Jedna z najpiękniejszych świątyń świata, wyjątkowa i niepowtarzalna, zapiera dech w piersiach i odbiera mowę. Inspiruje i nie pozwala o sobie zapomnieć. Creme de la creme wśród kościołów. Moi Drodzy, pozwólcie, że przedstawię: oto Sagrada Familia.

Jej pełna nazwa brzmi Templo Expiatorio de la Sagrada Familia czyli Świątynia Pokutna Świętej Rodziny. Nigdy nie miała być katedrą (czyli  siedzibą biskupa), gdyż w czasie, gdy powstały jej plany, Barcelona miała już swoją, pod wezwaniem św Eulalii (w każdej diecezji może być tylko jedna), ale była planowana jako budynek wielkości katedry.

Jest w budowie od 1882 roku. Tak długo budowano kościoły w średniowieczu. Zakończenie prac planowane na na rok 2026 czyli setną rocznicę śmierci jej architekta, niezrównanego wizjonera, Antonio Gaudiego.

By zrozumieć koncepcję artysty związaną z budową kościoła Sagrada Familia, trzeba poznać jego biografię.

Antonio Gaudi urodził się w 1852 roku w Reus w rodzinie rzemieślniczej. Jako dziecko był bardzo chorowity, miedzy innymi cierpiał na reumatyzm, miał kłopoty z chodzeniem, często opuszczał lekcje. Nie miał zbyt wielu przyjaciół, lubił spędzać czas w samotności. Pasjonowała go przyroda, godzinami potrafił przyglądać się roślinom. Gdy miał 11 lat rozpoczął naukę w szkole prowadzonej przez zakon pijarów. Jak później wielokrotnie przyznawał, tam poznał prawdziwą wartość nauki chrześcijańskiej. Nie był zbyt zdolnym uczniem, ale wcześnie wykazał  się talentami artystycznymi.

W 1875 rozpoczął studia w Barcelonie na wydziale architektury. Rok później osiadł tu na stałe razem z ojcem i bratem, jego matka i siostra wcześniej zmarły. Po ukończeniu studiów pracował jako asystent innych architektów i dosłownie imał się każdej pracy, gdyż rodzina była w trudnej sytuacji finansowej. Wszystko zmieniło się, gdy poznał bogatego przemysłowca, Eusebiego Güella, dla którego zaprojektował kilka swoich najsłynniejszych budowli. Początkowo ich układ przypominał renesansowe pary typu mistrz i mecenas, szybko jednak znajomość przerodziła się w prawdziwą przyjaźń. Güell uwielbiał ekscentryczne pomysły Gaudiego. To na jego zlecenie powstał słynny Park Güell, który w zamiarze miał być osiedlem dla bogaczy. Projekt się nie powiódł, bo zabrakło chętnych na zakup domów. Z planowanych 60 obiektów, wybudowano jedynie 5. Osiedle znajdowało się na wzgórzu, spory kawałek od centrum miasta, dla burżuazji nie było to zbyt wygodne. Dzisiaj to jedno z najsłynniejszych miejsc w Barcelonie. Dla Eusebiego Gaudi zaprojektował też pałac, w którym rodzina Güell mieszkała aż do lat 50-tych ubiegłego wieku, oraz Colonię Güell czyli osiedle robotnicze, z którego powstał jedynie kościół.

W tym czasie Gaudi lubił elegancko się ubierać, nosił drogie rękawiczki z koziej skóry. Podobno miał trudny charakter, był wybuchowy, zdarzało się, że wdawał się w bójki w barach. Poprzez swojego znajomego, poznał Josefę Moreu, zwaną Pepetą. To była miłość od pierwszego spojrzenia, niestety kobieta miała już męża. Gdy ten po kilku latach ją opuścił i gdy wreszcie dostała rozwód, Gaudi, który wcześniej nie okazywał swoich uczuć, już miał się oświadczyć, ale ubiegł go ktoś inny i Pepeta po raz kolejny wyszła za mąż. Podobno ten zawód miłosny bardzo zmienił artystę. Gaudi był wręcz bliski depresji, zaczął żyć bardzo skromnie, przestał dobrze się odżywiać.

