W powszechnej opinii Bali uchodzi za rajską wyspę. Gdy o niej myślimy zazwyczaj wyobrażamy sobie piękne plaże, egzotyczne świątynie, nieskażoną naturę, lazurową wodę, uśmiechniętych, spokojnych ludzi i relaks wśród kwiatów, najlepiej w jakimś SPA.  A jak jest w rzeczywistości? W internecie można przeczytać bardzo skrajne opinie na temat wakacji na tej wyspie, od bezgranicznego zachwytu do bezlitosnej krytyki. My naszą podróż na Bali wspominamy bardzo dobrze, nie mieliśmy właściwie żadnych negatywnych doświadczeń i nic nas nie zaskoczyło na minus. Może to dlatego, że przed każdą podróżą staram się przeczytać jak najwięcej o miejscu, gdzie zamierzamy spędzić urlop. Nie chodzi tylko o klasyczny przewodnik, w którym znajdziemy informacje o zabytkach czy adresy polecanych hoteli. Raczej staram się czytać takie publikacje, które pomogą mi zrozumieć mentalność i kulturę mieszkańców. Czytam tez relacje z podróży innych blogerów. To naprawdę pomaga  i pozwala uniknąć negatywnych wrażeń. Gdy lecieliśmy na Bali , wiedzieliśmy, że plaże będą dosyć dalekie od naszego ideału, że wyspa jest nieco brudna, a mieszkańcy bywają natarczywi, gdy chcą coś turystom sprzedać. Pociągała nas jednak egzotyka i uroda krajobrazów, dlatego chcieliśmy ją zwiedzić. Zresztą nadmiar śmieci, brud, ubóstwo i natrętni sprzedawcy nie są w stanie nas zniechęcić do podróży w interesujące miejsca. Jak będę chciała mieć spokojnie i  sterylnie czysto, to pojadę do Szwajcarii. I wiecie co? Na miejscu okazało się, że jest o wiele, wiele lepiej niż myślałam.

Bali to urzekające miejsce, choć niepozbawione wad. Mieszkańcy są przyjaźni , otwarci i sympatyczni. Owszem, zdarza im się naciągać turystów, szczególny talent mają do tego dzieci, które, wręcz płacząc, potrafią  wymusić na przyjezdnych np. zakup widokówek. Należy jednak pamiętać, że Indonezja to biedny kraj i nieraz jedynie w ten sposób Balijczycy mogą zarobić pieniądze. Jest też dosyć brudno, ale  nie jakoś szczególnie. Powiedziałabym, że podobnie jak w Grecji, gdzie miejsca turystyczne są dosyć czyste i zadbane, ale wystarczy wyjść na przedmieścia, by zobaczyć prawdziwy syf.  Przede wszystkim jednak jest pięknie. Tutejsza religia jest zjawiskiem wyjątkowym, nigdzie indziej na świecie nie ma podobnej, nawet na innych indonezyjskich wyspach nie jest wyznawana. Ludzie naprawdę są uduchowieni, a obrzędy religijne nierozłącznie wiążą się z codziennym życiem. Architektura też jest niepowtarzalna, a krajobrazy…No cóż, przeczytajcie i zobaczcie sami.

Zapraszam do zapoznania się z kilkoma wskazówkami, które pomogą Wam zrozumieć Balijczyków i przygotować niezapomnianą podróż na Wyspę Bogów

1.Religia

To najbardziej fascynująca sprawa, tutejsza religia jest unikatowa w skali świata. Mimo że w Indonezji dominuje religia muzułmańska mieszkańcy Bali  wyznają hinduizm, Ale nie taki klasyczny, a połączony z elementami buddyzmu i animistycznych religii lokalnych. Balijczycy wierzą w wielu bogów, ale także w dobre duchy i demony, które towarzyszą im w codziennym życiu. Poza tym czczą duchy lasów, rzek, gór itd. Sprawa jest niezwykle skomplikowana. Za tym idzie podział społeczeństwa balijskiego na cztery kasty. Życiem rządzi religia, a barwne rytuały to dopełnienie codziennych czynności. Każda rodzina codziennie wystawia przed swój dom canang sari czyli ofiarniki dla bogów i demonów. Znajdują się w nich kwiaty, kadzidełka i owoce.ofiarniki są wszędzie, przed sklepami, restauracjami , bazarami itd.

Codziennie jakaś świątynia obchodzi swoje święto, nietrudno więc  trafić na procesje, którym towarzyszy  głośna muzyka wygrywana na regionalnych instrumentach.

