Andaluzja od dawna była na szczycie mojej listy marzeń podróżniczych. Wiele o niej słyszałam dobrego, widziałam setki zdjęć, ukazujących piękne miejsca, dziesiątki filmów itd. Wyobrażałam sobie Granadę, Sewillę, Cordobę  i zastanawiałam się, czy faktycznie są takie niezwykłe. Gdy pod koniec października udało nam się kupić bilety lotnicze  do Malagi  w bardzo dobrej cenie, nie mogłam uwierzyć, że moje marzenie w końcu się spełni.  Ten wyjazd od początku nastawiony był na zwiedzanie. Chcieliśmy zobaczyć nie tylko najsławniejsze miasta, ale też trafić w  miejsca mniej znane, dlatego od razu zdecydowaliśmy, że na całe 11 dni naszej wyprawy wypożyczymy samochód. Muszę przyznać, że po tej podróży wiele oczekiwałam i nawet miałam trochę obaw, czy się nie rozczaruję. Okazało się, że Andaluzja przerosła moje wyobrażenia. Dawno nie widziałam miejsc tak niewyobrażalnie pięknych. Wcześniej najpiękniejsza w Europie była dla mnie Toskania, jednak południe Hiszpanii z nią wygrało.

Andaluzja to region rozległy, ze wschodu na zachód ma ponad 500 kilometrów, w związku z tym pomyśleliśmy, że nocowanie przez cały czas w tym samym mieście nie ma sensu. Szkoda czasu i pieniędzy na dojazdy. Wynajęliśmy więc apartament w Sewilli na pierwszych sześc dni, a na kolejne w Maladze.

Sewilla, od której rozpoczęliśmy naszą podróż,  jest miastem oszołamiającym.  Zaskoczyła mnie chyba najbardziej, spodziewałam się , że będzie  ładna, ale nie sądziłam, że zrobi na mnie aż takie wrażenie. Stolica Andaluzji jest majestatyczna, ale nie przytłaczająca. To najcieplejsze miasto w kraju, nawet zimą temperatura bliższa jest naszej późnej wiośnie. Wszędzie  rosną drzewa pomarańczowe, owocujące tak obficie, że przypomina to raczej  kiście pomidorów. Podobno w kwietniu, gdy kwitną, całe miasto spowite jest upojnym zapachem. W ogóle Sewilla pełna jest zieleni, cudownych ogrodów i parków, fontann, zabytków porażających swym pięknem, rozległych placów i małych klimatycznych placyków, szerokich alei i wąskich uliczek, miejsc znanych i tajemniczych zaułków. Ma klimat flamenco i barów z pysznymi tapas.  Nie sądziłam, że jakieś miasto może być tak piękne.

Na zwiedzanie Sewilli trzeba przeznaczyć co najmniej dwa dni. My spędziliśmy w niej dwa i pół, pierwszego obeszliśmy większą  część najbardziej znanych miejsc w historycznym centrum, drugiego resztę i dzielnicę Triana  a trzeciego chodziliśmy głównie po dzielnicy handlowej,  która też okazała się pełna fascynujących zakątków. Nie sposób tego wszystkiego opisać w jednym artykule, więc opowieść o Sewilli postanowiłam podzielić na dwie części. Pierwsza poświęcona będzie najbardziej znanym miejscom.

Zapraszam was na wirtualny space po mieście, które skradło moje serce.

REAL ALCAZAR

Ten obiekt z listy UNESCO jest imponującym kompleksem Królewskich Pałaców. Samodzielnie można zwiedzać  w zasadzie tylko parter i ogrody, gdyż piętra wciąż przeznaczone  są dla panującej rodziny królewskiej, co czyni alcazar nadłużej funkcjonującą rezydencją królewską na świecie.Na piętra można wejść  jedynie z przewodnikiem.  Obiekt jest ogromny i trzeba liczyć, że spędzicie w nim pół dnia. W sezonie bilety najlepiej jest rezerwować wcześniej przez internet, podobno na miejscu rzadko udaje się je kupić, gdyż liczba turystów wpuszczanych na teren pałaców jest limitowana. Teraz, w lutym z zakupem na miejscu nie było większych problemów. W kolejce do kasy staliśmy około 20 minut. Cena biletu 11,50 euro, studenci 3 euro, a dzieci  i młodzież do lat 16 wchodzą za darmo.Samo słowo alcazar oznacza arabski lub mauretański pałac, który składa się z części warownej i reprezentacyjnej.  Ta ostatnia budowana była wokół dziedzińców, a całość zazwyczaj otaczały piękne ogrody.

