Przed wyjazdem na Sycylię nasłuchałam się o Palermo wielu negatywnych opinii. Że koszmarnie brudne, zaniedbane, śmierdzące, hałaśliwe, ze szalony ruch uliczny i samochodem lepiej nie przyjeżdżać itd. Nastawiałam się na szalone, pełne życia miasto jak Neapol, który zresztą pokochałam od pierwszej minuty i wiecie co ….  rozczarowałam się trochę. Nie to, żeby Palermo mi się nie podobało, wręcz przeciwnie, ale miasto jest  bardziej spokojne niż to sobie wyobrażałam, a co do jazdy samochodem, to w porównaniu do Neapolu jeździ się tu niemal jak w Szwajcarii. I mogę to powiedzieć z całą pewnością, bo w obydwu miastach jeździliśmy wynajętym autem. Przede wszystkim na ulicach jest ciszej, wylewni neapolitańczycy pasjami używają klaksonów, rozmawiają niemal krzycząc i wciąż się śmieją, zamknięci w sobie Sycylijczycy nie są tak ekspresywni. Mniej też w Palermo jest skuterów, które w Neapolu pojawiały się wokół naszego auta z każdej strony. Za to opowieści o szemranych, cuchnących dzielnicach i domach w ruinie okazały się być prawdziwe. Co wcale nie zraziło mnie do stolicy Sycylii!

Palermo to stolica wyspy, w której mieszka ponad 650 tyś. ludzi. Dla mnie miasto to dwa światy:  interesujące, stare  centrum, tylko częściowo odrestaurowane, oraz dzielnice mieszkalne z koszmarnymi blokowiskami. Sektor budowlany przed laty przejęła mafia działająca w porozumieniu z władzami wyspy. Odbierano wtedy mieszkańcom stare kamienice, które oczywiście stawały się własnością  mafijnych bossów i przenoszono ich do bloków. Mroczne to były czasy. W latach 80-tych w porachunkach mafijnych rocznie w Palermo ginęło ok. 300-400 osób. Koszmarnie okaleczone zwłoki znajdowano w mieście niemal codziennie. W roku 1986 odbył się wielki proces mafii, w wyniku którego ponad 350 gangsterów zostało skazanych na więzienie (niestety część z nich wyszła na wolność już po kilku miesiącach). Od tamtej pory sytuacja zaczęła się poprawiać, jednak mafia wciąż ma w mieście, i na całej wyspie, ogromną władzę. Do tego dochodzą gangi imigrantów( absolutnie nic do samych imigrantów nie mam!) i pospolici przestępcy. Palermo nie jest bezpiecznym miastem i wyobrażam sobie, jak ciężko żyje się tutaj na co dzień. Turyści nie mają się jednak czego obawiać, mafia na nich zarabia, więc są pod ochroną.

 

Z pewnością Palermo nie wszystkim się spodoba. Poza historycznym centrum jest strasznie brudno. Śmieci wylewają się z przepełnionych kontenerów i walają po ulicach. Możecie sobie wyobrazić, jak w takich miejscach „pachnie”. Większa część budynków  znajduje się w stanie wymagającym natychmiastowego remontu i nie są to malownicze ruiny, a raczej rozpad. Niektóre walące się kamienice mają drzwi zabite deskami i przyczepioną tablicę z informacją, że nieruchomość została odebrana mafii.  Tylko nie widać, żeby z tego coś więcej wynikało, bo na renowację i tak nie ma pieniędzy. Do tego dochodzi bieda, widać niemal na każdym kroku w jak trudnych warunkach żyje tu część ludzi.

