Cerkwie to z pewnością jedne z największych atrakcji Podlasia. W większości są drewniane i bardzo kolorowe, co jednak wcale nie oznacza, że są kiczowate. Z tymi kolorami to zresztą ciekawa sprawa. Tradycyjnie kolor niebieski przypisywany jest Matce Bożej, zielony Duchowi Świętemu, a inne barwy różnym świętym. Tak mówi teoria, w praktyce to wszystko jest pomieszane i trudno się połapać. Dla przykładu Cerkiew  Opieki Matki Boskiej we wsi Puchły do 2014 roku była szara, a cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego w Narwi, która jeszcze parę lat temu była zielona, teraz jest błękitna.

Niektóre z tych architektonicznych perełek można odnaleźć bez trudu, stoją dumnie w centrum wsi czy miasteczka, jednak wiele znajduje się gdzieś na uboczu, z dala od najbliższych zabudowań. Wszystkie są zachwycające i mają ten wyjątkowy, niepowtarzalny klimat. Większość z niech stanowi wciąż żywe parafie, do niektórych należy nawet kilkuset wiernych.

Zapraszam do tych, które udało nam się zobaczyć podczas tegorocznych wakacji. Część udało nam się zobaczyć także od środka, co wcale nie jest łatwe, gdyż cerkwie zazwyczaj są zamknięte.

Trześcianka

Trześcianka jest jedną z trzech wsi wchodzących w skład Krainy Otwartych Okiennic. O ile sama Kraina jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła (o tym będzie w jednym z kolejnych wpisów), to znajdujące się tu cerkwie zdecydowanie tak. Zielona cerkiew św. Michała Archanioła z białymi okiennicami znajduje się w centrum wsi, na niewielkim wzniesieniu. Widać ją z daleka, szczególnie złote kopuły na wieżach połyskujące w słońcu. Podczas ostatniego remontu odkopany został kamień, na którym wyryto datę jej powstania – rok 1864. W XIX wieku obok świątyni znajdowała się męska szkoła.

Puchły

Puchły to wieś, jakie poza Podlasiem trudno już dzisiaj w Polsce spotkać. Nie ma tu nawet asfaltu, ale jest naprawdę sielsko. Choć podobnie jak Trześcianka, należą do Krainy Otwartych Okiennic, bardzo się od niej różnią, na korzyść oczywiście. Właśnie tu znajduje się jedna z najpiękniejszych polskich cerkwi poświęconych Matce Bożej. Świątynia ma wyrazisty kolor, liczne zdobienia i urocze ganki. Zbudowano ją w 1913 roku. Mieliśmy szczęście,  akurat żona tutejszego proboszcza przyszła wymienić kwiatom wodę, mogliśmy więc zobaczyć tę zjawiskową cerkiew także w środku. Co tu dużo mówić, po prostu jest przepiękna.

Odrynki

Odrynki to nie tyko urocza drewniana cerkiew, ale cały Skit (miejsce odosobnienia) świętych Antoniego i Teozjusza Pieczerskich, znajdujący się na wyspie  pośród rozlewisk Narwi i niczego więcej. Dosłownie niczego. Wokół są tylko pola, a w oddali lasy.  By dostać się na jego teren trzeba przejść po kilkuset metrowym pomoście nad łąkami i rozlewiskami. Miejsce jest pełne tajemnic i magii, zachwycające po prostu. Na terenie pustelni znajduje się parę cerkwi i kapliczek, w tym jedna z cudowną, uzdrawiającą wodą. Więcej na ten temat przeczytacie wkrótce.

Narew

Piękna cerkiew w Narwi z 1882 roku niedawno, bo w 1990 niemal doszczętnie spłonęła. Na szczęście szybko udało się ją odbudować, niestety nie uratowano obrazu Matki Boskiej, który liczył ponad 300 lat. Wybudowana została na planie krzyża, a pierwsze wzmianki o tutejszej prawosławnej parafii pochodzą z XVI wieku.

Łosinka

Zubacze są maleńką, zagubioną wśród lasów wsią, niemal zupełnie nieznaną, a przecież mają wyjątkowy kolorowy cmentarz! Tutejsza cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej też zasługuje na uwagę. Stoi pośrodku wsi na polanie. Tak, tak na polanie, bo żadnych brukowanych placów tu nie ma. Powstała w XVII wieku i skupiała okolicznych wyznawców prawosławia. W XIX wieku Zubacze tętniły życiem, na potrzeby licznych parafian na cmentarzu wybudowano drugą, mniejszą cerkiew. Niestety żadna z nich nie miała szczęścia, najpierw spłonęła cerkiew w centrum wsi, a od uderzenia pioruna spłonęła także cerkiew cmentarna. Świątynia, którą możemy oglądać dzisiaj została wybudowana w 1895 roku.

Supraśl

Imponujący Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Jana Teologa w Supraślu to jeden z pięciu prawosławnych klasztorów męskich znajdujących sie na terenie Polski.Na jego terenie stoi niezwykła cerkiew Zwiastowania: wysoka, murowana, z białymi wieżami. Powstała w XVI wieku, jednak podczas II wojny światowej została całkowicie zniszczona. Odbudowano ją na szczęście, choć nie wszystkie prace zostały zakończone. Od początku istnienia cerkiew miała charakter obronny, o czym świadczą grube mury i maleńkie okna. Z zewnątrz można odnieść wrażenie, że jej wnętrz jest niewielkie, jednak okazuje się całkiem duża. Na terenie Monastyru znajdują się jeszcze dwie inne cerkwie.