Real Alcazar ukryty jest wśród innych budynków i właściwie z zewnątrz nie prezentuje się jakoś szczególnie imponująco. Wejście przez Lwią Bramę też nie zapowiada cudów, jakie można zobaczyć dalej. Po chwili wkraczamy w inny świat, pełen dziedzińców, szemrzących fontann, ozdobnych łuków, delikatnych kolumn i niewyobrażalnie pięknych sklepień. Trudno skupić wzrok na jednym elemencie, wokół jest  tyle zachwycających detali, że można poczuć się jak w baśni.

Obok pałacu znajdują się wspaniałe, bardzo rozległe ogrody. Nawet teraz, w lutym, było w nich soczyście zielono i kolorowo. Znajdziemy tu wszystko , o czym marzy ogrodnik: oczka wodne, fontanny, rzadkie drzewa i krzewy, kwitnące przez cały rok kwiaty, labirynt z cisów, palmy, trawniki i letnie pawilony . A do tego ptaki: papugi, pawie,  białe gołębie itd. Mieliśmy tu małą przygodę z zwariowaną kaczką, która usiłowała zjeść nasze sznurówki i natrętnym pawiem, który gonił nas przez kilka alejek. Gdy do ekipy ptasich szaleńców dołączył skaczący za nami mały wróbelek, poczuliśmy się jak w cyrku.

Z żalem opuszczaliśmy teren alcazaru, nie mogliśmy jednak zostać tam dłużej,  bo tuż za murami czekały na nas kolejne atrakcje.

KATEDRA NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY

Tuż obok znajduje się ogromna Katedra Najświętszej Marii Panny. Pod względem wielkości jest trzecia na świecie, a jeśli chodzi o budynki sakralne w stylu gotyckim, to jest największa. Stanęła w miejscu, gdzie kiedyś stał meczet, śladem po nim jest ładne Patio Pomarańczowe. Budowę ukończono w 1506 roku. Majestatyczna katedra, pełna zdobień na fasadzie, szczególnie imponująco wygląda po zachodzie słońca, gdy jest pięknie oświetlona. Wnętrze też prezentuje się wspaniale, szczególnie ogromna przestrzeń i wysokie kolumny, które zdają się nie mieć końca. Do katedry przylega wysoka wieża z XII wieku, to słynna  Giralda. Kiedyś była  ponad pięćdziesięciometrowym minaretem, obecne wskutek dobudówek ma  prawie sto metrów. Rozciąga się z niej wspaniały widok na miasto. Cena biletu wstępu łączonego do katedry i na wieżę wynosi 9 euro, ulgowy 4 euro, dzieci do lat 14 wchodzą za darmo.

BARRIO DE SANTA CRUZ

Alcazar i katedra znajdują się w pełnej uroku starej  dzielnicy Barrio de  Santa Cruz. W średniowieczu mieszkali Żydzi, ale pod koniec XV wieku zostali wypędzeni przez chrześcijan. Wąskie, brukowane i kręte uliczki, romantyczne zaułki, niewielkie place, bary, herbaciarnie, to wszystko tworzy klimat zachęcający do długich spacerów bez mapy i GPSa. Bardzo lubię takie dzielnice. Najlepiej jest chodzić bez celu i zagubić się w tym labiryncie. Na pewno trafimy wtedy na ciekawsze miejsca niż te polecane w przewodniku. Na terenie Barrio jest wiele zabytkowych, pięknych budynków na przykład Hospital de los Venerables  czyli Szpital dla Sędziwych Księży. Powstał w XVII wieku w celu zapewnienia dachu nad głową duchownym, którzy z racji wieku nie byli już w stanie wykonywać posługi kapłańskiej. Wewnątrz budynku znajduje się śliczne patio i  fontanna. Fajne miejsce na emeryturę 🙂 Z przyjemnością zaglądaliśmy też na inne  patia i otwarte klatki schodowe prywatnych domów. Te ostatnie zazwyczaj pokryte są pięknymi kafelkami, przedstawiającymi różne scenki.

PLAC HISZPAŃSKI

Plac Hiszpański to najpiękniejsze miejsce w całej Sewilli. Jest znany z widokówek, ale co innego widzieć go na zdjęciach, a co innego zobaczyć na własne oczy. Niemal wszyscy turyści wchodzący na plac zachowują się tak samo, to znaczy robią wielkie oczy i mówią : „wow!”. Atmosfera w tym miejscu jest niezwykła, artyści grają na gitarach, tańczą flamenco, śpiewają, a  wszystko w otoczeniu wspaniałej architektury i cudownej zieleni. Można poczuć spokój i wdzięczność losowi, że  dane nam jest oglądanie tych cudów.

