Przepiękny pałac w Mosznej zazwyczaj jest błędnie określany mianem “zamek”. Dlaczego błędnie? Zamek to budowla mieszkalna, ale tak zbudowana, by w razie potrzeby można się w niej bronić przed atakiem wroga. A to oznacza, że zamki najczęściej budowane były w miejscach trudno dostępnych, na wzgórzach czy w widłach rzeki. Miały grube mury i małe okna, a zgromadzone w piwnicach zapasy pozwalały przeżyć kilkumiesięczne oblężenie. Wejścia na ich teren strzegły kraty i zwodzone mosty, otoczone były fosami i posiadały wieżę. Pałace należały do bogaczy i pełniły funkcje reprezentacyjne. Nie miały charakteru obronnego, choć zdarzało się, że otaczała je fosa. Zazwyczaj powstawały w otoczeniu pięknych parków. Były to budowle wystawne, lekkie, stawiane  zgodnie z  panującymi trendami architektonicznymi. Tak więc Moszna to zdecydowanie pałac, choć nawet znaki drogowe prowadzące do tego miejsca kierują na “zamek Moszna”.

Według mnie jest to jeden z ciekawszych polskich pałaców, choć pewnie architekci mają inne zdanie. Neogotyk miesza się tu z  neorenesansem i neobarokiem, taki trochę kiczowaty misz-masz. Co z tego, skoro całość wygląda jak z bajki?

Po raz pierwszy przyjechaliśmy tu siedem lat temu, w pałacu mieściło się wtedy Centrum Leczenia Nerwic i nie był on dostępny do zwiedzania. Wszystko zmieniło się w 2013 roku, gdy szpital został przeniesiony. Obecnie pałac jest własnością Skarbu Państwa, można go nie tylko zwiedzać, ale i spędzić w nim niezapomnianą noc.

Najstarsza jego część powstała w XVIII wieku, ale w roku 1896 częściowo spłonęła. Następnie została odbudowana i rozbudowana  o skrzydła boczne. Pierwsi właściciele pałacu, rodzina von Reisewitz, stracili go w 1771 roku. W kolejnych latach budowla przechodziła z rąk do rąk, aż w 1866 roku  kupił ją Hubert von Tiele-Wincler. Jego syn, Franz Hubert był najsłynniejszym  budowniczym pałacu. Podczas II wojny światowej budowla nie ucierpiała zbyt mocno. Rodzina Tiele-Winckler opuściła pałac wiosną 1945 roku, po tym jak pałac został zdobyty i ograbiony przez Armię Radziecką. W tym czasie dewastacji uległa większość wyposażenia, a dzieła sztuki i cenne przedmioty zostały wywiezione. O  kompletnym braku poszanowania dla kultury najlepiej świadczy fakt, że w pałacowej kaplicy Rosjanie urządzili stajnię.

Po wojnie w pałacu działały różne instytucje. W 1972 stał się on siedzibą sanatorium, a w 1996 siedzibą Centrum Leczenia Nerwic. Od 2013, czyli od momentu, gdy szpital został przeniesiony, na terenie pałacu funkcjonuje hotel i restauracja.  Powszechnie mówi się, że pałac ma 99 wież i 365 pomieszczeń,w rzeczywistości jest ich znacznie mniej, mamy tu  44 wież i 102 pomieszczenia, co i tak jest liczbą imponującą.

Z pewnością jest to budowla niezwykła. Nie poddaje się żadnym schematom, nie sposób zakwalifikować jej do żadnego konkretnego stylu w architekturze, ale wygląda jak z czołówki filmów Disneya i sprawia wrażenie, że jesteśmy w bajce. My, w ramach prezentu z okazji Dnia Matki i Dnia Ojca, zaprosiliśmy na wspólny wyjazd moich rodziców i zabraliśmy moją bratanicę,  półtoraroczną Majeczkę. Zdecydowaliśmy, że chcemy poczuć się naprawdę jak w  bajce i w związku z tym będziemy w pałacu nocować. Wybraliśmy najtańsze pokoje czyli mini standard.  Każdy pokój ma swoją łazienkę, ale wchodzi się do niej przez korytarz. W cenie jest też śniadanie w formie bufetu ( obłędne, jedzenia tyle, że stoły się uginają, nie sposób spróbować wszystkiego). Spodziewaliśmy się skromnych pokojów, a na miejscu przeżyliśmy szok. Każdy pokój ma minimum 40 m2, a łazienki do nich przypisane składają się zazwyczaj z dwóch umywalek, dwóch pryszniców i dwóch WC. Najładniejszy pokój trafił się mi i Arturowi, był ogromny i miał niesamowite wykuszowe okna. Jeśli będziecie rezerwować noclegi w Mosznej pytajcie o mini standard w wieży. Ceny póki co, są bardzo przystępne, no chyba że zdecydujecie się na jeden z luksuowych apartamentów. Cennik znajdziecie tutaj.