Drugim powodem jego przemiany była praca nad kościołem Sagrada Familia. W 1882 roku budowę świątyni powierzono Franciszkowi de Paula del Villar, ale ten popadł w konflikt z inwestorami i już rok później głównym architektem został Antonio Gaudi. Początkowo artysta niespecjalnie przykładał się do pracy nad kościołem, Pochłaniały go projekty sławnych kamienic: Casa Milla i Casa Bartllo, jednak zleceniodawcy byli nimi bardzo rozczarowani.  Gdy pani Bartllo skarżyła się, że w kamienicy nie ma ani jednego na tyle dużego pomieszczenia, by można było w nim postawić fortepian, na którym grała od lat, Gaudi kazał jej przestawić się na skrzypce. Awantury z bogatymi kupcami go wykańczały. To wtedy zdecydował, że resztę życia poświęci tylko jednemu projektowi: kościołowi Sagrada Familia. Świątynia nigdy nie była finansowana z pieniędzy państwowych, fundowali ją bogaci darczyńcy. Gdy ich zabrakło, Gaudi zrezygnował z uposażenia i sam zaczął szukać kolejnych sponsorów. Każdy grosz przeznaczał na budowę. Wiedział, ze nie skończy pracy przed swoją śmiercią, zamieszkał więc na terenie kościoła, by w ten sposób lepiej wykorzystać czas. Przestał też jeść posiłki przy stole, właściwie można powiedzieć, że niemal w ogóle przestał jeść. Żywił się tylko tym, co można było zjeść podczas pracy: suchym chlebem, warzywami, rodzynkami. Pił bardzo dużo wody, a od czasu do czasu robił sobie ścisły post. Stał się też bardzo religijny. By prace przebiegały sprawniej i robotnicy mogli spędzać na budowie więcej czasu, wybudował tuż koło kościoła szkołę dla ich dzieci. Przy tym wszystkim zachowywał stoicki spokój, w każdej sytuacji. Pytany kiedy zakończy się budowa, odpowiadał: Mojemu klientowi się nie spieszy (miał na myśli Boga). Nie dbał o siebie, rzadko się mył, chodził nędznie odziany, zaczął coraz częściej chorować. Godzinami się modlił.

Był piękny , słoneczny dzień 7 czerwca 1926 roku. Życie toczyło się swoim rytmem, gdy nagle na Gran Via zdarzył się wypadek. Jakiś żebrak w czarnym dziurawym płaszczu, po przejściu przez jezdnię, niespodziewanie cofnął się kilka metrów i wpadł pod nadjeżdżający tramwaj. Motorniczy wybiegł z pojazdu krzycząc: „To nie moja wina, ten włóczęga sam wpadł pod koła”. Od razu było wiadomo, że ofiara jest w fatalnym stanie. Mężczyzna był wprawdzie przytomny, ale nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, kim jest. Przeszukano mu kieszenie w nadziei że znajdzie się jakiś dowód tożsamości, ale była w nich tylko garść rodzynek i orzechów.  Zatrzymano taksówkę, by zawiozła poszkodowanego do szpitala, jednak kierowca na widok brudnego, krwawiącego żebraka odmówił udzielenia pomocy. Potem kolejny i kolejny. W końcu wezwano służby porządkowe i zawieziono biedaka do szpitala dla bezdomnych. Dopiero kolejnego dnia kapelan, który przyszedł z sakramentem do chorych, rozpoznał w nim Gaudiego. Po Barcelonie buchnęła wieść, że sławny architekt jest umierający. Natychmiast chciano przenieść go do renomowanego szpitala dla zamożnych, jednak artysta odmówił, chciał umrzeć wśród biednych. Zmarł 10 czerwca, na jego pogrzeb przyszły tłumy. Gaudi, zgodnie ze swoją wolą, został pochowany w kościele Sagrada Familia. Obecnie toczy się proces beatyfikacyjny architekta.

Na znak pokuty barcelońscy taksówkarze, którzy odmówili zabrania  artysty do szpitala, zgodnie z sugestią władz miasta przemalowali swoje samochody na czarno. Ten stan utrzymywał się do lat 90-tych XX wieku, gdy wystosowali do mera prośbę, o wyrażenie zgody na zmianę koloru swoich aut. Mer spełnił ich prośbę tylko częściowo. Od tej pory mogą malować drzwi i bagażniki taksówek na żółto.