Są też dzielnice zamieszkane przez  ludność napływową niemal z całego świata, mamy więc niby „Little Indie, Chinatown” itd. Ich mieszkańcy mają inny kolor skóry, a bary oferują egzotyczne potrawy. Życie toczy się w nich głównie na ulicach. Ot, jakaś kobieta farbuje sobie włosy, inna zaplata warkoczyki w miejscu, które chyba ma być zakładem fryzjerskim, ktoś stoi z wózkiem i sprzedaje jakieś placki. Zwykła  codzienność, ale wszystko wokół wygląda jak w  stanie rozkładu i chwilami miałam wrażenie, że zaraz dojdzie do jakiejś katastrofy budowlanej. I w tym całym brudzie, biedzie, wśród walących się domów niemal co kilka metrów znajdują się architektoniczne perełki. A to jakiś barokowy kościół, nigdy nie remontowany, a to pałac dawnych arystokratów,  a to zachwycające  krużganki, jakimś cudem ocalałe z całkowitej ruiny. Rzecz nie do pomyślenia w północnych Włoszech, gdzie każdy zabytek jest niczym świętość. W Palermo są też oczywiście zabytki odnowione, zadbane i czyste, to głównie te położone w pobliżu głównej ulicy czyli corso Vittorio Emanuele II, ale ogromna większość  ukryta jest wśród  walących się domów.

Mimo wszystko miasto mnie urzekło, lubię takie dekadenckie klimaty. Wprawdzie główne atrakcje zalane były przez tłum turystów, ale w porze sjesty zrobiło się niemal pusto. Zapraszam do obejrzenia kilku najciekawszych, moim zdaniem, miejsc.

San Giovani degli Eremiti – dawny kościół z charakterystycznymi czerwonymi kopułami. Zbudowany został na polecenie Rogera II w XII wieku. Uważany jest za najbardziej romantyczne miejsce, głównie dzięki niewielkiemu, ślicznemu ogrodowi i przepięknym krużgankom. Cicho tu i bardzo przyjemnie. Jeśli będziecie w Palermo, zajrzyjcie tu koniecznie!

Obok znajduje się kościół San Giuseppe Cafasso w którym można wejść na dzwonnicę i obejrzeć Eremiti i okolicę z góry. Mimo iż schody nie budzą zaufania, jest nisko i idzie się w kasku, WARTO! Widok cudowny!

Palazzo dei Normanni – dawna siedziba władców wyspy, od 1947 r. siedziba sycylijskiego parlamentu. Zamek powstał ok X w. n.e. i od tamtego czasu był wielokrotnie przebudowywany. Najpiękniejsza jest jedna z czterech wież, Torre Pisana, która stanowi połączenie sztuki bizantyjskiej, arabskiej, normańskiej i sycylijskiej.

Katedra – wzniesiona została w XII wieku przez biskupa Palermo. W kolejnych wiekach często była przebudowywana, największych zmian dokonał w XVIII wieku architekt Ferdynand Fuga, który zlikwidował drewniany sufit, zatynkował większość mozaik i dobudował zupełnie  niepasującą do całości kopułę. Obecnie katedra jest niezwykłym połączeniem wielu stylów w związku z czym wielu architektów uważa, że jest …dziwna. Moim zdaniem jest niezwykła, w końcu nie wszystko musi być stylowe. Jej ogrom i cudownie zdobiona fasada robią wrażenie. We wnętrzu znajduje się sześć grobów królewskich, w tym sławnego Rogera II.

Quattro Canci czyli Cztery Rogi słynne skrzyżowanie  Corso Vittorio Emanuele II i Via Maqueda. Powstało w XVII wieku na zlecenie hiszpańskiego księcia Vigliena, który kazał także  na każdym rogu zbudować barokowy pałac. Fasada każdego z nich podzielona jest na trzy części, a każda ozdobiona jest posągiem i kolumnami reprezentującymi trzy greckie style architektoniczne. Posągi przedstawiają cztery pory roku, czterech królów hiszpańskich i cztery dziewice, mające chronić cztery główne dzielnice miasta. Kiedyś było to popularne miejsce spotkań, obecnie ruch uliczny jest tam bardzo duży.

Piazza Pretoria – uroczy niewielki plac ze słynną Fontanną Wstydu pośrodku. Wokół placu stoją same znane budynki: barokowy  Kościół Santa Caterina, podobno niezwykle udekorowany wewnątrz, niestety rzadko otwierany, Palazzo Pretorio, obecnie ratusz miejski, z piękną fasadą. Dalej mamy kościoły San Giuseppe dei Teatrini, San Mateo i La Marotana z czerwonymi kopułami i sławnymi mozaikami wewnątrz.

