Zastanawiałam się, czy w ogóle wrzucać na blog wpis poświęcony Maladze, bo chociaż mieszkaliśmy w niej 6 dni, to właściwie niczego nie zwiedzaliśmy. Traktowaliśmy Malagę jako punkt wypadowy i ograniczyliśmy się do spacerów po mieście. Pewnie gdybyśmy byli w Andaluzji dwa, trzy dni dłużej spenetrowalibyśmy ją dokładnie, ale 12 dni jakie mieliśmy na cały region, to wcale nie tak dużo, jak nam się wydawało na początku.

Malaga to miasto liczące ponad 570 tysięcy mieszkańców. Tu urodził się Pablo Picasso i Antonio Banderas. Często mówi się o niej, ze to brama do Andaluzji, ponieważ na tutejsze lotnisko przylatuje więcej turystów niż do Sewilii. Jednak różnica jest taka, że w stolicy Andaluzji turyści zostają na dłużej, a Malagę zazwyczaj od razu opuszczają, traktując ją jedynie jako punkt przesiadkowy. Szkoda, bo miasto ma świetną atmosferę i sporo do zaoferowania.

Alcazaba jest pięknie położona na wzgórzu nad zatoką. To dosyć prosty kompleks, nie ma tu spektakularnych, ażurowych ornamentów jak w alcazarze  w Sewilli czy pałacu w  Granadzie, ale ogrody są podobno bardzo ładne. Alcazaba została wybudowana  w XI wieku przez Maurów, następnie wielokrotnie była rozbudowywana. Dzięki renowacji, która rozpoczęła się w 1933 roku i trwa do dzisiaj, obiekt jest w bardzo dobrym stanie. Podobno widoki rozpościerające się z jej murów są przepiękne. Nie mieliśmy okazji sprawdzić, ale widok alcazaby z portu też jest imponujący.

Katedra Wcielenia to  kościół z XVI wieku. Pierwotnie miała mieć dwie wieże, ale zabrakło funduszy na ich budowę i ostatecznie poprzestano na jednej. Z tego powodu nazywana jest Jednoręką Damą. Podobnie jak wiele innych kościołów wciśnięta jest między okoliczne budynki i nie sposób jej sfotografować w całości. Jeśli chodzi o architekturę, to właściwie miks stylu  renesansowego i baroku. 

Palmera de las Sorpresas to przyjemny nadmorski deptak. Rosną przy nim palmy, a nad nim znajduje się ażurowy dach, który daje sporo cienia. Z jednej strony znajduje się ładna marina, z drugiej restauracje i place zabaw, wokół latają papugi.  Fajne miejsce na spacer.

Plaże w Maladze raczej nie zachwycają, piasek na większości z nich jest ciemny i gruboziarnisty. Za to ciągną się całymi kilometrami. Najsłynniejsza z nich to La Malaqueta, która znajduje się w pobliżu ładnej latarni. Zawsze jest zatłoczona, ale jeśli nie przeszkadza Wam hałas i tłok, to pewnie ją polubicie.

Kolejne ciekawe miejsce to Muzeum Pabla Picassa. Otwarto je w 2003 roku i podobno zawiera sporą kolekcję obrazów, grafik i ceramiki wykonanej przez artystę. Nawet mśleliśmy, że się do niego wybierzemy, ale zabrakło nam czasu.  W pobliżu znajduje się dom, w którym Picasso się urodził.

Jak widzicie naprawdę nie mam szczególnie dużo do powiedzenia na temat Malagi. Miasto tętni życiem i jest pełne pozytywnej energii. Zrobicie tu udane zakupy, skosztujecie smacznych ryb i z pewnością zwiedzicie sporo ciekawych miejsc. My głównie spacerowaliśmy po mieście i to najczęściej wieczorami, gdy obiekty do zwiedzania były już zamknięte.

Tym krótkim wpisem kończę serię poświęconą Andaluzji. Już za parę dni zapraszam do poczytania o naszych podróżach kamperem.

Kategorie: Hiszpania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.