Wizjoner, geniusz, szaleniec, ekscentryk? Różnie określa się Gaudiego. Niewątpliwie jego dzieła są jednymi z najbardziej oryginalnych na całym świecie. Gaudi wzorował się na naturze.  Unikał prostych linii, bo mówił, że w przyrodzie nigdzie ich nie znajdziemy. Jego budynki przypominają wzburzone morze, las, podwodne światy. Kochał mozaiki, zwłaszcza te powstałe z potłuczonej porcelany. Sam często szukał na wysypiskach śmieci potłuczonych filiżanek. Sagrada Familia to najlepszy przykład jego nieokiełznanej wyobraźni.

Jedno z ostatnich zdjęć A. Gaudiego, zrobione w 1926 roku w czasie procesji wokół kościoła.

Sagrada Familia, kościół legenda.Tej świątyni nie da się porównać do żadnej innej. Dlaczego wciąż jej nie ukończono? Co symbolizują poszczególne elementy? Kto obecnie jest jej architektem? Poniżej fakty i ciekawostki dotyczące najbardziej niezwykłego kościoła, jaki kiedykolwiek widziałam.

Wojsko na tle budowy. Fotografia z 1896 roku. (fot. Pau Audouard via wikipdia.org // domena publiczna)

Sagrada Familia – zdjęcie z 1915 roku (fot. Templo Expiatorio de la Sagrada Familia // wikipedia.org // CC BY-SA 3.0 1915)

Gaudi nie pozostawił dokładnych planów budowli. Przez cały czas coś zmieniał, ulepszał, nie chciał zamykać projektu w jakiś ostateczny kształt. Zostawił za to wiele rysunków, z których znaczna część została zniszczona podczas wojny domowej w Hiszpanii. To jeden z powodów niekończącej się budowy. Kolejny to brak wystarczających środków. Całość finansowana jest ze sprzedaży biletów, ale to wciąż za mało. Budowa pochłania 25 milionów euro rocznie.

Za życia architekta ukończono tylko jedną wieżę, docelowo ma być ich osiemnaście: 12 poświęconych apostołom, 4 ewangelistom, jedna Matce Boskiej i jedna, największa, Chrystusowi.

Praca nad kościołem szła mozolnie, dopiero w 2002 roku zadaszono główną nawę, a w 2005 nawę boczną.

Kościół ma aż trzy fasady: Narodzenia Pańskiego, Męki Pańskiej i Chwały. Niesamowita sprawa, nawet Bazylika św. Piotra ma tylko jedną.  Dwie pierwsze są już gotowe. Wyglądają oszołamiająco, ale to właśnie fasada Chwały będzie główną. Prace nad nią trwają, a projekt zapiera dech w piersiach.

W ostatnich latach prace bardzo przyspieszyły. Poprzednio byłam w Barcelonie dwa lata temu, teraz we wrześniu 2019 r. gołym okiem widać, ile przybyło od tamtej pory nowych elementów. Hiszpanom zależy, by świątynia została ukończona w 2026 roku czyli w setną rocznicę śmierci architekta. Już zaplanowaliśmy, że koniecznie pojedziemy wtedy do Barcelony, by zobaczyć ukończone dzieło.

Sagrada Familia będzie najwyższym kościołem na świecie, główna wieża będzie mieć 170 metrów wysokości. Dlaczego akurat tyle? Gaudi chciał, by świątynia była wysoka, ale nie przewyższała najwyższego wzgórza w Barcelonie czyli Montjuïc, które ma 173 metry. Jak zwykł mawiać, dzieła stworzone przez człowieka nigdy nie powinny dominować nad naturą .

Wnętrze świątyni ma przypominać las. Kolumny rozgałęziają się na górze niczym prawdziwe drzewa. Jak w prawdziwym lesie nie ma tylko jednego ich rodzaju, tak i w kościele są bardzo zróżnicowane tak pod względem kolorów jak i kształtów.