I jeszcze kilka słów na temat Fontanny Wstydu. Zbudowano ją w XVI wieku i jak widać przedstawia liczne nagie postaci  kobiece i męskie. Podobno zakonnice z Palermo były tak oburzone tą nagością, że postanowiły odłamać krępujące elementy, ale ostatecznie pokonał je wstyd i odłamały jedynie … nosy.

Kolejne miejsca, które trzeba zobaczyć to targowiska. Ja je uwielbiam i mogłabym bez celu łazić między straganami pół dnia. Nie przeszkadza mi ścisk, brud, hałas  ani nawet brak higieny. W Palermo jest ich wiele, ale najsłynniejsze są dwa: Mercato Ballaro i La Vucciria. Ten pierwszy jest ogromny. Można tu nie tylko zrobić zakupy, ale też zjeść tradycyjne sycylijskie potrawy, albo po prostu przyjść w celach towarzyskich. Oczywiście BHP tu nie istnieje, a pracownicy naszego Sanepidu pewnie straciliby przytomność na widok niektórych straganów. Ballaro to krew,  brud i wylegujące się na straganach koty. Targowisko nastawione jest na mieszkańców, nie turystów, więc jest bardzo autentyczne. Jeśli chodzi o jedzenie to królują podroby, w tym sławna bułka ze śledzioną. Spróbowaliśmy, a jakże, moja mama nawet była zachwycona, ale o sycylijskim jedzeniu będzie innym razem.

Mniejsza Vucciria przed południem jest tradycyjnym targowiskiem z warzywami, owocami, rybami itd, a wieczorami zmienia się w miejsce, gdzie można zjeść najlepszy na wyspie street food. Podobno w kamienicach wokół targu mieszczą się ukryte restauracje dla członków mafii. Mnie targ wydał się bardziej czysty niż Ballaro. I jest fajnie położony na pnących się pod górkę uliczkach.

Palermo to niezwykłe miasto, jedno z najciekawszych, jakie widziałam. My spędziliśmy tam tylko jeden dzień i to z pewnością za mało, żeby zobaczyć wszystkie atrakcje.

Jeszcze jedna wiadomość:  w 2015 roku wszystkie kościoły w Palermo zostały wpisane na Listę UNESCO

Informacje praktyczne:

Wstęp do katedry jest bezpłatny, wejście na tarasy, do skarbca i grobowców- 7 e

Wstęp do Eremiti 6 euro

Wieża(dzwonnica) w kościele San Giuseppe cafasso 2 e

Wstęp do większości kościołów- 3 euro

 

 

 

 

Zapisz


1 Comment

Mama · 25 sierpnia 2017 o 13:53

Cała Sycylia bardzo nam się podobała,Palermo bardzo ciekawe,a kanapka ze śledzioną pyszna, polecał ją w swoim programie Makłowicz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Włochy

Ostia

Ostia to dawna rzymska kolonia znajdująca się u ujścia Tybru, obecnie dzielnica Rzymu. To tu przed miejskim skwarem uciekali możni starożytnego świata. Obecnie można tu spędzić cudowny dzień na zwiedzaniu starożytnych ruin Ostia Antica, pozostałości Czytaj więcej…

Włochy

Rzym-garść liczb i ciekawostek

Rzymianie wypijają dziennie średnio 2 litry wina( na osobę), 0,5 l do lunchu i 1,5 do kolacji. Jako że jedzą głównie w restauracjach piją vino  della casa czyli domowe, co oczywiście nie oznacza, że każdy Czytaj więcej…

Włochy

Styczniowy Rzym – miejsca mniej znane

„Kto dobrze poznał Włochy, a zwłaszcza Rzym, ten już nigdy nie będzie całkiem nieszczęśliwy.” Goethe Niedawno policzyłam tygodnie, które spędziliśmy we Włoszech, wyszło mi z tych obliczeń prawie pół roku. I wciąż nam mało!  Wciąż, Czytaj więcej…