Do Budziszyna trafiliśmy zupełnym przypadkiem, gdy byliśmy kamperem na majówce w Niemczech. W drodze miedzy Szwajcarią Saksońską i Spreewaldem szukaliśmy jakiegoś stellplatzu, na którym moglibyśmy zatrzymać się na noc, zatankować wodę i wyczyścić toaletę. Pod tym względem Niemcy to raj dla miłośników karawaningu. W necie znaleźliśmy informację, ze bardzo fajny stellplatz jest w Budziszynie, ale to nie nie miejsce postojowe dla kamperów wywołało największe emocje, a samo miasto. W komentarzach niemal wszyscy się nim zachwycali i zachęcali do zwiedzenia. Mieliśmy do dyspozycji pół dnia, wiec postanowiliśmy zobaczyć, czy faktycznie Budziszyn jest taki ładny. Jest! Bez dwóch zdań  po prostu urzeka.

O Budziszynie nie wiedziałam nic. Z lekcji historii sprzed wielu lat kojarzyłam, że zawarto tu jakiś pokój, ale nawet nie pamiętałam, w jakim to było wieku. Ciekawe, że tak piękne miejsce, położone blisko polskiej granicy jest  niemal nieznane. Budziszyn to historyczna stolica Górnych Łużyc. Miasto nie jest duże, liczy niespełna 40 tysięcy mieszkańców. Jest za to stare, początki kultury łużyckiej na tym terenie sięgają V wieku przed naszą era. Samo miasto po raz pierwszy wspomniane zostało w 1002 roku, a pokój , o którym wspomniałam zawarł Bolesław Chrobry z cesarzem Henrykiem II w 1019 roku. Na zmianę Budziszyn trafiał w ręce Czechów i Niemców, ostatecznie w 1871 roku znalazł się w granicach zjednoczonych Niemiec. Podczas II wojny został mocno zniszczony, ponad 70 procent miasta legło w gruzach, ale odbudowano go i teraz jest jednym z piękniejszych miast w Niemczech.

Już z daleka widać wspaniałą panoramę Budziszyna. Miasto leży na wzgórzu nad rzeką Sprewą  i słynie z wież, których jest tu aż 17. Jedna z nich, „Reichenturm” , jest odchylona od pionu o 144 cm. Niezwykły charakter miastu nadają świetnie zachowane średniowieczne fortyfikacje i dawne wodociągi. To one otaczają historyczne centrum i skrywają w środku dawny świat.

Po wejściu do starego miasta można się poczuć jak w średniowieczu. Jest ono zamknięte dla ruchu drogowego, a do najważniejszych zabytków prowadzą dwujęzyczne drogowskazy, po niemiecku i łużycku. Na niezbyt dużej powierzchni, znajdziecie tu mnóstwo atrakcji, wszystkie są w zasięgu spaceru, więc nie trzeba zawracać sobie głowy żadną komunikacją. Wędrówka wybrukowanymi uliczkami między starymi kamienicami, kościołami  już sama w sobie jest ciekawa, ale kilku zabytków nie możecie minąć obojętnie

Zamek Ortenburg

Otynkowany na biało  budynek z piękną wieżą nad bramą to zamek. Wygląda na dosyć nowy, ale powstał już w XI wieku, potem wielokrotnie był przebudowywany. Obecnie w murach zamku działa Muzeum Łużyckie (Serbski muzej) w którym obejrzeć można m.in. wystawę etnograficzną poświęconą słowiańskiej mniejszości. Naprzeciw wznosi się  niezwykły, nowoczesny Teatr na Zamku, w ścianie  którego, za szkłem zobaczyć można grupę wyrzeźbionych postaci nadnaturalnej wielkości składających się na Alegorię Tragedii – dzieło Ernsta Rietschla przeniesione tu z pobliskiego Drezna.  Sam plac zamkowy jest bardzo urokliwy, a na jego końcu działa śliczna kawiarnia.

Katedra św. Piotra

To zachwycający, pełen światła,  kościół w centrum miasta. Jako jedyna świątynia w Niemczech od 1524 roku jest używana przez dwa wyznania – przód przez katolików, tył przez protestantów. Porozumienie dotyczące użytkowania świątyni podpisano dopiero w 1543 roku, przedtem dochodziło do konfliktów na tym tle. Budziszyńska katedra to najstarszy kościół Górnych Łużyc, pierwsza świątynia została zbudowana w tym miejscu około 1000 roku, a obecny kształt świątynia otrzymała podczas rozbudowy w XV wieku.

