Nieodłącznym elementem krajobrazu bieszczadzkiego są drewniane cerkwie. Ich największe skupisko znajduje się między Ustrzykami Górnymi a Dolnymi czyli tak naprawdę w Górach Sanocko-Turczańskich. W samych Bieszczadach (wg granic geograficznych) jest ich zaledwie kilka. Sporo jest za to w zachodniej części regionu, w dolinie rzeki Osławy.

Te pełne uroku obiekty  służyły ludności prawosławnej osiadłej na tych terenach już XV wieku. Część z nich została zniszczona podczas Drugiej Wojny Światowej, część podczas Akcji Wisła. Jednak najbardziej ucierpiały po roku 1951, kiedy to w ramach umowy o zmianie granic między Polską i Związkiem Radzieckim tereny, na których stały, zostały przekazane Polsce, a dotychczasowych mieszkańców wysiedlono. Opuszczone cerkwie niszczały. Niektóre wykorzystywane były do celów gospodarczych jako magazyny i stodoły,  inne rozebrano, a jeszcze inne przejął kościół rzymskokatolicki. Obecnie spora część z nich została pięknie odnowiona, jednak niektóre nadal są w ruinie.

My zrobiliśmy sobie dwie kilkugodzinne wycieczki szlakiem cerkwi. Przejechaliśmy spory odcinek, bo od Komańczy aż do Hoszowa. Zapraszam do poczytania o tych, które najbardziej nam się podobały.

Cerkiew św. Mikołaja w Smolniku nad Osławą. Pochodzi z 1806 roku i jest nietypowa, bo murowana. Leży na uboczu, trzeba w głównej drogi zjechać jakieś 2 km. Obecnie pełni rolę kościoła rzymskokatolickiego.  Od roku 1990 trwają w niej prace remontowe. We wnętrzu znajduje się piękny ikonostas. Obok cerkwi  stoi murowana dzwonnica. Mieliśmy szczęście, bo człowiek opiekujący się tym obiektem nie tylko wpuścił nas do środka, ale pozwolił po chybotliwej drabince wejść na niewyremontowany jeszcze  chór.

Cerkiew św Dymitra w Radoszycach z 1868, od 1948 r. kościół rzymskokatolicki. Piękny, drewniany obiekt wzniesiony na wzgórzu. Prowadzi do niego niezwykła brama, która pełni jednocześnie funkcję dzwonnicy. Zwieńczona jest trzema hełmami. Cerkiew znajduje się trochę na uboczu, w otoczeniu starych drzew.

Cerkiew prawosławna Opieki Matki Bożej w Komańczy. Obiekt nowy, wzniesiony w latach 2008-2010 w miejscu, gdzie stała stara cerkiew, która spłonęła w roku 2006. Obecna jest repliką poprzedniej. Ma bajecznie kolorowe kopuły i jest piękna, jedna z najpiękniejszych.

Cerkiew prawosławna św. Mikołaja w Turzańsku wzniesiona w latach 1801-1803. Przepiękny obiekt w stylu łemkowskim. Znowu mieliśmy szczęście, akurat podjechał opiekujący się nią człowiek i nie dosyć, że mogliśmy ją zobaczyć od środka, to jeszcze wysłuchaliśmy długiej opowieści o jej historii i budowie. Ta cerkiew zrobiła na mnie największe wrażenie.

 Cerkiew św. Mikołaja  w Hoszowie. Jej budowę rozpoczęto w roku 1939, ukończono w 1948. Wcześniej w tym miejscu stała inna cerkiew. Tę nową podczas wojny wykorzystywano jako magazyn amunicji, później pełniła rolę owczarni. W 1971 roku została przejęta przez kościół rzymskokatolicki. Niestety nie zachowały się żadne elementy pierwotnego wyposażenia.

Greckokatolicka cerkiew św. Męczennicy w Łopience. Czy pisałam już , że cerkwie stoją zazwyczaj na uboczu? Ta w Łopience jest z pewnością numerem jeden jeśli chodzi o odległość od cywilizacji. Żeby się do niej dostać, trzeba przejechać  ok 5 km szutrową, koszmarnie dziurawą drogą. Momentami miałam wrażenie, że gdzieś utkwimy wśród bieszczadzkich lasów i dzikich zwierząt. Można oczywiście, i tak robi większość turystów, zostawić auto na parkingu i przejść te 5 km pieszo. My jednak jechaliśmy w deszczu i piesza wędrówka była ostatnią rzeczą, o jakiej marzyliśmy. Cerkiew jest murowana i słynie głównie z cudownego obrazu Matki Bożej , który  tak naprawdę już od wielu lat znajduje się w Polańczyku. Może nie robi aż takiego wrażenia jak wcześniej opisane, ale jest świetnie odremontowana. A w drodze do niej mijamy retorty, które tworzą tajemniczą, nieco mroczną atmosferę. Jak z serialu Wataha.

Bojkowska greckokatolicka cerkiew w Smolniku nad Sanem wybudowana w 1791 roku. Porównajcie ją do łemkowskiej cerkwi w Turzańsku, a sami się przekonacie czym różni się od obiektów łemkowskich. Jest niska, tajemnicza i mroczna, a przy tym zachwycająco piękna. W 2013 roku została wpisana na listę UNESCO.

Cerkwie są nieodłącznym elementem bieszczadzkiego krajobrazu. Każda z nich ma swoją, często bardzo burzliwą historię. Są piękne i klimatyczne. Warto przynajmniej jeden dzień spędzony w Bieszczadach poświęcić na ich zwiedzanie.Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz


1 Comment

Stach · 31 października 2017 o 10:58

Piękne te bieszczadzkie cerkwie. A byliście w Równi?
Polecam też cerkwie na Podlasiu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Polska

PREMIERA! Nasz pierwszy film- Bieszczady

Serdecznie zapraszamy do obejrzenia naszego pierwszego filmu. Daleko mu do doskonałości, musimy popracować i nad nagrywaniem i montażem, ale i tak bardzo nas cieszy, że udało się go zrobić. Przed nami dużo pracy, mam nadzieję, Czytaj więcej…

Polska

O co chodzi z tymi Bieszczadami?

Bieszczady to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w naszym kraju. Kto odwiedził je choć raz,  już zawsze będzie chciał wracać. Jest w tym niewysokich górach jakaś magia i tajemnica. Łatwo tu, pośród przepięknej  przyrody, zapomnieć Czytaj więcej…

Polska

O spełnianiu marzeń

Ta historia zaczyna się jak bajka. Dawno, dawno temu, gdy byliśmy piękni i młodzi, a naszych dzieci jeszcze nie było na świecie, wymarzyliśmy sobie z Arturem podróż kamperem po Europie. Kilka krajów, różne strefy klimatyczne, Czytaj więcej…