Do niedawna Juzcar było jednym z wielu białych andaluzyjskich miasteczek. Nie wyróżniało się niczym szczególnym, na dodatek położone jest z dala od popularnych szlaków, więc turyści zaglądali tu nielicznie. Wszystko zmieniło się w roku 2011, gdy ktoś z Sony Pictures, podczas wyjazdu do Andaluzji, uznał, że Juzcar idealnie nadaje się do promocji filmu pt Smerfy. Za zgodą wszystkich mieszkańców  pomalowano całe miasto na niebiesko. 9 tysięcy kilogramów farby dostarczyła firma Sony. Pięknym błękitem pokryto nie tylko prywatne domy, ale też kościół, budynek Rady Miasta it. Jedynie cmentarz pozostał biały.

Po kilku miesiącach, zgodnie z obietnicą daną przez Sony, miasteczko miało zostać ponownie przemalowane na biało. Jednak mieszkańcy zaprotestowali, spodobało im się życie w niebieskich domach, a na dodatek do miasteczka zaczęli napływać turyści, pojawiła się więc okazja, żeby trochę zarobić.

Juzcar leży 25 km od Rondy i aż 115 od Malagi. Prowadzi do niego kręta górska droga. W pobliżu nie ma innych atrakcji, więc trzeba poświęcić specjalnie trochę czasu, by tu dotrzeć. Jednak moim zdaniem zdecydowanie warto. Miasteczko jest oryginalne i bardzo sympatyczne. Podobno w sezonie podczas jednego weekendu przybywa 2000 ludzi, ale w lutym było zupełnie pusto.

Tuż przy wjeździe do miasteczka znajduje się punkt informacyjny, w którym można dostać mapę „Wioski Smerfów” z zaznaczonymi najciekawszymi punktami. Prawdę mówiąc Juzcar  jest tak małe, że i bez mapy odnajdziecie wszystkie atrakcje, ale weźcie ją na wszelki wypadek.

Spacerując uliczkami błękitnego miasteczka natraficie na pomalowane w Smerfy domy, plastikowe dekoracje i kilkumetrowe figury niebieskich stworków. W tutejszych, zresztą nielicznych, restauracjach i barach możecie zjeść smerfne przekąski i ciastka.

Miasteczko jest niezwykłe i bardzo ładne. Jasne, chodzi o marketing i niektórym może wydać się dziwne, że do kościoła zaprasza Smerfetka, ale jestem pewna, że to miejsce spodoba się nie tylko dzieciom. Wiadomo, Julka była zachwycona, ale nam z mężem też się podobało.

Podczas weekendów, zwłaszcza latem, sporo się tu dzieje. Atrakcje przeznaczone są głównie dla dzieci.  W hotelu Bandolero odbywa się malowanie twarzy na niebiesko, w tawernie  El Casaron mają miejsce warsztaty, podczas których można zrobić sobie smerfną czapkę. Jest też malowanie paznokci na niebiesko.  Na głównym placu organizowany jest Show Pitufo, a przed kościołem kiermasz.  Podobno trudno wtedy o miejsce parkingowe.W środku tygodnia jednak nic specjalnego się nie działo, życie toczyło się normalnym rytmem. Było cicho i pusto. Bardzo urokliwie. Spacer pomiędzy błękitnymi domami Juzcar to niepowtarzalne doświadczenie.

Kategorie: Hiszpania

2 Komentarze

Zajączek · 8 marca 2018 o 20:40

Ale piękne smerfowe miasteczko. Podobnie jak Julka byłabym zachwycona. Jakie smerfne przekąski można było zjeść?

mama · 9 marca 2018 o 19:23

Piękne i takie inne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.