Zapraszam na drugą część opowieści o Sewilli. Ostatnio pisałam o najbardziej znanych miejscach w Sewilli, dziś pokażę Wam te nieco mniej znane, ale równie interesujące.

PLAC AMERYKAŃSKI

To miejsce często pojawia się na widokówkach, ale turyści, którzy przyjeżdżają do Sewilli na jeden dzień raczej tu nie zaglądają.  Plac znajduje się odrobinę na uboczu, na końcu Parku Marii Luizy. Jest bardzo ładny. Z jednej jego strony znajduje się Muzeum Archeologiczne, podobno ma niezłe zbiory i warto je odwiedzić, my mieliśmy za mało czasu. Z drugiej stoi piękny budynek Muzeum Sztuki i Tradycji.

TRIANA

Obecnie to dzielnica Sewilli znajdująca się po drugiej stronie rzeki Gwadalkiwir, w średniowieczu była osobnym miastem zamieszkanym przez kupców, rzemieślników i marynarzy. Nie ma tu zbyt wielu turystów, to głównie dzielnica mieszkalna, więc ma bardzo autentyczny charakter. Wszędzie pełno niedrogich barów i sklepów z ceramiką. Triana jest barwna i wesoła. Warto zajrzeć na niewielki i targ Mercado di Triana, gdzie można kupić świeże warzywa, ryby i wędliny, a także zjeść coś smacznego. Kiedyś miejsce to było siedzibą Inkwizycji, obecnie kojarzy się bardzo przyjemnie. Spacerując po dzielnicy warto wysoko zadzierać głowę. Okna, dachy i kościelne wieże w całej dzielnicy są śliczne. Odważnie połączone kolory zadziwiająco do siebie pasują.

  

W Trianie po raz pierwszy widziałam maleńkie suszone krewetki sprzedawane jako chipsy.

BRZEGI RZEKI GWADALKIWIR

Brzegi rzeki to wręcz wymarzone miejsce na długie spacery wśród zieleni. Można chodzić kilometrami, a gdy się zmęczycie, wsiąść na statek wycieczkowy czy tramwaj wodny. Z poziomu rzeki pięknie widać Złotą Wieżę, arenę walk byków czy 180- metrową Sevilla Tower. Jest też opcja wypożyczenia roweru i zrobienia sobie przyjemnej wycieczki wzdłuż rzeki.

EDIFICIO LA ADRIATICA

La Adriatica jest jednym  z najpiękniejszych budynków w Sewilli. Został wybudowany w 1922 roku dla firmy ubezpieczeniowej  Znajduje się w centrum miasta, niedaleko katedry. Kolorowy dach, ażurowe zdobienia, śliczne łuki, barwne kafelki i niezwykła forma , półokrągła z jednej strony, sprawiają, że chciałoby się w takiej kamienicy zamieszkać. To przykład architektury eklektycznej, wpływy islamskie mieszają się tu z elementami typowymi dla Hiszpanii. Zwróćcie też uwagę, jak pięknie połączona jest cegła z płaszczyznami otynkowanymi. A łukowate arkady są wręcz zachwycjające. Czy ktoś z Was wie, co mieści się obecnie w Edificio la Adriatica oprócz sklepu ze slodyczami? Wszędzie szukałam informacji na ten temat, ale nic nie znalazłam

METROPOL PARASOL

To drewniana konstrukcja, która ma przypominać grzyby, stąd jej potoczna nazwa Las setasAżurowa forma zajmuje powierzchnię 150 na 75 metrów i została wciśnięta między stare kamienice na placu Plaza de la Encarnation w centrum Sewilli, w dzielnicy handlowej. Jej autorem jest niemiecki architekt, Jurgen Mayer. Budowla została otwarta dla zwiedzających w 2011 roku i od tamtej pory przyciąga tłumy. W części pod schodami znajduje się targ, a na górze taras widokowy( wstęp 3 euro, w cenę wliczony jest wybrany napój lub tapas). Od razu przyznam, że mnie się nie podoba. Dla mnie to jakiś dziwny twór, który zepsuł ładny plac i kompletnie nie pasuje do reszty miasta. Mieszkańcy Sewilli podobno też go nie lubią, ale turyści w większości są zachwyceni.

IGLESIA COLEGIAL DEL SALVADOR

Barokowy kościół del Salwador jest  dosyć niedoceniany. Z zewnątrz ma delikatne pastelowe barwy, wewnątrz wprost ocieka złotem. Wygląda  zupełnie innaczej niż katedra, dlatego polecam go zwiedzić. Jeśli lubicie barok, będziecie zachwyceni. Ja wolę skromniejsze kościoły, dlatego zdecydowanie bardziej podobała mi się jego fasada niż wnętrze świątynia stoi przy Plaza del Salvador. Wokół pełno jest niedrogich barów, dlatego na placu niemal zawsze są tłumy. Sam plac jest zresztą czarujący.

100 MONTADITOS

Nie da się poznać kultury jakiegoś kraju, bez spróbowania lokalnych potraw. W Hiszpanii niezwykle popularne są tapas czyli małe przekąski różnorakiej postaci. Nie są drogie, zazwyczaj kosztują ok 1,5-2,5 euro. Wszystkie tapas, jakie jedliśmy podczas naszej podróży bardzo nam smakowały, ale w 100 Montaditos były szczególne. Po pierwsze pyszne, po drugie bardzo tanie, a po trzecie duuuże. 100 Montaditos to tapas bar szczególnie popularny wśród Hiszpanów. Zawsze jest w nim pełno ludzi, a w niedziele i w środy, kiedy wszystkie dania z karty kosztują 1 euro, trudno dosłownie się wcisnąć. W pozostałe dni tygodnia jest tylko niewiele drożej.  Jak sama nazwa wskazuje, w menu jest 100 przekąsek. Większość to bocadillos czyli nadziewane różnościami całkiem spore bułeczki, wypiekane na miejscu. Są też oliwki, domowe frytki i nachosy z pysznymi sosami itd. To nie jest wykwintna kuchnia, dania są proste, ale bardzo dobre. Barów 100 montadillos jest w Sewilli kilka i właściwie zawsze któryś „jest po drodze”.

Sevilla to przepiękne miasto. Właściwie gdziekolwiek szliśmy, zawsze trafialiśmy na śliczne budynki, parki i urokliwe zakątki. Bardzo bym chciała tam wrócić w kwietniu, gdy kwitną kwiaty pomarańczy. mam też ogromny niedosyt związany ze zwiedzaniem, więc kolejnym razem chciałabym spędzić w tym mieście przynajmniej 5 dni.

A już za kilka dni zapraszam na wycieczkę do pueblos blancos czyli andaluzyjskich białych miasteczek.

Kategorie: Hiszpania

4 Komentarze

Zajączek · 2 marca 2018 o 23:48

Jakie ładne rowery…

    Beata · 4 marca 2018 o 21:44

    Zajączku, w Sewilli takie rowery są w wypozyczalniach. Piękne miasto to i rowery ładne

Mama · 4 marca 2018 o 18:07

Przepiękne zdjęcia i opisy, my byliśmy w ubiegłym roku na wycieczce w Andaluzji, ale nawet połowy z tego nie widzieliśmy.

Zajączek · 5 marca 2018 o 22:30

A te chipsy z krewetek z oczkami okropne… Prędzej one by mnie zjadły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.