Niezwykła jest ceremonia piłowania zębów dorastającym chłopcom i dziewczynkom, w celu odgonienia złych duchów.

Fascynujące są pogrzeby, ale o tym napiszę więcej w kolejnym wpisie.

2. Szczepienia

Mimo że Zakłady Medycyny Tropikalnej nie wskazują obowiązkowych szczepień przed wyjazdem do Indonezji, wymieniają jednak szczepienia zalecane. Są to: szczepienie przeciw tężcowi wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i B, durowi brzusznemu i japońskiemu zapaleniu mózgu. Aby uzyskać wymagany efekt ochronny, wyżej wymienione szczepienia należy wykonać najpóźniej miesiąc przed podróżą. My całą rodziną mamy zrobione szczepienia przeciw zapaleniu wątroby A i B, nie robiliśmy szczepień przeciw durowi, ale jeśli kiedyś pojedziemy w te rejony, na pewno je zrobimy. Zapalenie mózgu typu japońskiego jest tak rzadkie, zwłaszcza w postaci zagrażającej życiu, że można o nim zapomnieć. No chyba że wybieracie się w tereny podmokłe, gdzie komarów jest naprawdę dużo.

3. Choroby

Malaria na Bali nie występuje, owszem zdarza się na innych wyspach indonezyjskich, ale na Bali jest pod tym względem bezpiecznie. Denga należy do rzadkości, a jeśli nawet, to nie jest to szczególnie niebezpieczna odmiana. Gdyby jednak pojawiła się u Was bardzo wysoka gorączka, to w trzecim dniu warto  podjechać do szpitala, by zrobić badanie krwi wykluczające dengę. Ta choroba przy pierwszym zakażeniu jest niegroźna, przypomina grypę, jednak już każde kolejne zarażenie niesie z sobą większe ryzyko, które z upływem lat od poprzedniego rzutu choroby maleje.  Warto więc wiedzieć, czy już kiedyś przechodziło się dengę. UWAGA: u dzieci denga ma znacznie  łagodniejszy  przebieg niż u dorosłych. Obie te choroby przenoszone są przez komary, których na szczęście na wyspie w rejonach nadmorskich jest niewiele.

Jak uniknąć problemów żołądkowo- jelitowych? Na pewno miesiąc przed wyjazdem warto zacząć przyjmować probiotyki i łykać je aż do powrotu z wakacji. W ten sposób zwiększy się odporność jelit i ryzyko, ze jakaś bakteria wywołująca biegunki rozpanoszy się  w naszym organizmie znacznie spadnie. Owoce należy dokładnie myć albo obrać. Nie pijcie też wody z kranu. my nawet do mycia zębów używalismy wody butelkowanej.

4.Opieka medyczna

Poziom usług medycznych na Bali jest dobry,  jednak wszelkie placówki ,niezależnie od tego czy publiczne czy prywatne są płatne. Płatność za usługę pobierana jest na miejscu, niewiele punktów medycznych posiada umowy o bezgotówkowym rozliczeniu. Planując wyjazd na Bali  należy więc wykupić ubezpieczenie zdrowotne. Procedura w przypadku choroby wygląda następująco:

  1. Zgłaszamy się do szpitala
  2. Okazujemy numer polisy ubezpieczeniowej;
  3. Opłacamy koszt wizyty (około 50 – 100 USD) i zabieramy rachunek za usługę
  4. Po powrocie do kraju przedstawiamy rachunek ubezpieczycielowi . Zwrot zapłaconych pieniędzy otrzymamy po kilku tygodnbiach

Jeżeli jednak w grę wchodzi hospitalizacja należy natychmiast powiadomić ubezpieczyciela, który powinien automatycznie przejąć na siebie wszelkie rozliczenia ze szpitalem.

Na szczęście nie musieliśmy korzystać z opieki medycznej, warto jednak przed wyjazdem wiedzieć takie rzeczy, żeby potem na miejscu nie było zaskoczenia.

5. Niebezpieczne zwierzęta

Spotkanie oko w oko z dziką bestią na Bali Wam raczej nie grozi. Najliczniej występują tu małpy, a konkretnie makaki, które są dosyć uciążliwe.  Kradną jedzenie, zabierają okulary, ściągają klapki z nóg itd. Chociaż bywają bardzo ludzkie, trzeba z nimi uważać, gdyż mogą ugryźć. Na terenie hoteli ich nie ma, ale wokół świątyń, w parkach, na obrzeżach dżungli występują bardzo licznie. Nie boją się ludzi, wskakują na głowy i ramiona i zabierają, co tylko im się podoba.

Na Bali żyje sporo bezpańskich psów. Są wychudzone i  wyglądają groźnie, jednak z reguły uciekają przed ludźmi.

Węże to temat legenda. Owszem, występują na wyspie dosyć licznie, ale zdecydowana większość z nich jest zupełnie niegroźna. Unikają człowieka, więc bez obaw, nie będą na Was czyhać na każdym kroku. My widzieliśmy tylko jednego, który na polach ryzowych gonił żabę,  ale znam historie o pojawieniu się nieproszonego gościa w łazience w bungalowie. W razie potrzeby możecie wezwać pogotowie wężowe (Bali Reptile Rescue 24H, +62 821 4638 0270), które działa podobno imponująco sprawnie.

Na pewno spotkacie w hotelu gekony. Te niewielkie jaszczurki są bardzo pożyteczne, gdyż żywią się komarami i muchami. Biegają sobie po ścianach i sufitach. Jeszcze mniejsze są podobne do nich czikczaki, całkiem ładne. Zupełnie nam nie przeszkadzały, właściwie to nawet je lubimy. Julka chciała nawet zrobić im domek, ale genkony błyskawicznie uciekają przed człowiekiem, więc nic z tego nie wyszło. No i sporo jest karaluchów, jak wszędzie w tropikach. Pojawiają się głównie tam, gdzie jest jedzenie  czyli w okolicy restauracji, targowisk itd.

W morzu czasem  pływają parzące meduzy, ich dotknięcie bywa bolesne. Można zminimalizować ryzyko  kąpiąc się w koszulce, my meduz nie widzieliśmy. Podobno jeśli zostaniemy poparzeni , zaczerwienione miejsce powinniśmy polać octem. Słyszałam o takich, którzy bez buteleczki octu na plażę się nie ruszają.

Podsumowując mogę powiedzieć, że jeśli nie będziecie zapuszczać się w dżunglę albo inne dzikie tereny, nic Wam nie grozi.

6. Ruch drogowy i komunikacja

Na Bali nie ma komunikacji miejskiej. Wprawdzie między większymi miastami kursują zdezelowane autobusy, ale ich rozkład  jazdy to jedna z tajemnic wszechświata. Bardziej sprawdzone są busy Kura-kura, ich rozkład znajdziecie tutaj: http://kura2bus.com/page/ticket_info. Pamiętajcie, ze Indonezyjczycy mają zdecydowanie luźniejszy stosunek do czasu niż Europejczycy, więc jeśli w rozkładzie napisane jest, że autobus pojedzie o 14, to znaczy że można się go spodziewać między 14 a 16. Powiedziałabym nawet, że bliżej 16.

Niedrogie są taksówki, ale pamiętajcie by ustalić cenę zanim wsiądziecie do samochodu. Wielu turystów ma w tym względzie poczucie, że dali się oszukać. ustalenie ceny z góry rozwiązuje problem. Podobno najbardziej uczciwa firma to Blue Bird.

Niedrogo kosztuje wypożyczenie skutera,  ale opcja dla ludzi o mocnych nerwach. Na Bali żadne przepisy ruchu drogowego w zasadzie nie są przestrzegane, na drogach obowiązuje prawo silniejszego. Jak dodamy do tego ruch lewostronny, to mamy  prawdziwą dzicz. Zresztą gdy przyglądałam się tubylcom jeżdżącym na skuterach, to miałam gęsią skórkę. Na jednym skuterze zazwyczaj jadą rodzice z dzieckiem, a czasem nawet z dwoma maluchami.

Najbezpieczniejszą i najwygodniejszą opcją jest chyba wypożyczenie auta z kierowcą.  My zdecydowaliśmy się na nią i byliśmy bardzo zadowoleni. Ponieważ na Bali byliśmy z przyjaciółmi( w sumie 7 osób) wypożyczyliśmy busa . Kierowca nie tylko bezpiecznie woził nas po wyspie przez 3 dni, ale pełnił rolę przewodnika. Opowiadał o ciekawych miejscach, życiu na Bali, religii i obyczajach. Za wszystko razem z benzyną i parkingami zapłaciliśmy 150 $, uważam że to świetna cena, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że byliśmy w dwie rodziny.

7. Jedzenie

Balijska kuchnia jest bardzo smaczna. Tutejsze specjały to mie goreng  i nasi goreng czyli ryż lub makaron z warzywami i mięsem. Dalej mamy smaczne zupy takie jak bakso ayam czyli rosół  z mięsnymi lub rybnymi pulpetami, soto ayam z dodatkiem warzyw, mięsa i jajek. popularne sa staye czyli małe szaszłyki z pysznym sosie na bazie orzeszków ziemnych. Z kolei nasi campur to taki miks mięs , warzy i ryżu przyprawionych na ostro.koniecznie spróbujcie pysznej, diabelnie ostrej sałatki rujak. To połączenie owoców  z pastą chilli, brzmi dziwnie, ale smakuje świetnie. Generalnie kuchnia jest bardzo smaczna. Są też oczywiście na Bali lokale z pizzą, Mc Donalds, ale ceny w nich są wysokie. Zresztą kto by jadł popularny w Europie  fast food gdy wokół tyle pysznych, świeżych egzotycznych dań?

W barach i restauracjach dla ludności lokalnej jest tanio. Najtańsze jedzenie widzieliśmy w prostym warungu  czyli lokalnej jadłodajni w Sanur na ulicy Jl.Danau Poso. Curry z jajek z dodatkiem ryżu kosztowało w przeliczeniu na złotówki niecałe 2 zł. Jeśli ktoś mówi, ze nie widział restauracji z tanim jedzeniem na Bali, to po prostu źle szukał. Na dowód, że można zjeść smaczny obiad za 3 zł wklejam zdjęcie potrawy  wystawionej na  ladzie w warungu Jawa Moro  w Sanur razem z ceną.

Jak widzicie danie wegetariańskie kosztuje 10 000 rupii czyli niecałe 3 zł. Potrawa z mięsem wychodziła 1,5 zł drożej. Stołowaliśmy się kilka razy w tanich lokalach i nikt z nas nie była chory, a jedzenie nam bardzo smakowało.

W restauracjach o wyższym standardzie za obiad zapłacicie ok 10-15 zł zł. Alkohol jest drogi. Małe piwo to wydatek rzędu co najmniej 7 zł.

8. Waluta i ceny

Walutą obowiązującą w Indonezji jest rupia. Przelicznik jest następujący

100,000 rupi to 26 zł. Gdy pójdziecie do bankomatu i będziecie chcieli wypłacić równowartość 300 złotych, powinniście zabrać z sobą reklamówkę. Pieniądze nie mieszczą się dosłownie w portfelu.

Ceny na Bali nie są wysokie, wydacie tu znacznie mniej niż we Włoszech czy w Chorwacji.  Podam kilka przykładów:( dla ułatwienia w złotówkach)

wypożyczenie skutera na cały dzień – około 20-30  zł

obiad w  dobrej restauracji ok 10 -15 zł

wstęp do Monkey Forest 6 zł

Ceny lokalnych produktów  w sklepach są niższe niż w Polsce, tych sprowadzonych  z Europy wyższe.

9.Bezpieczeństwo

Mimo iż generalnie Bali  to bezpieczna wyspa, warto  pamiętać o niektórych zagrożeniach. Chodzi głównie o drobne oszustwa finansowe, Niektórzy Balijczycy ” mają problem”  z wydawaniem reszty, której często jest mniej niż powinno być. Przeliczajcie wszystko sami, choć przy ich wielotysięcznej walucie nietrudno się pomylić. Do tego dochodzi problem naciągaczy, którzy próbują nam coś sprzedać. Trzeba im twardo odmawiać, nawet gdy są to małe dzieci wyglądające jak aniołki.  Uważajcie też na kieszonkowców, podobno jest ich sporo  na terenie głównych atrakcji. Nas żadna zła przygoda nie spotkała i czuliśmy się na Bali po zmroku zdecydowanie bezpieczniej niż w Katowicach.

Niestety na Bali, jak i w całej Indonezji, zdarzają się zamachy terrorystyczne. Najwięcej było ich na początku XXI wieku w Kucie. Odpowiedzialna była za nie islamska organizacja, za  którą stała AL Kaida. W październiku  2002 roku w najtragiczniejszym zamachu zginęły 202 osoby. Sprawcy zostali złapani i skazani na śmierć, Wyrok wykonano w 2008 roku.

W ostatnich latach na Bali jest raczej spokojnie, ale w stolicy Indonezji, Dżakarcie, ostatnie ataki miały miejsce w 2016 roku. Od razu Was uspokoję, że Balijczycy są oburzeni, że na ich rajskiej wyspie doszło w 2002 do takiej tragedii . Nasz kierowca ze łzami w oczach opowiadał, jaki to był szok nie tylko dla turystów, ale i dla mieszkańców wyspy.

