabędzie i całe mnóstwo innych ptaków. Podobno czasem można zobaczyć nawet czarne bociany. Jakbyśmy byli w jakimś zoo, a to wszystko jest zupełnie naturalne.

Przyroda  to nie jedyny atut. To właśnie w Supraślu znajduje się jedna z najbardziej niezwykłych cerkwi Podlasia, pisałam o niej niedawno tutaj . To unikalna cerkiew o charakterze obronnym, która  znajduje się na terenie prawosławnego monasteru męskiego Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy Maryi i  św. Apostoła Jana Teologa. Stoją  tam także dwie inne świątynie prawosławne, do zwiedzania udostępniona jest jeszcze jedna z nich. Kompleks można obejrzeć jedynie z przewodnikiem, a biletem wstępu jest cegiełka na remont, która kosztuje 5 zł.

Tuż obok znajduje się znakomite, bardzo znane Muzeum Ikon. To nie jest jedynie nudna wystawa, a kapitalny pokaz dzieł sztuki, któremu towarzyszy stosowna muzyka i znakomicie dopasowane światło.

Warto też wstąpić do Siedziby Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej. W tym niewielkim budynku znajduje się małe muzeum i świetnie zaopatrzony punkt informacji turystycznej. Dostaliśmy tu za darmo nie tylko mapy okolic i różne foldery, ale atlas rowerowy podlaskiej części szlaku Green Velo.

Jeśli chodzi o kolejne zabytki, to warto obejrzeć kilka domów z przełomu XVIII i XIX wieku, w tym Dom Ogrodnika i Dom Tkaczy. Ten pierwszy znajduje się koło prawosławnego klasztoru, drugi stoi przy prześlicznej ulicy 3 Maja, prowadzącej do zabytkowego Kościoła św. Trójcy. Znajdziecie przy niej także bardzo fajne restauracje  z lokalnymi specjałami. W ogóle okolice ulicy 3 Maja są dla mnie symbolem urokliwego prowincjonalnego miasteczka. Jest prześlicznie po prostu.

 

Kolejne miejsce, które zupełnie mnie oczarowało to Liceum Plastyczne im. Artura Grottgera. Szkoła znajduje się w dawnym pałacu Buchholtza,  zbudowanym na początku  wieku XX dla zamożnej rodziny fabrykantów. Wiążą się z nim różne romantyczne i dramatyczne historie, ale mnie bardziej zainteresował jako miejsce pracy. Jestem nauczycielką, więc od razu przyszło mi do głowy, ze praca w tak pięknej szkole musi być czymś niezwykłym. Już nawet chciałam pytać o wolny wakat dla polonistki, ale reszta rodziny wybiła mi to z głowy. Niestety. Wyobraźcie sobie lekcje w takim miejscu! Nawet wf odbywa się tutaj w zabytkowej wozowni, przerobionej na salę gimnastyczną!

Podczas wakacji szkoła jest otwarta dla zwiedzających, można w niej oglądać prace uczniów.

Supraśl ze względu na swoją niebywałą prowincjonalną urodę, był miejscem, w którym kręcono wiele filmów  takich jak choćby serial „Blondynka”, przede wszystkim jednak kultową serię „U Pana Boga za Piecem”. Na zdjęciu poniżej widzicie komin, z którego chciał skakać zdesperowany dziadek czyli ojciec komendanta. W miasteczku znajduje się też filmowy dom komendanta i komisariat.

Tutejsze tereny rekreacyjne są fantastyczne. To nie tylko wspomniana wcześniej plaża, ale kapitalne ścieżki rowerowe wokół rozlewisk, piękne planty i drogi spacerowe wzdłuż rzeki, spływy kajakowe, boiska, place zabaw, altanki itd. Nam bardzo spodobały się rozwieszone na drzewach, w formie zabawy, informacje dotyczące zwiedzania miasta. Taka jakby gra w podchody.

 

Bardzo sympatycznym miejscem jest też herbaciarnia stojąca w pobliżu  klasztoru i siedziby parku krajobrazowego. To miejsce, gdzie można nie tylko wybić smaczny i zdrowy napój czy zjeść ciasto, ale też kupić zioła, przyprawy  i produkty regionalne.

Prowincjonalny klimat to coś, co wszyscy uwielbiamy, dlatego zostaliśmy w Supraślu dwa dni, choć mieliśmy w planie zwiedzić go w kilka godzin.  Po raz kolejny przekonaliśmy się, że szybkie zaliczanie kolejnych atrakcji to nie dla nas. My po prostu uwielbiamy niespieszne łażenie po ciekawych miejscach, przysiadywanie gdzieś na trawie, wystawianie twarzy do słońca i cieszenie się chwilą. Potrafimy w muzeum, które ma 5 sal, spędzić parę godzin, a po 500-metrowej uliczce spacerować pół dnia.

W Supraślu biwakowaliśmy kamperem przy samej plaży na niewielkim parkingu. Miejsce jak z bajki. Woda, zieleń, spokój, a jednocześnie do piekarni i sklepów typu Biedronka mieliśmy 200 metrów. Zrobiliśmy pranie, czytaliśmy książki, grali w karty, rowerami jeździliśmy po Puszczy Knyszyńskiej. Takiego relaksu jak podczas tych dwóch tygodni na Podlasiu to dawno nie pamiętam.

W następnym wpisie zapraszam do Tykocina, podlaskiego miasteczka równie urokliwego jak Supraśl.

 


1 Komentarz

Zajączek · 4 grudnia 2018 o 21:51

Jak miło o takiej porze roku przeglądać taki blog:) cisza, spokój, piękna przyroda, świeci słonko, cóż więcej chcieć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.