Jest w Polsce takie miasteczko, w którym zakochują się wszyscy, bez wyjątku. Niewielkie, bo liczące jedynie 2600 mieszkańców, ale oferujące taką ilość atrakcji, że w głowie może się zakręcić. Przepięknie położone na Płaskowyżu Nałęczowskim nad Małopolskim Przełomem Wisły. Miasteczko dwóch kultur, długiej historii, zniewalających krajobrazów, świetnego jedzenia i klimatycznych uliczek. Cudowne miejsce na weekend, ale zapewniam, że w nim nie będziecie się nudzić nawet przez tydzień. Oto Kazimierz Dolny!

Historia tego miejsca rozpoczęła się już w XII wieku, gdy osadę założył król Kazimierz Sprawiedliwy. To od niego wzięła się nazwa, jednak samo miasto założył Kazimierz Wielki.  W czasie renesansu miejsce to rozkwitło i nabrało niebywałej urody. Wtedy wytyczono rynek i wybudowano najpiękniejsze kamienice. Niestety, złoty wiek Kazimierza skończył się w lutym 1656 r. wraz ze spaleniem miasta i zamku przez wojska szwedzkiego króla Karola Gustawa.  Przemarsze wojsk, a potem  zaraza przyczyniły się do upadku miasta. W 1869 utracił on prawa miejskie, ale dzięki rozkwitowi turystyki odzyskał je w 1927.

Dzieje Kazimierza Dolnego są  nierozerwalnie związane z ludnością żydowską. Żydzi mieszkali tu już w XII wieku, mieli nawet swoją synagogę. W późniejszych wiekach dzielnica żydowska w Kazimierzu zwana Na Tyłach, rozwijała się wokół Małego Rynku oraz wzdłuż ulicy Lubelskiej. Podczas II wojny światowej Niemcy utworzyli w tym miejscu getto,  a później wymordowali jego mieszkańców.

Do Kazimierza przyjechaliśmy kamperem. Niełatwo tu znaleźć miejsce, gdzie można stać „na dziko”, dlatego skorzystaliśmy z parkingu, jaki oferuje Zespół Szkół im. Jana Koszczyca Witkiewicza. Trudno właściwie nazwać to miejsce parkingiem, staliśmy bowiem na równiutko skoszonej trawie, a do dyspozycji mieliśmy cały szkolny teren czyli boisko, altankę na grilla, mini park nauki, a także łazienki znajdujące się w budynku  hoteliku. To wszystko za 20 zł za dobę! Rewelacja!  Na dodatek szkoła znajduje się w centrum i do rynku jest stąd 5 minut pieszo.

 

W Kazimierzu spędziliśmy trzy dni, ale tak nam się podobało, że gdybyśmy mogli, z przyjemnością zostalibyśmy  cały tydzień. Było romantycznie, urokliwie, i smakowicie. Zaproponuję Wam kilka miejsc, które warto odwiedzić, gdy tu będziecie, ale prawdę mówiąc całe miasteczko jest przecudne. Jasne.budynki rozrzucone wśród zielonych wzgórz, ukwiecone sklepy i restauracje, urokliwe uliczki, to wszystko tworzy klimat wręcz magiczny.

Oczywiście numerem jeden jest Rynek. Podczas wakacyjnych dni zawsze pełen turystów, handlarzy i gwaru  wieczorami pustoszeje i cichnie.  Otaczają go piękne kamienice z XVI i XVII wieku, największe wrażenie robią bliźniacze budynki wybudowane przez bogatych kupców, braci Przybyłów. Pośrodku Rynku stoi drewniana studnia, bardzo fotogeniczna. To wokół niej zawsze rozkładają się artyści, których w miasteczku o każdej porze roku jest pełno.

Kazimierz to miasto pięknych kościołów. Warto zajrzeć do tych mniejszych np do  kościoła Zwiastowania Najświętszej Marii Panny z 1589 r. i klasztoru Reformatorów czy do św. Anny z 1671 r. i szpital św. Ducha dla ubogich. Są urocze ale prawdę mówiąc największe wrażenie robi dominująca nad miasteczkiem Fara czyli kościół św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja, który powstał w XVI wieku. To prawdziwa perełka typowa dla renesansu lubelskiego. Świątynia jest wspaniale położona na wzgórzu poniżej zamku. Z rynku prowadzą do niej schody. Do środka można wejść tylko w stosownym stroju, czego pilnuje strażnik. Wewnątrz zwróćcie uwagę na organy z XVI wieku, jedne z najstarszych w Polsce.

Po zwiedzeniu kościoła wybierzcie się na spacer do zamku. To krótka i przyjemna wędrówka, Zamek powstał już w XIV wieku, ale ostateczna przebudowa miała miejsce za panowania Zygmunta Augusta. Podczas potopu szwedzkiego został jednak podpalony i już nigdy go nie odbudowano. Obecnie jest to malownicza ruina, która idealnie wtapia się w krajobraz.

