Kordoba była kiedyś najpotężniejszym miastem w rejonie basenu Morza Śródziemnego. Jej historia jest długa i burzliwa. Miasto powstało w III w p.n.e. jako osada iberyjska, potem stało się kolonią rzymską, następnie bizantyjską, a w VIII w n.e. trafiło w ręce Arabów.  Wtedy też rozpoczął się jej niesamowity rozwój.  W X wieku miasto stało się niezależnym od Bagdadu kalifatem, który sięgał aż po Damaszek. Było bardzo nowoczesne jak na tamte czasy. Wystarczy wspomnieć, że miało 300 meczetów,  300 łaźni publicznych, 50 szpitali, 17 wyższych uczelni i liczyło około miliona mieszkańców! Paradoksalnie, najpotężniejsze miasto muzułmańskiego świata znajdowało się w Europie. Niestety, czas świetności Kordoby  trwał krótko. Już w XI wieku doszło do rozpadu kalifatu, a w XII, gdy miasto zdobyli chrześcijanie, rozpoczął się zastój. Potem było już tylko gorzej.

Dzisiejsza Kordoba wciąż ma atmosferę niczym z Baśni 1000 i  jednej nocy. Resztki murów, którymi miasto było kiedyś otoczone, prześliczne patia, alcazar, a przede wszystkim niesamowita Mezquita, to najważniejsze ślady dawnej świetności.

Czym jest Mezquita? Jedną z najbardziej oszołamiających budowli w całej Andaluzji, ba, nie waham się stwierdzić, ze w całej Europie! Najpierw była tu świątynia rzymska, następnie w tym miejscu stanęła bazylika Wizygotów. Gdy muzułmanie zdobyli miasto, rozpoczęli na jej fundamentach budowę meczetu. Byli jednak tolerancyjni i przyjaźnie nastawieni do rdzennej ludności, pozwolili więc, by z nowej budowli korzystali także chrześcijanie. I tak obok Maurów przez pewien czas modlili się Hiszpanie. Rzecz nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach! Meczet był przepiękny, olśniewał wręcz swoim ogromem i urodą. Oczywiście po zdobyciu Kordoby przez chrześcijan rozpoczęła się kolejna przebudowa. Jej celem stało się przekształcenie obiektu w katolicką katedrę. Można powiedzieć, że została ona wkomponowana w środek meczetu, w ten sposób niezwykłe arabskie kolumnady stały się nawami bocznymi. Powstała  wtedy również gotycko-renesansowa kaplica królewska – Capilla Real i  wysoka wieża z dzwonnicą, której konstrukcja skryła dawny minaret. Karol I, ówczesny król Hiszpanii. na widok tego nowego tworu powiedział: „Zniszczyliście coś, co było wyjątkowe w skali całego świata i postawiliście w jego miejscu to, co można zobaczyć wszędzie”.

Na szczęście Mezquita pozostała jednak czymś wyjątkowym, niespotykanym nigdzie indziej. Ta niesamowita świątynia zajmuje teren o wymiarach 179×128 metrów  i otoczona jest  murem. Ogromne wnętrze, o wysokości 12 metrów, sprawia wrażenie labiryntu. Wszystko za sprawą 850 zachwycających kolumn, z biało-czerwonymi łukami w kształcie podkowy. Dzięki nim wydaje się, że katedra nie ma końca.

Gdy weszliśmy do środka, dosłownie zaniemówiłam. Atmosfera wewnątrz  nie da się opisać, panuje tu prawdziwa magia i tajemnica. Koronkowe, orientalne zdobienia i  dbałość o detale oczarują każdego.

Miejsce jest niezwykłe także dlatego, że wciąż przychodzą tu także muzułmanie. Czy widzieliście kiedyś muzułmanina w Watykanie, w katedrze w Kolonii, Florencji czy w Wiedniu? Tu jest ich sporo, przybywają jako turyści, ale też mają poczucie, że Mezquita wciąż jest kawałkiem ich świata, religii i kultury. Nie chcą nikomu nic odebrać, po prostu dobrze się tu czują. Kilka lat temu napisali nawet do papieża list z prośbą o wyrażenie zgody na odprawianie tutaj modłów. Faktycznie, choć to obecnie świątynia katolicka, bliżej jej do arabskich. A połączenie elementów chrześcijańskich i muzułmańskich daje zaskakujący efekt. Bardzo pozytywny!

Cena biletu wstępu  do Mezquity  to 10 euro, nie ma zniżek dla młodzieży, dzieci 10-14 lat 5 euro, młodsze wchodzą za darmo.