Witraże są oszołamiające. Te od strony wschodniej utrzymane są w zimnej tonacji, dominuje tu barwa niebieska. Mają kojarzyć się ze wschodem słońca i chłodnym porankiem. Na zachodzie mamy barwy ciepłe niczym wieczorne słońce. Gra świateł w kościele jest olśniewająca. Koniecznie przyjdźcie tu po południu i zobaczcie sami, jak to zniewalająco wygląda.

Witraże są dosyć nowe, zostały dodane dopiero pod koniec 2001 roku. Projekt oraz wykonanie powierzono w 1999 roku Hiszpanowi Joan Vila-Grau.

Detale, detale i jeszcze raz detale. Tu każdy szczegół ma znaczenie. Jakiś przykład? Proszę bardzo: kolumny zewnętrzne w Fasadzie Narodzenia podtrzymują dwa żółwie, jeden symbolizuje wodę, drugi ziemię.

Żaden z elementów w świątyni się nie powtarza, każdy jest wykonywany osobno. Wszystko ma być niepowtarzalne. Między innymi dlatego prace nad budową idą tak wolno.

Część wybudowana w czasach Gaudiego jest znacznie ciemniejsza niż ta nowa. Mimo, iż już ją czyszczono, chcąc jak najbardziej wyrównać odcienie, różnica wciąż jest spora. Ta starsza jest też najpiękniejsza. Myślę, ze gdyby Gaudi wciąż żył, cała budowla wyglądałaby inaczej, bardziej miękko, nieforemnie, a jednak jeszcze piękniej.

Aż do 2016 roku Sagrada Familia była budowana bez zezwolenia od władz miejskich. Ot, taki błąd , którego nikt nie zauważył przez lata. Sprawa ta została uregulowana dopiero kilka miesięcy temu.

Od roku 2012 głównym architektem jest Katalończyk Jordi Fauli i Oller

7 listopada 2010 roku papież Benedykt XVI konsekrował świątynię

W 2005 roku Fasada Narodzenia i krypta świątyni zostały wpisane na Listę UNESCO.

Bilety wstępu nie są tanie, jak zresztą do wszystkich atrakcji w Barcelonie, ale gdybym miała wybrać tylko jedno miejsce, które chcę w tym mieście zwiedzić od wewnątrz, z pewnością byłaby to Sagrada Familia.

Bilety najlepiej kupić z wyprzedzeniem przez internet. Na miejscu jest to możliwe, ale raczej na kilka dni do przodu, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym.

Godziny otwarcia:
Styczeń – luty: 9:00 – 18:00
Marzec: 9:00 – 19:00
Kwiecień – wrzesień: 9:00 – 20:00
Październik: 9:00 – 19:00
Listopad – grudzień: 9:00 – 18:00

Dni świąteczne: 01.01, 06.01, 25.12, 26.12 – zwiedzanie w godzinach 9:00 – 14:00

Ceny biletów:

bilet podstawowy – uprawniający do wejścia do świątyni i zwiedzania na własną rękę, nie obejmuje wejścia na wieżę. Cena: 17€ (studenci 15€)

bilet na zwiedzanie z audio przewodnikiem, dostępny jest także w języku polskim. Cena: 25€ (studenci 23€)Ten polecam zdecydowanie! My też zdecydowaliśmy się na tę opcję, było cudnie, a audio przewodnik działał bez zarzutu.

bilet na zwiedzanie z przewodnikiem bilet na około 50-minutowe zwiedzanie w grupie do 30 osób. Cena: 26€ (studenci 24€)

bilet na zwiedzanie z audio przewodnikiem i wejściem na wieżę Cena: 32€ (studenci 30€)

A na koniec wstawiam fotkę która pokazuje, jak kościół będzie wyglądał finalnie. Te białe wieże wcale nie będą białe. Na youtube jest też kilka filmów pokazujących efekt końcowy. Mam gęsią skórkę, gdy je oglądam.

Barcelona 2026 czeka!


1 Komentarz

mama · 1 października 2019 o 19:09

Nie wiem co powiedzieć,brak słów, byliśmy w 1991r,ale Świątynia nie zrobiła na mnie ,aż takiego wrażenia,trzeba jechać w 2026roku.Opis SUPER

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.