Muzeum musztardy

Musztarda to regionalny produkt Budziszyna, nie ma się więc co dziwić, że doczekała się ona swojego muzeum  na ulicy Fleischmarkt 5. W niewielkim stylowym sklepiku możemy dowiedzieć się nieco na temat stosowanych dawniej  na Łużycach metod jej produkcji , kupić jedną z wielu  jej odmian smakowych albo nabyć inne produkty regionalne.

Ruiny kościoła świętego Mikołaja i cmentarz serbski

Ruiny  gotyckich kościołów zawsze kojarzą mi sięi romantycznie i horrorystycznie zarazem. Jak z obrazów Caspara Friedricha. Kościół św. Mikołaja został spalony i splądrowany podczas wojny trzydziestoletniej. Obok znajduje się cmentarz  mniejszości serbołużyckiej. Z czasem to, co pozostało z wnętrza świątyni zasypano ziemią i zaczęto stawiać groby także tutaj. Wygląda to naprawdę niesamowicie.   Absolutne „must see” w Budziszynie.

Dom Czarownicy- Hexenhäusel

Ze starej, drewnianej zabudowy Budziszyna pozostał tylko jeden , drewniny dom. Wybudowano go na początku XVII wieku, jako jeden z licznych tutaj domków rybackich przetrwał oblężenia i pożary.Niektórzy upatrywali w tym jakiejś magii stąd nazwa. Inna teoria mówi, że  nazwa związana jest z jego  nietypowym wyglądem.

Mury obronne

Są wspaniałe! Roztaczają się z nich niesamowite widoki, a spacer pomiędzy fortyfikacjami to czysta przyjemność.

Kościół świętego Michała

Stoi tuż przy murach, w bardzo pięknym otoczeniu. Budowla powstała po walkach z husytami. Według legendy w decydującym momencie oblężenia, nad tym odcinkiem murów miał się pojawić archanioł Michał i mieczem odstraszyć atakujących. Właśnie dlatego po odejściu wroga  w XV wieku wybudowano tu kaplicę, którą następnie przekształcono w kościół.

Rynek i ratusz z piękną wieżą zegarową

Rynek jest bardzo elegancki.Kilka razy w tygodniu odbywa się tutaj jarmark, na którym sprzedawane są lokalne produkty. Przy rynku stoi żółty ratusz ze średniowiecznym zegarem słonecznym.

Klasyczne niemieckie wypieki

Koniecznie spróbujcie, bo Niemcy mają naprawdę świetne wypieki. Kawiarni i cukierni w Budziszynie jest bez liku, wszystkie śliczne i zachęcające. Szczególnie polecam eierschecke czyli delikatne ciasto na bazie twarogu i śmietany, quark-streuselkuchen – sernik z kruszonką  czy bienenstich czyli drożdżowe ciasto z kremem o płatkami migdałów.

Tyle zdążyliśmy zobaczyć w kilka godzin, przydałoby się jeszcze parę, ale i tak jesteśmy bardzo zadowoleni, bo Budziszyna w ogóle nie było w naszych planach. Obawiam się, ze moje zdjęcia nie oddają piękna tego miasta, ale tym razem trafiliśmy na najgorszą pogodę do fotografowania czyli białe niebo. Nie znoszę takiej aury, już tysiąc razy lepsze byłyby ciężkie, ciemne, nisko wiszące chmury.

W okolicy Budziszyna jest kilka ciekawych miejsc: zalew z bardzo dobrą infrastrukturą, park miniatur, największy w Europie labirynt. Myślę, że spokojnie można w tym regionie spędzić udany weekend.

Mam do Was pytanie, czy ktoś wie coś  na temat diabełków z Budziszyna? Widzieliśmy w mieście kilka takich figurek i przyszło mi do głowy, że to może być coś jak nasze krasnale z Wrocławia, ale nie wiem, czy mam rację?  Może ktoś z Was coś na ten temat słyszał?

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.