Pałac otoczony jest rozległym parkiem, najważniejsze w nim miejsce to Aleja Lipowa, niestety do dzisiaj zachowało się tylko 29 sztuk tych drzew. Najpiękniej jest tutaj wiosną, gdy kwitną azalie i rododendrony. Na terenie parku znajduje się też fajny plac zabaw dla dzieci i kapitalne miejsce na ognisko.

Jeśli chodzi o zwiedzanie, my wybraliśmy nocną wersję ekstremalną czyli taką , która obejmuje podziemia i wieże i odbywa się wieczorami. Pełną ofertę znajdziecie tu.

Najpiękniejszym miejscem w pałacu jest dawna jadalnia – dziś ogólnodostępna kawiarnia z krużgankiem. Schody i poręcze zostały wykonane  z drewna sandałowego, które przed laty cudownie pachniało. Mnie przypomina Hogwart .

Każdy zamek ma swoje duchy, Mosznej pod tym względem też nic nie brakuje. Mówi się o wybujałym temperamencie hrabiego, który miał w zwyczaju uwodzić służące. Podobno jedna z nich, po tym, gdy okazało się, że jest w ciąży popełniła samobójstwo. Od tamtej pory jej duch straszy na zamku. Jest też przeklęta winda, która zepsuła się po śmierci hrabiego i od tamtego czasu nie udało się jej naprawić, a wszyscy, którzy próbowali, zginęli w dramatycznych okolicznościach. No i  nie należy zapominać o angielskiej guwernantce, która pragnęła po śmierci być pochowana w ojczyźnie. Hrabia nie spełnił jej ostatniego życzenia, dlatego kobieta mści się do dzisiaj i straszy po nocach. My żadnych duchów poza kościotrupem na wieży nie widzieliśmy.

W czasie weekendu, który spędziliśmy w Mosznej odbywały się tam Dni Barokowe. Można było zobaczyć spektakle dotyczące historii dawnych właścicieli, spotkać postacie z epoki itd. W Mosznej ciągle coś się dzieje ciekawego, dlatego warto przed wyjazdem zapoznać się z aktualną ofertą pałacu. Dodam jeszcze, że na jego terenie działa Teatr Castello, w którym nie tylko wystawiane są sztuki teatralne, ale też spektakle muzyczne. No i pałac ma rewelacyjną ofertę wycieczek i obozów dla dzieci. Mnie najbardziej zainteresowały te w stylu Harrego Pottera, szkoda, że moi uczniowie są już za duzi na takie zabawy.

Bardzo polecam też pałacową restaurację. Znajdziemy w niej dania na prawie każdą kieszeń. Są i potrawy tradycyjne, staropolskie, jak i trochę nowocześniejsze. Wszystko jest podane w wyszukany sposób, każde danie, jakiego spróbowaliśmy smakowało wybornie, a porcje były wręcz ogromne. Dla tych, którzy chcą zjeść taniej, też się coś znajdzie, bowiem obok oranżerii działa bar, w którym typowe zestawy obiadowe można kupić  już za kilkanaście zł. No i jest kawiarnia z pyszną kawą i niezłymi ciastami. Więcej szczegółów dotyczących pałacowej  restauracji znajdziecie na moim drugim blogu lubię gotować.

Spodobało nam się nocowanie w pałacu, pewnie kiedyś tego jeszcze spróbujemy w innych miejscach. A co do Mosznej, to jest to miejsce dla każdego. Świetnie będą się tu bawić zarówno miłośnicy historii, błogiego lenistwa, aktywnego wypoczynku, dobrej kuchni jak i dzieci. Bardzo polecam!

Pałac leży ok 40 km od Opola.

 

Kategorie: Polska

2 Comments

Jan · 9 lipca 2017 o 21:05

Super!

Mama · 10 lipca 2017 o 16:33

dziękujemy za wspaniały weekend

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *