Ścieżki w koronach drzew powstają jak grzyby po deszczu. Mają swoją Słowacy, mają Czesi i Niemcy, a kilka dni temu otwarta została ścieżka w Polsce, w Krynicy-Zdroju. My miesiąc temu odwiedziliśmy czeską i mamy bardzo pozytywne wspomnienia. Wszyscy w rodzinie uwielbiamy lasy, więc spacer na wysokości, pomiędzy świerkami, był dla nas prawdziwą frajdą.

Czeska Ścieżka w Koronach Drzew znajduje się w Karkonoszach  w miejscowości Janske Laznie, jakieś 20 kilometrów od granicy i jest najłatwiej dostępna ze wszystkich w okolicy. Dlaczego? Bo znajduje się tuż przy parkingu, nie trzeba do niej dojeżdżać dodatkowo wyciągiem krzesełkowym. Dla jednych będzie to plus, dla innych minus, w końcu wyciąg to dodatkowa atrakcja.

Cała trasa liczy około 2 kilometrów. Po zakupieniu biletów w kasie od razu wchodzimy na drewniany most zawieszony na wysokości około 15  metrów. Ten odcinek to  mniej niż połowa całej trasy, ale przejście go zajęło nam dużo czasu. Po pierwsze widoki są fenomenalne, więc co chwila stawaliśmy i robiliśmy zdjęcia, a po drugie na szlaku przygotowano sporo atrakcji. Są tak zwane  4 miejsca adrenalinowe czyli takie, które pozornie wyglądają na niebezpieczne np, przejście po różnych przeszkodach, albo odcinki, na których zamiast drewnianego pomostu mamy przeszkloną taflę itd. Oczywiście nic nam nie grozi, a zabawa jest świetna. Dodatkowo na trasie są różne tablice edukacyjne i ciekawostki dla dzieci.

Największe wrażenie robi wysoka na 45 metrów drewniana wieża, na którą wchodzi się spiralnie. W jej podziemiu znajduje się wystawa pokazująca, jak funkcjonują korzenie drzew. Cała ta część pogrążona jest w ciemności, by wszystko wyglądało jak najbardziej naturalnie.

Na drewnianej wieży także znajdują się dodatkowe atrakcje, więc spacer na szczyt trwa długo. Najpierw idziemy na wysokości pni, potem koron, a w końcu dochodzi tak wysoko, że drzewa znajdują się pod nami. Niesamowite wrażenie!

Na szczycie czekała na nas niespodzianka, jakaś para brała tu ślub. Musicie przyznać, że miejsce  bardzo oryginalne! Był szampan, tort, fotograf i oczywiście goście, którzy musieli wejść na samą górę.

Na barierkach otaczających platformę znajdują się informacje, jak daleko jest z tego miejsca do różnych miast. Julka czytała je z ogromnym zainteresowaniem, my z mężem zresztą też.

Drogę na dół można odbyć na dwa sposoby albo zejść spokojnie wieżą albo zjechać długą na 50 metrów metalową zjeżdżalnią, która jest osobno płatna. Nie wiem, co mnie pokusiło, żeby się na nią zdecydować, bo normalnie nie lubię takich atrakcji. Jedzie się wąską, metalową rurą, na takim kocyku, który dostajemy na górze. Zjazd trwa bardzo krotko, w tym czasie osiąga się jednak prędkość nawet 30 km na godzinę. Adrenalina gwarantowana, myślałam że zęby mi wypadną, gdyż na łączniach rur trochę trzęsie. W sumie było bardzo fajnie. Oczywiście Julka wpadła w taki zachwyt, że była gotowa wchodzić z powrotem na szczyt wieży i zjechać jeszcze raz.

Cała ścieżka jest w pełni przystosowana  dla osób niepełnosprawnych i dla rodzin  z małymi dziećmi w wózkach. Nie ma tu żadnych schodów czy zwężeń nie pozwalających na zjazd. Po zejściu z trasy wchodzi się kompleksu restauracyjno sklepowego. Można tu zjeść dania typowe dla czeskiej kuchni czy też kupić pamiątki.

Na koniec kilka informacji praktycznych:

Bilety wstępu; dorośli  250 koron, dzieci do lat 3 oraz osoby powyżej 65 roku życia gratis, dzieci w wieku 3-14 190  koron. Bilet rodzinny 650.

Zjazd metalową rurą – 50 koron

Parking 70 koron – płatny w automacie, który przyjmuje tylko gotówkę.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.