Rezerwat przyrody Cavagrande to jedno z najciekawszych i najpiękniejszych miejsc na Sycylii. O dziwo,większość wydanych w Polsce przewodników milczy na jego temat. Położony jest na wschodzie wyspy, koło miejscowości Avola. To spektakularne miejsce powstało w głębokim na ponad 500 metrów  kanionie dzięki płynącej tu rzece Cassibile, która zmieniała swój bieg na przestrzeni tysięcy lat. W dolinie utworzyły się wodospady i jeziorka wypełnione wodą o temperaturze nie przekraczającej latem 21 stopni.

W pionowych skałach nad rzeką dawniej mieszkali ludzie, pozostałością po tamtych czasach jest grota z wydrążonymi w skale pomieszczeniami. Widać ją doskonale podczas zejścia w dół. Można do niej dojść ścieżką prowadząca z północnej strony rezerwatu.

Do Cavagrande łatwo dojechać,  z Avoli trzeba kierować się na drogę SP4, a następnie przejechać nią ok. 10 km. do brązowego drogowskazu kierującego na parking. .Oficjalnie rezerwat jest zamknięty od 25 czerwca 2014 roku. Tablica  z taką informacją znajduje się  na parkingu przy ścieżce prowadzącej w dół. Bramka jest więc zamknięta. Jednak sprawa nie jest taka oczywista. Cavagrande zamknęły władze Sycylii po pożarach i osuwiskach. Uznano wtedy, że teren jest niebezpieczny, a na remont i zabezpieczenie nie ma pieniędzy. Z tą decyzją nie zgadzają się władze regionu Syrakuzy, na terenie którego rezerwat się znajduje, dlatego trwa między nimi spór. Skutek jest taki, że mimo oficjalnego zakazu wstępu, turyści ściągają tu tłumnie.

Trasa w dół jest dosyć wymagająca, dlatego warto do wycieczki odpowiednio się przygotować. Będziecie szli w pełnym słońcu, trzeba więc zabrać z sobą dużo wody. Ostatnie miejsce, gdzie można ją kupić to restauracja na parkingu, ale jest droga, więc polecam zrobić zakupy wcześniej. W wąwozie nie ma żadnych sklepów, restauracji ani toalet. Sama natura. Najlepiej wybrać się tam na cały dzień, warto zatem zabrać jakiś prowiant. Do tego koniecznie krem do opalania z wysokim filtrem, nakrycie głowy i dobre sportowe buty. Przyda się też ręcznik i strój do pływania. No to ruszamy!

Zejście w dół zajmuje około 40 minut. Idziemy  wąską, kamienną ścieżką, jej większa część to wykute w skale schody. Jest ich chyba z tysiąc. Mniej więcej w 1/3 drogi dochodzimy do rozwidlenia. Droga w prawo prowadzi do najładniejszych i największych jeziorek, ale dosyć obleganych przez turystów.  Wybierając ścieżkę w lewo dojdziecie do miejsc spokojnych, będą tam niewielkie jeziorka, ale dosyć trudno do nich wejść, bo brzegi są strome i porośnięte roślinnością. Znamy to miejsce z 2009 roku.

Tym razem idziemy z ośmioletnią córkę, więc kierujemy się na prawo. Im niżej jesteśmy, tym bardziej jest stromo. Na ścieżce leżą głazy, a niektóre stopnie mają pół metra wysokości.Teren jest zaniedbany, barierka spróchniała albo nie ma jej w ogóle, widać, że od 2014 roku nikt o Cavagrande nie dba. W końcu zmęczeni dochodzimy do jeziorek.

Woda ma szmaragdowy kolor i zachęca do kąpieli. Rozpoczynamy więc wodne szaleństwo. Michał skacze ” na bombę” Julia i Marta pływają , młodsza córka nawet nurkuje. Jestem zaskoczona widząc jak świetnie sobie radzi w głębokiej wodzie. My z mężem po krótkiej kąpieli siadamy na brzegu i obserwujemy przyrodę. Wokół nas kręcą się jaszczurki i latają kolorowe ważki. Jest cudownie. Odpoczywamy w wąwozie prawie dwie godziny. W końcu, tuż przed powrotem, postanawiam jeszcze raz się zamoczyć. Chwila nieuwagi i buuum! , leżę jak długa na brzegu jeziorka. Skaliste dno pokryło się osadem,  dlatego jest strasznie ślisko, o wypadek nietrudno. Jestem cała poobijana, kciuk w lewej ręce pulsuje, boli mnie łokieć, a mały palec w prawej nodze sinieje i puchnie.Próbuję złagodzić ból siedząc w chłodnej wodzie, ale niewiele to daje.Trzeba wracać.

Wejście pod górę sprawia mi niemały problem, ręka  to nic, ale ten mały palec u nogi boli jak diabli. Idziemy w pełnym słońcu, w prawie 40-to stopniowym upale, droga powrotna zajmuje nam prawie godzinę. Na parking docieram ledwo żywa.

Po powrocie do wynajętego domu zdejmuję buty i widzę, że palec nie wygląda dobrze :)Jest sino-fioletowy i ogromny. No , trudno. Do lekarza oczywiście nie idę. Jeszcze mi założy gips, a przed nami ponad tydzień zwiedzania wyspy! Kciuk też jest spuchnięty, wybiłam go, ale to lewa ręką, więc nie ma problemu. Dzwonię tylko po jakąś poradę medyczną do brata, który jest fizjoterapeutą. Zlecone okłady z lodu pomagają na tyle, że bez większych problemów jestem w stanie kontynuować wakacje. Chodzę jedynie w sandałach Marty( ma rozmiar buta o dwa numery większy), bo w swoje się nie mieszczę, a na Etnie wypożyczam trapery w rozmiarze 40!

Wycieczka do Cavagrande była cudowna! Warto jednak zabrać z sobą specjalne plastikowe buty do chodzenia w wodzie:)

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Włochy

Sycylia- najciekawsze rezerwaty przyrody

Na Sycylii jest ponad 80 rezerwatów przyrody. Niektóre z nich są znane i często odwiedzane, ale większość to niewielkie tereny naturalne, do których rzadko przybywają turyści. Jedne znajdują się na wybrzeżu, inne wysoko w górach. Czytaj więcej…

Włochy

Taormina

Taormina jest jednym z najsławniejszych sycylijskich miasteczek. Opisana została  dokładnie w każdym przewodniku i często reklamuje się ją  jako najładniejsze i najczęściej odwiedzane miejsce na wyspie. Trzeba przyznać że, urody jej nie brakuje. Położona jest Czytaj więcej…

Włochy

Etna

Etna jest wulkanem szczelinowym, a to oznacza, że wygląda nieco inaczej niż wyobraża sobie większość ludzi. Produkty wulkaniczne wydobywają się z bocznych szczelin, które tworzą się w nieoczekiwanych miejscach. Nie ma też jednego krateru, a Czytaj więcej…