„Kto dobrze poznał Włochy, a zwłaszcza Rzym, ten już nigdy nie będzie całkiem nieszczęśliwy.”

Goethe

Niedawno policzyłam tygodnie, które spędziliśmy we Włoszech, wyszło mi z tych obliczeń prawie pół roku. I wciąż nam mało!  Wciąż, na szczęście, są miejsca, których nie znamy, wciąż mamy ochotę wracać do tych, dla  nas, najpiękniejszych.  Co tak nas zachwyca w Italii? Urzekające krajobrazy  Toskanii, maleńkie średniowieczne miasteczka na wzgórzach porośniętych cyprysami. Uliczki tak wąskie, że nigdy nie dociera do nich światło słoneczne. Gaje oliwne w dolinach. Niewiarygodnie piękne zachodnie wybrzeże, zwłaszcza Liguria z kolorowymi, przyklejonymi do skał miasteczkami  Cinque Terre i Kampania z sławnym Wybrzeżem Amalfi. Spalona słońcem Sycylia, bogata w zabytki i niezwykłe krajobrazy. Górskie jeziora , w tym spektakularne Lago di Como. Majestatyczne Dolomity z drogami tak krętymi, że do dzisiaj  na ich wspomnienie mam mdłości. No i miasta, w których można spędzić całe miesiące i nie zobaczyć nawet połowy ciekawych miejsc. Zakochaliśmy się w  pełnym gwaru Neapolu, średniowiecznym Bergamo i kipiącej od zabytków, choć męczącej Florencji.  A jak do tego dodamy pyszną kuchnię, najlepszą na świecie kawę i przesympatycznych ludzi, to otrzymamy kraj, z którym, jak dla mnie, żaden inny w Europie równać się nie może. Wspomnienia wspaniałych włoskich podróży nosimy w sobie wszyscy w rodzinie i wciąż je pielęgnujemy. Sami powiedzcie, jak nie kochać kraju, gdzie w styczniu można zrywać pomarańcze prosto z drzew i leżeć na zielonej trawie?

 

Rzym to moja miłość od pierwszego wejrzenia. Wiele lat temu, jeszcze w czasach licealnych, byłam z mamą na kilkudniowej wycieczce do Wiecznego Miasta organizowanej przez naszą parafię. Do dzisiaj pamiętam smak pierwszej prawdziwej kawy cappuccino i lodów jedzonych koło fontanny di Trevi.   Potem jeszcze kilka razy wpadałam do Rzymu, na dzień, dwa. Zawsze w biegu i poczuciu nienasycenia. Rok temu  spędziliśmy w stolicy Włoch spokojny  tydzień. Nie miałam złudzeń, że zobaczymy wszystko, co byśmy chcieli.  Rzym to miasto z największą liczbą zabytków na świecie i podobno nie starcza życia ludzkiego, by je wszystkie zwiedzić.

Od razu  po przylocie upewniliśmy się, że nie ma złej pory na zwiedzanie Wiecznego Miasta. Przyjemna temperatura ( +15 ), cudowne słońce, boska kawa i atrakcje na każdym kroku sprawiły że poczuliśmy niezwykłą radość zimowego podróżowania. Do tego przemiłe towarzystwo moich rodziców, z którymi podróżowaliśmy, włoskie wino i ogarnęło nas poczucie spełnienia. Nie będę zanudzać Was opisywaniem miejsc, które wszyscy znają, ale opowiem o kilku mniej popularnych, a równie interesujących.

 

Na Wiminale, jednym z 7 wzgórz rzymskich, przy którym mieszkaliśmy, znajduje się niezwykła bazylika  Santa Maria degli Angeli e dei Martiri czyli Matki Boskiej od Aniołów i Męczenników. Zaprojektował ją Michał Anioł, a ponieważ kościół miał stanąć na terenie Term Dioklecjana, renesansowy geniusz postanowił nie burzyć dorobku starożytnych, a wkomponować świątynię w pozostałości po dawnych termach. Fasada tej budowli w niczym nie przypomina tradycyjnej bazyliki. Niezwykłe są też same drzwi z 2006 roku, na których znajdują się rzeźby wykonane przez Polaka, Igora Mitoraja.

Dopiero we wnętrzu można dostrzec ogrom tego kościoła. Uderza też oryginalne rzymskie sklepienie z III wieku . Zgodnie z nazwą, w świątyni nie brakuje aniołów. Wewnątrz znajduje się również słynny zegar słoneczny – meridiana papieska, który pozwala odczytać datę i godzinę.

W świątyni przez cały rok można podziwiać ulubioną szopkę Jana Pawła II, która, oprócz tradycyjnego żłobka, niezwykle szczegółowo ukazuje codzienne życie w Jerozolimie.Atmosfera tej świątyni jest niezwykła, niemal nie ma tu turystów, panuje cisza i spokój.

Same Termy Dioklecjana były największym tego typu obiektem w starożytnym Rzymie.  Wewnątrz znajdowało się aż 2400 wanien. Z dawnej budowli zbyt wiele nie pozostało, część zaadoptowano na świątynię, z reszty zrobiono muzeum.