Jeśli będziecie mieli ochotę na dłuższą wędrówkę, wybierzcie się na Górę Trzech Krzyży. To najlepszy punkt widokowy, z którego zobaczycie Kazimierz Dolny w całej okazałości. Droga na szczyt jest dosyć stroma  i prowadzi kamiennymi stopniami, warto więc mieć dobre buty.

A na spacery najbardziej polecam urokliwe, boczne uliczki Kazimierza. Na każdym kroku można zobaczyć urokliwe, zadbane, pełne kwiatów podwórka, niewielkie galerie sztuki, małe kawiarenki i sklepy z ładnymi rzeczami.

Wokół Małego Rynku skupiona jest dawna dzielnica żydowska. Zobaczycie tu budynek synagogi z XVIII wieku oraz jatki czyli dawne rzeźnie. Niestety pozostałe domy zamieszkiwane przez wyznawców judaizmu zostały podczas II wojny zniszczone. Mimo wszystko miejsce jest piękne i o wiele spokojniejsze od Rynku.

 

Na relaks idealny jest też bulwar nad Wisłą. Wzdłuż rzeki ulokowały się zabytkowe wille, restauracje, czasem trafi się jakieś stoisko z pamiątkami, ale generalnie jest tu bardzo spokojnie. Widoki na miasto są niesamowite!  Można się wybrać na przejażdżkę statkiem, posiedzieć na wałach albo w jakiejś kawiarence. Teren jest dobrze zagospodarowany, podczas wakacji działa sezonowe kino na wolnym powietrzu, są zewnętrzne siłownie, trasy rowerowe itd.

Miejscem pamięci o zagładzie żydów jest Ściana Płaczu znajdująca się w lesie , jakieś 2 kilometry za miasteczkiem na terenie cmentarza żydowskiego. To swego rodzaju lapidarium, bo cała ściana pokryta jest starymi płytami nagrobnymi. Tu człowiek popada w smutne rozmyślania  o  bestialstwie, do jakiego zdolni są ludzie.  Z miasteczka można dojechać  meleksem, ale spacer wydaje się bardziej stosowny.  Przejście przez ścianę to wstrząsające doświadczenie. Po jej drugiej stronie znajduje się zniszczony cmentarz. Połączenie natury i starych macew  robi niesamowite wrażenie.

Na przyjemną wędrówkę polecam za to Korzeniowy Wąwóz. Lessowych wąwozów w okolicy Kazimierza jest mnóstwo, ale ten jest zdecydowanie najpiękniejszy. Wygląda jak miejsce z jakiejś baśni. Jego nazwa wzięła się od wystających i poskręcanych korzeni. Przejście całego wąwozu zajmuje ok 20 minut, ale żeby tu dotrzeć trzeba pokonać 5 kilometrów z Rynku albo podjechać samochodem czy innym środkiem komunikacji.

Pisałam, ze w Kazimierzu zjecie smacznie, ale nie będę polecać miejsc, które są najbardziej znane. Wszyscy chodzą do Herbaciarni u Dziwisza, Piekarni Szarzyńskiego na drożdżowe koguty, na dania kuchni żydowskiej do Fryzjera itd. Ja polecam kuchnię libańską w rewelacyjnej restauracji Kaslik. Jedzenie jest pyszne , a sam lokal bardzo klimatyczny. Nawet łazienka wymiata! Wewnątrz restauracji miejsca jest niewiele, ale na zewnątrz w wielkiej altanie można spędzić przemiły wieczór.

Wieczorami, gdy wyjeżdżają jednodniowi turyści, Kazimierz pustoszeje. Spacerując po brukowanych uliczkach, można usłyszeć echo własnych kroków. W powietrzu unosi się słodka woń jaśminów, a zachodzące słońce barwi niebo na różowo. W bocznych uliczkach nie ma nikogo, na Rynku spaceruje ledwie garstka ludzi.Trudno w takiej chwili uwierzyć, że jesteśmy w realnym świecie. Gdzieś niedaleko w tym samym momencie życie biegnie nie zwalniając ani na sekundę. Ludzie z obłędem w oczach robią zakupy w galeriach handlowych, samochody mkną ulicami miast, choć prawdę mówiąc, większość z nich pewnie stoi w korkach. Politycy kłócą się  uchwalając błyskawicznie nowe prawo. Wyścig trwa, a my wszyscy  bierzemy w nim udział, dlatego chwile, gdy możemy naprawdę zwolnić, są bezcenne.  Kazimierz Dolny to wymarzone miasto, by odetchnąć pełną piersią, wsłuchać się w szum drzew, popatrzeć na gwiazdy, porozmyślać. Uwielbiam takie miejsca.


1 Komentarz

Zajączek · 21 grudnia 2019 o 01:21

Tak, to prawda. Kazimierz jest naprawdę pięknym miasteczkiem, w którym można się zakochać i można mieć cudowne wspomnienia. Oglądając Twoje zdjęcia sięgam pamięcią do czasu, kiedy byliśmy w Kazimierzu…były to wspaniałe chwile. Dziękuję za „powrót do przeszłości”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.