Plac razem z przylegającym do niego Parkiem Marii Luizy Stanowi jeden kompleks, który został wybudowany  na Wystawę Iberoamerykańską w 1929 roku.  W centrum znajduje półokrągły  kanał, po którym można popływać łódką ( 6 euro). Otaczają go galerie w kształcie podkowy.  Ten niesamowity budynek przyozdobiony jest ławkami pokrytymi ceramicznymi płytkami zwanymi azulejos. Są one istną lekcją historii i przedstawiają 48 hiszpańskich prowincji w kolejności alfabetycznej z najważniejszymi wydarzeniami w ich dziejach. We wnętrzach galerii znajdują się głównie pomieszczenia biurowe, nie jest ona niestety udostępniona do zwiedzania.  Nad kanałem przerzucone są cztery urocze mostki symbolizujące królestwa: Kastylię, Leon, Nawarrę i Aragonię. Pośrodku placu znajduje się ogromna fontanna. Kiedyś cały ten teren, razem z parkiem należał do rodziny królewskiej. Pod koniec XIX wieku księżniczka Maria Luiza podarowała go miastu, prosząc jednocześnie władze, by w tym miejscu wybudowano coś ładnego, co będzie służyć mieszkańcom Sewilli. Pewnie nawet w najśmielszych snach nie wyobrażała sobie, że powstanie takie cudo. Kolory, kształty i atmosfera nie dadzą się porównać z niczym innym. Latem barwy nabierają intensywności, teraz wszystko było pastelowe: i niebo i cegły i śliczne kafelki. Bajka po prostu.

Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności popływania łódką. Szczerze mówiąc jesteśmy z Arturem fatalnymi wioślarzami, więc nasza łódka zamiast płynąć środkiem kanału, obijała się głównie o brzegi. Ludzie spacerujący po placu mieli z nas niezły ubaw, zwłaszcza gdy Julka zaczęła  do wszystkich machać i wołać „Hola! „. Nie sposób nas było przeoczyć. Razem z tancerzami flamenco stanowiliśmy dodatkowy element rozrywkowy, tylko poziom rozrywki, jakiej dostarczaliśmy był nieco inny 🙂

Zmęczeni uprawianiem sportów wodnych poszliśmy odpocząć do parku Marii Luizy. Park to nie tylko bogactwo roślin i gromady natrętnych białych gołębi, ale też fontanny, posągi, rzeźby,  jest nawet sztucznie usypana góra i spływająca z niej rzeka. Bardzo piękne  i spokojne miejsce .

Tyle na dzisiaj.Za kilka dni zapraszam na kolejną część  relacji z naszej podróży do Andaluzji.

Kategorie: Hiszpania

3 Comments

Zajączek · 25 lutego 2018 o 22:53

Jak zwykle pięknie. Z niecierpliwością czekam na część II

Olo · 1 marca 2018 o 16:42

Myśle, że można tam spedzić cały urlop😉dobre fotki👌

Beata · 2 marca 2018 o 07:33

Dziękuję Olo. Też myślę, że w Sewilli można spędzić tydzień , a nawet dwa i nudzić się ani przez minutę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Hiszpania

Caminito del Rey

Caminito del Rey  czyli Ścieżka Króla to dawna via ferrata owiana złą sławą.Od czasu jej powstania wielu ludzi straciło życie, próbując ją przejść.  Obecnie jest to bezpieczny szlak pieszy, wiodący  wzdłuż ścian wąwozu, dołem którego Czytaj więcej…

Hiszpania

Granada

Opiewana w pieśniach i wierszach Granada od lat zaprzątała mój umysł. Zwłaszcza Alhambra, legendarna Czerwona Twierdza. Hiszpańskie przysłowie mówi ” Kto nie widział Granady, ten nic nie widział”, muszę  więc przyznać, że czułam się jak Czytaj więcej…

Hiszpania

El Rocio -andaluzyjska perełka i Park Narodowy Donana

Wszyscy słyszeli o Sewilli, Grenadzie, Maladze czy Kordobie, ale o El Rocio bardzo niewiele osób. To kameralne miasteczko położone jest godzinę drogi od Sewilli. Wśród turystów z zagranicy nie jest szczególnie popularne, ale doskonale znane Czytaj więcej…