Królowy Most

Królowy Most zasłynął z filmu U Pana Boga za piecem i jego kolejnych części. Choć w samej wsi zdjęcia nie były kręcone, to warto zatrzymać się tu w drodze do Białegostoku. Dosłownie 200 metrów od ruchliwej szosy stoi oto taka cerkiew pod wezwaniem św. Anny . Przyznacie,że wygląda raczej jak niewielki zamek? Nie jest to obiekt ani stary (pochodzi z I połowy XX wieku) ani zbyt gustowny, ale na pewno oryginalny. Bardzo eklektyczny.

Białowieża

Białowieża ma tyle atrakcji, że tutejsza cerkiew pod wezwaniem św. Mikołaja bywa przez turystów zupełnie pomijana. A szkoda, bo ma wyjątkowy, porcelanowy ikonostas, jedyny taki w Polsce. Jej fundatorem był car Aleksander III.

Dubicze Cerkiewne

W Dubiczach można zobaczyć kolejną błękitną cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej. Mam wrażenie, ze tych jest na Podlasiu najwięcej.Według tradycji, pierwsza dubicka cerkiew  św. Piotra i Pawła wznosiła się na uroczysku Bachmaty w pobliżu rzeki Orlanki. Dziś znajduje się tam jedynie  krzyż. Legenda głosi że owa świątynia spłonęła, jedynie ikona Bogorodzicy, w cudowny sposób niesiona przez wiatr, znalazła się w miejscu obecnej cerkwi w Dubiczach. Wierni uznali to za znak od Boga i wznieśli tu nową świątynię.

Saki

Historia powstania Cerkwi we wsi Saki jest  związana z cudowną ikoną św. Dymitra Sołuńskiego. Zgodnie z tradycją, pierwszą kapliczkę, a następnie cerkiew, postawiono w miejscu, w którym obudził się wraz z ikoną mieszkaniec jednej z pobliskich wsi, wcześniej wzięty do niewoli tureckiej. Niczego nie pamiętał. Cerkiew ta spłonęła, ale ikona św. Dymitra w cudowny sposób nie uległa zniszczeniu. Postawiono więc nową świątynię. Obecnie istniejąca cerkiew z końca XVIII wieku i jest absolutnie przepiękna. Leży na wzgórzu wśród lasów, kilkaset metrów za wsią. Obok niej znajduje się równie piękna błękitna dzwonnica.

Koterka

Choć pokazałam Wam już 10 cerkwi, to muszę przyznać, że pod względem urody, położenia i atmosfery żadna nie dorównuje tej w Koterce. Tak pokochaliśmy to miejsce, że podczas tegorocznych wakacji byliśmy tu dwa razy: w czerwcu i w sierpniu. Za każdym razem nocowaliśmy w naszym kamperze na niewielkim parkingu, tuż obok cerkwi.

Cerkiew pod niezwykłym wezwaniem  Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość”, oddalona jest od najbliższej wsi o 2 kilometry. Stoi na mokradłach, w środku lasu, kilka metrów od granicy z Białorusią. Dosłownie kilka metrów, bo płot otaczający świątynię jest wyznacznikiem granicy. Prowadzi do niej asfaltowa droga, ale jadąc nią wśród gęstych lasów i niczego więcej, możemy zwątpić, czy naprawdę zmierzamy w dobrym kierunku.

Budowa cerkwi ma związek z objawieniem maryjnym, jakie miało tu miejsce w 1852 roku. Eufrozyna Iwaszczuk w świąteczny dzień, zamiast świętować, podobnie jak inni mieszkańcy wsi, zbierała szczaw.  Wtedy ukazała się jej Matka Boska, która powiedziała, że to grzech i że okoliczna ludność  zostanie ukarana morowym powietrzem. Ludzie, by przebłagać Maryję, zaczęli się żarliwie modlić. Ta nie tylko  wysłuchała ich próśb, ale też uzdrowiła część chorych. Od tamtej pory miejsce, w którym Matka Boska się ukazała stało się miejscem pielgrzymek. Trudno się dziwić, zwłaszcza że wytrysnęło tu także źródełko, uznane za cudowne.

 

Miejsce naprawdę ma w sobie magię i pozytywną energię. Mimo iż znajduje się pośrodku lasów, czuliśmy się tu za każdym razem bardzo bezpiecznie. Zaprzyjaźniliśmy się z pracownikami straży granicznej, którzy przyjechali nas pouczyć o zakazie przekraczania granicy, a potem kilkakrotnie sprawdzali czy nic  złego na granicy się nie dzieję. Mając zapewnioną taką opiekę, spaliśmy snem kamiennym.

Proboszcz, Eugeniusz Chodakowski, to człowiek niezwykle otwarty. Mieliśmy szczęście z nim porozmawiać prawie przez godzinę. Opowiadał nam o kłopotach ze zdrowiem, jakie trapiły go w młodości. Odkąd zamieszkał w Koterce, czuje się znakomicie. Dochował się sześciorga dzieci i jest w świetnej formie. I jak tu nie wierzyć w magie tego miejsca?


2 Komentarze

Basia · 14 listopada 2018 o 18:54

Jak zwykle pięknie wszystko opisane,czytam wszystko z ‚Lubimy Podróżować’czyta się lepiej niż przewodniki podróżnicze.Z niecierpliwością będę czekać na następne opisy,pozdrawiam

Zajączek · 15 listopada 2018 o 21:55

Pięknie. Opisy miejsc są tak sugestywne, że chce się tam być chociaż przez chwilę. Uciec z zatłoczonego miasta, cieszyć się ciszą i głęboko oddychać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.