Gdy już w końcu wyjdziecie z Mezquity, koniecznie idźcie na przylegającą do niej Calle del Meson del Sol. Obok  baru Santos znajdziecie najlepszy sklep z pamiątkami, jaki widziałam w całej Andaluzji. Żadnej chińszczyzny. Mnóstwo pięknych notesów, artykułów papierniczych, filiżanek, talerzy itd. Nie wiadomo, co wybrać. Ceny nie są niskie, ale to pamiątki z wyższej półki.

A teraz pora na spacer urokliwymi uliczkami Cordoby. Jedną z najsławniejszych jest krótka i bardzo wąska Calleja de las Flores, znana z błękitnych donic, w których przez cały rok rosną kwitnące kwiaty.  Wygląda ładnie, ale nawet teraz, w lutym była tak zatłoczona, że chwilami nie dało się przejść. Wyobrażam sobie, co tu się dzieje latem.  Zresztą wiele innych ulic ma takie same błękitne donice i jest równie ładnych.

W Kordobie nawet krzesła w niektórych restauracjach są błękitne i mają typowe dla Andaluzji wzory. A wiele restauracji ma tak śliczne patio, że można się poczuć niczym w najbardziej reprezentacyjnej sali w alkazarze.

Najładniejsze uliczki znajdziecie w dzielnicy Juderia, zamieszkałej kiedyś przez Żydów. Sercem tej dzielnicy jest stara synagoga, którą można zwiedzać za darmo. Żydów nie ma tu już od dawna, bo w 1492 roku wygnali ich hiszpańscy władcy.

Kolejny obowiązkowy punkt podróży do Kordoby to Punta Romano czyli most rzymski. Powstał w czasach Augusta. Jest potężny, ma ponad 330 metrów. Pewnie część z Was kojarzy go z filmów, most grał między innymi w Grze o tron. Stoi na szesnastu masywnych kamiennych łukach. Przez 200 lat był jedynym mostem w mieście. W 1994 roku został wpisany na Listę Zabytków Unesco. Jeśli będziecie szli w jego stronę spod Mezquity, na pewno przejdziecie pod łukiem triumfalnym.

Kolejna atrakcja Kordoby, Palazzo de Viana, leży jakieś 2 kilometry od centrum, jednak zdecydowanie warto się tam przespacerować. Dawniej pałac należał do bogatego rodu, obecnie mieści się w nim muzeum. Na pewno spodoba się ono tym, którzy mają dosyć architektury arabskiej, bo to głównie styl renesansowy. Wewnątrz znajdziemy kolekcje mebli, porcelany, malarstwa itd. Jednak nie samo muzeum robi największe wrażenie, a pałacowe patia, których jest aż 12. Każde w innym stylu. Coś zachwycającego! Wstęp do muzeum 8 euro, same patia 5 euro.

Z pewnością wart zwiedzenia jest też  alcazar,  my jednak ze względu na brak czasu i inne odwiedzone w Andaluzji pałace, odpuściliśmy go sobie.

Kordoba jest piękna. Według mnie nie aż tak jak Sewilla, ale z pewnością warto tu przyjechać. Bezpośrednio z Polski nie jest to zbyt łatwe,  bo w ani w samym mieście ani w jego okolicy nie ma lotniska. Najbliższe znajduje się w stolicy Andaluzji, położonej ponad 100 km na południe.  Za to lokalna komunikacja podobno jest znakomita i z Sewilli do Kordoby można dotrzeć pociągiem w 45 minut.

Następnym razem zapraszam Wam do miejsca bardzo nietypowego czyli miasteczka El Rocio, w którym do dzisiaj nie ma asfaltowych dróg.

Kategorie: Hiszpania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Hiszpania

Caminito del Rey

Caminito del Rey  czyli Ścieżka Króla to dawna via ferrata owiana złą sławą.Od czasu jej powstania wielu ludzi straciło życie, próbując ją przejść.  Obecnie jest to bezpieczny szlak pieszy, wiodący  wzdłuż ścian wąwozu, dołem którego Czytaj więcej…

Hiszpania

Granada

Opiewana w pieśniach i wierszach Granada od lat zaprzątała mój umysł. Zwłaszcza Alhambra, legendarna Czerwona Twierdza. Hiszpańskie przysłowie mówi ” Kto nie widział Granady, ten nic nie widział”, muszę  więc przyznać, że czułam się jak Czytaj więcej…

Hiszpania

El Rocio -andaluzyjska perełka i Park Narodowy Donana

Wszyscy słyszeli o Sewilli, Grenadzie, Maladze czy Kordobie, ale o El Rocio bardzo niewiele osób. To kameralne miasteczko położone jest godzinę drogi od Sewilli. Wśród turystów z zagranicy nie jest szczególnie popularne, ale doskonale znane Czytaj więcej…