10. Obyczaje i kultura

Zacznijmy od tego, że prywatność nie jest wartością zbyt cenioną przez Indonezyjczków, dlatego mogą wydać się  nam zbyt bezpośredni. Pytania o zarobki, wiek czy stan cywilny są tu czymś naturalnym. Jeśli chodzi o strój, to mieszkańcy wyspy nie odsłaniają zbyt wiele ciała,mężczyźni chodzą w długich spodniach, a kobiety raczej nie pokazują ramion.

Pojęcie czasu jest względne, nikt się tutaj nie spieszy, spóźnienia są normą.

Kłótnie w miejscach publicznych czy pocałunki nie są dobrze widziane. Zresztą okazywanie jakiegokolwiek zniecierpliwienia  i nadmiernych emocji jest  w złym tonie.

W restauracjach możemy spotkać się z zachowaniem, które w naszej kulturze określilibyśmy jako prostackie np.  z siorbaniem, bekaniem czy głośnym przeżuwaniem. W Indonezji jest ono uważane za naturalne. Jeśli chodzi o sztućce, to używa się głównie łyżki i widelca, o nożu możemy właściwie zapomnieć.

Ogólnie mieszkańcy Bali są bardzo sympatyczni, otwarci, uduchowieni i spokojni. Nieźle znają język angielski, więc z porozumiewaniem się nie ma problemu.

Niestety utrzymanie porządku i dbałość o środowisko nie są mocnymi stronami Balijczyków. Na terenie hoteli i w miejscach turystycznych jest czysto, ale poza miastami krajobraz często przypomina wysypisko. Nawet niektóre plaże miejscami  są pełne plastikowych butelek i innych śmieci. A przy okazji, śmieci się tutaj pali. Każdy robi to na własną rękę, obok swojego domu, dlatego wieczorami można czasem poczuć swąd palonego plastiku.

11.Pogoda

Na Bali panuje klimat wilgotny równikowy, co oznacza że jest z reguły bardzo gorąco, a wilgotność powietrza jest stosunkowo wysoka, jednak niższa niż  np. w Tajlandii. Średnia amplituda rocznych temperatur jest niewielka, waha się między 28 a 32 stopniami.

Wyróżniamy porę suchą( nasza zima)i wilgotną( latem). Podczas tej drugiej pojawiają się deszcze monsunowe, ale nie jakieś szczególnie obfite. W sumie na Bali pogoda jest bardzo przyjemna. My byliśmy na wyspie w drugiej połowie lipca, po kilku tygodniach, które wcześniej spędziliśmy w upalnej Tajlandii tutejsze powietrze wydało nam się cudowne.

13. Plaże

Choć niektórzy piszą, że plaże na Bali są cudowne, moim zdaniem daleko im do ideału. Jedne są lepsze,inne gorsze, ale takiej, która by mnie oczarowała nie widziałam, te pocztówkowe, z białym pudrowym piaskiem i palmami  to rzadkość. Na dodatek bywają brudne, walają się na nich plastikowe butelki, leżą śmieci. A może to ja mam jakieś szczególne wymagania?

Plaże na północy wyspy są czarne. Nie byliśmy tam, więc nie będę się na ich temat wypowiadać. Na południu w wielu miejscach są strasznie wysokie fale, surferzy będą zadowoleni, rodzice z dziećmi i osoby lubiące popluskać się w spokojnej wodzie, nie. Do tych najlepszych trudno jest dotrzeć, a plaże położone w dużych kurortach są zazwyczaj zatłoczone.

 

Dwie moje ulubione  White Sand Beach na południowym wschodzie, ustronna i prawie pusta, oraz Sanur na południu- długa, z łagodnym zejściem do morza i niewielkimi falami.  O plażach na Bali będzie więcej w kolejnym wpisie.

14. Hotele

Na Bali każdy znajdzie coś na swoją kieszeń. Ceny zaczynają się już od 30 zł za pokój w skromnym hotelu. Pokój z łazienką i klimatyzacją w hotelu z basenem i śniadaniem w cenie  kosztuje od 80 zł. Wiele hoteli wybudowanych jest w balijskim stylu i wygląda bardzo egzotycznie. Nasz hotel miał bajeczny ogród i przypominał świątynię.

Tyle na dzisiaj. mam nadzieję, że tym przydługim wpisem rozwiałam nieco wasze wątpliwości związane z podróżą na Bali. Czy to rajska wyspa?  Dla mnie nie, ale na pewno niezwykle interesująca i piękna. Z przyjemnością jeszcze kiedyś tam wrócę.

Kategorie: Bali

1 Komentarz

Alicja · 18 czerwca 2018 o 17:06

To były najwspanialsze wakacje. Miło powspominać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.