Kapitalnym miejscem na odpoczynek wśród zieleni jest Villa Borghese czyli największy i najładniejszy park rzymski z fontannami, sztucznym jeziorem, dziesiątkami rzeźb, na terenie którego mieści się zoo i piękna Villa Medici. Pogoda dzisiaj tak dopisywała, że wielu ludzi opalało się w parku . Stąd rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na Rzym. Turyści, którzy wpadają do Rzymu na dzień czy dwa w ogóle tu nie zaglądają, zresztą my też byliśmy w Villa Borghese po raz pierwszy. W parku rośnie największy rozmaryn, jaki w życiu widziałam.

Warto wybrać się także  na Trastevere czyli Zatybrze. My, Polacy, znamy je przede wszystkim z Quo vadis Sienkiewicza, to właśnie tam w powieści  mieszkali chrześcijanie i ukrywała się przez Winicjuszem piękna Ligia. Obecnie Trastevere to dzielnica artystów i restauracji. Przypomina krakowski Kazimierz. Można godzinami spacerować po wąskich uliczkach, zaglądać w urokliwe zakątki albo zwiedzać ciekawe kościoły, których tu nie brakuje.

Naszym kolejnym celem było Janikulum czyli ósme wzgórze rzymski. Mimo iż jest najwyższe, nie należy do legendarnych siedmiu wzgórz, na których założono Rzym. Tradycja mówi , że na Janikulum ukrzyżowany został św. Piotr, a potem przeniesiono jego zwłoki na Watykan i tam pochowano, Stąd mamy tutaj Kościół św. Piotra na Złotej Górze. Złotej, bo wydobywano tu mikę. Podobno rzymianie uwielbiają przychodzić tu na spacery. Mnie wzgórze nieco rozczarowało. Może dlatego że porośnięte jest głównie platanami, które o tej porze roku  nie mają liści i stąd, choć cały dzień świeciło słońce, jakaś taka szaruga i pustka była wokół. Owszem mamy tu sporo pomników, ogród botaniczny, ogromną fontannę Acqua Paola,  ale całość niezbyt mi się podobała.

Za to kawałek dalej jest śliczny, romantyczny park Villa Sciarra.  Znajdująca się tu villa pochodzi z XVI wieku, ale park założono dopiero w roku 1932. Ruiny, fontanny i rzeźby tylko udają antyczne, mimo to park jest uroczy, pełen tajemniczych zakamarków, grot  i posągów. Turyści zupełnie o nim nie wiedzą, dlatego niemal nie ma tu ludzi.

Wyspa Tyberyjska leży pośrodku rzeki płynącej przez Wieczne Miasto. Ma ponad 200 m długości i znajdują się na niej szpital, kościół, domy mieszkalne i restauracje. Prowadzi na nią jeden z najstarszych mostów w mieście, Ponte Fabricio. Choć wygląda romantycznie , skrywa mroczny sekret. Zakon Bonifatrów, opiekuje się tajemniczym kościółkiem S. Giovanni Calibita, a Bractwo Czerwonych Kapturów 2 listopada otwiera tu kryptę topielców. Bractwo powstało w XVII wieku i zajmowało się wyławianiem z Tybru topielców oraz grzebaniem ich w krypcie kościoła. Zwłok nie  wkładano jednak do trumien, a układano na podłodze. Obecnie można je oglądać właśnie 2 listopada. Brrr…Zdjęcia wyspy jest ciemne, ale robiłam je prawie o zmroku.

Jeśli będziecie w Rzymie, koniecznie zajrzyjcie też na Awentyn, o którym pisałam TUTAJ. To jedno z siedmiu wzgórz, bardzo piękne i spokojne.

Uwielbiam takie powolne zwiedzanie. Parę lat temu doszliśmy do wniosku, że podróże, podczas których nieustannie się spieszymy, by zaliczyć jak najwięcej atrakcji, nie sprawiają nam przyjemności. Paryż w jeden dzień? Londyn w kilka godzin? To już chyba nie dla nas. Kochamy nie tylko zabytki, ale leniwe błąkanie bez celu i przyglądanie  mieszkańcom. Jasne, nie zawsze mamy tyle czasu, ile chcielibyśmy, ale gdy tylko możemy,  zwalniamy tempo podróży.

Kategorie: Włochy

1 Comment

Mama · 4 lutego 2018 o 20:22

My bardzo lubimy podróżować z dziećmi i wnukami, zawsze jest miło i dużo można zwiedzić.Choć w Rzymie było dość ciepło ja ciągle w kurtce,sama nie wiem dlaczego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Włochy

Ostia

Ostia to dawna rzymska kolonia znajdująca się u ujścia Tybru, obecnie dzielnica Rzymu. To tu przed miejskim skwarem uciekali możni starożytnego świata. Obecnie można tu spędzić cudowny dzień na zwiedzaniu starożytnych ruin Ostia Antica, pozostałości Czytaj więcej…

Włochy

Rzym-garść liczb i ciekawostek

Rzymianie wypijają dziennie średnio 2 litry wina( na osobę), 0,5 l do lunchu i 1,5 do kolacji. Jako że jedzą głównie w restauracjach piją vino  della casa czyli domowe, co oczywiście nie oznacza, że każdy Czytaj więcej…

Włochy

Rzym- Aventyn

Awentyn to wzgórze położone w południowej części  miasta.  Przez długi czas uważane było za wyklęte, gdyż na swą siedzibę wybrał je Remus, który później zginął z rąk Romulusa. W starożytności mieszkali tu głównie plebejusze, choć Czytaj więcej…