Bardzo lubimy wyspy, ale mamy z nimi pewien kłopot. Te rajskie, z idyllicznym plażami, są idealne na 2-3 dni. Można na nich poleniuchować na piasku, kąpać się w ciepłym morzu/oceanie, uprawiać sporty wodne, spacerować, ale ciekawych miejsc do zwiedzania jest raczej niewiele. Zazwyczaj atrakcje ograniczają się do rezerwatów przyrody albo parków rozrywki. Do takich miejsc zaliczam wyspy typu Langkawi, Samui czy Sardynię. Niby też jest na nich co robić, ale jakoś tak bez szału. Z kolei te, na których prócz atrakcji przyrodniczych znajdziemy ciekawe zabytki i interesujące miasta zwykle są strasznie skomercjalizowane jak Majorka czy Teneryfa. Już po kilku dniach przebywania wśród tłumu turystów, czujemy się bardziej zmęczeni niż przed wyjazdem na wakacje. Jasne, zawsze można na nich znaleźć jakieś mniej oblegane tereny, jednak nie do końca nam o to chodzi. Pod tym względem Penang to dla mnie wyspa ideał. Nie sposób się na niej nudzić, zabytków i ciekawych miejsc ( także wpisanych na Listę UNESCO) jest tu bez liku. My łącznie spędziliśmy na Penangu dwa tygodnie i wcale nie mam poczucia, że widzieliśmy wszystko. Jeśli chodzi o plaże czy rezerwaty przyrody, to wyspa, choć mniej pod tym względem znana, jest równie  fascynująca. Naprawdę znajdziemy na niej wszystko, czego pragnie podróżnik: spektakularne świątynie, fascynujące miasta, dzielnice zamieszkałe przez mniejszości narodowe, muzea, sztukę uliczną , rajskie plaże, rezerwaty przyrody, nowoczesną architekturę, a nawet najmniejszy w całej Malezji park narodowy. To bogactwo atrakcji może oszołomić, zwłaszcza, ze wyspa jest niewielka. Na dodatek mamy tu prawdziwy tygiel  kultur i religii. Jeśli do tego dodamy obłędną kuchnię i najlepszy street food na świecie, to nie wyobrażam sobie, żeby można chcieć czegoś więcej.  Dla mnie to wyspa ideał.

http://www.penang.ws/penang-attractions/penang-bridge.htm#

Penang połączony jest z lądem dwoma mostami, jeden z nich ma 13,5, km, a drugi 24!  Oczywiście można na wyspę dostać się też samolotem.

Zwiedzanie Penangu zaczniemy od przyjemnego ogrodu botanicznego, który znajduje się na granicy największego miasta na wyspie, Georgetown. Niby to tylko park miejski, ale jest w nim wiele urokliwych miejsc i ciekawych zwierząt.  Jak to w Malezji, dominują  nachalne małpy,  ale są też stworzenia mniej towarzyskie, takie jak wielkie iguany. Wokół latają kolorowe motyle i papugi, szemrze wodospad, jest pełno zacienionych altanek. Warto tu uciec na chwilę od upału i miejskiego zgiełku. Wstęp za darmo.

Na północno-zachodnim krańcu Penangu znajduje się najmniejszy park narodowy Malezji, a to oznacza, że mamy tu prawdziwą dżunglę. Wejście do niego znajdziecie w  niewielkiej wiosce Teluk Bahang. Po dżungli można można bezpiecznie poruszać się dwoma, świetnie przygotowanymi szlakami, jeden z nich prowadzi na bajeczną Plażę Małp, drugi na Plażę Żółwi. W parku znajduje się także Canopy Walk, czyli szlak prowadzący po podwieszanych mostach. Niestety jest on często zamykany ze względu na uszkodzenia powstające w czasie deszczów.

My najpierw wybraliśmy się na wędrówkę po dżungli, a potem łodzią popłynęliśmy na Monkey Beach. Plaża nas zachwyciła. Piasek jest na niej idealnie biały, zejście do morza łagodne, ludzi ledwo garstka i  tylko jeden bar. Żadnych leżaków i parasoli, głośnej muzyki, motorówek itd., za to za plecami jest prawdziwa dżungla, a pomiędzy drzewami rozwieszone hamaki i drewniane huśtawki. Takie plaże uwielbiam. Całość zlokalizowana jest w ślicznej zatoce. Gdy, po kilku godzinach, wracaliśmy łodzią z Monkey Beach mieliśmy ogromne szczęście. Tuż obok nas pojawiło się spore stado delfinów. Nie wyskakiwały w górę tak, jak na filmach, ale i tak widok był cudowny, gdy wynurzały się co chwila z wody, by zaczerpnąć powietrza.

Jeśli chodzi o inne plaże, te położone bliżej miast, to nie wzbudziły one naszego za chwytu. Najpopularniejsza jest Batu Ferringi, ale pełno na niej ludzi, jest bardzo wąska, a za plecami znajduje się  miasto i ruchliwa droga  Jeśli chcecie odpocząć na plaży jak z widokówki, musicie się  udać na północny-zachód, w okolice parku narodowego. Już przy samym wejściu  do niego jest ładna, duża i pusta plaża.

Jeśli chodzi o inne przyrodnicze atrakcje wyspy, to jest ich całe mnóstwo: Spice Garden, Entopia, czyli ogromny park motyli, Zoo, Park Ptaków, Aquarium itd. To zazwyczaj  drogie atrakcje, np. wstęp do Entopii kosztuje ponad 60 zł. Z pewnością ciekawym, a wręcz niezwykłym miejscem jest niedawno Avatar Secret Garden, czyli ogród pełen przybranych kolorowymi lamkami niezwykłych drzew. Oczywiście efekt widoczny jest dopiero po zmroku,. Wstęp na razie za darmo. Szkoda, że jeszcze nie istniał, gdy my byliśmy na Penangu, na pewno byśmy się tam wybrali. Warto wybrać się także na Penang Hill czyli wzgórze, na którym jest o 5 stopni mniej niż na dole. można tu odpocząć w cieniu drzew, pospacerować i ochłodzić się nieco.

https://www.onlypenang.com/penang-attractions

Na wyspie są też rybackie wioski, w których od lat nic się nie zmieniło. W ogóle cały Penang to fascynująca  mieszanka starego i nowego.

Stolicą wyspy jest Georgetown, miasto wpisane na Listę UNESCO. To właśnie w nim najlepiej widać kolonialną przeszłość Penangu. Mimo iż Georgetown nie jest zbyt duże (ma tylko 200 tyś. mieszkańców), potrzeba co najmniej kilku dni, aby zobaczyć najciekawsze atrakcje. Piękna zabudowa, bajeczne świątynie różnych wyznań, niezwykłe murale, Little India, China Town i niesamowity klimat sprawiają, że nie sposób się tu nudzić nawet przez minutę.

Zacznę od świątyń. Najpiękniejsza  to Kek Lok Si, czyli  największa w Malezji świątynia  buddyjska. Położona jest tarasowo, a na jej zwiedzanie trzeba przeznaczyć minimum dwie godziny.  Aby do niej dojść, trzeba przejść obok dziesiątek straganów z pamiątkami i koszulkami i pokonać wiele schodów, a potem  można rozkoszować się niesamowitym widokiem na wyspę, jaki rozpościera się ze świątyni, przepięknymi ogrodami  i niesamowitą architekturą. Największe wrażenie robi piękna pagoda, w której znajdziemy tysiąc wizerunków Buddy, ale tak naprawdę całość jest imponująca. Mimo że przybywa tu wielu turystów, miejsce jest spokojne. Można bez końca spacerować pomiędzy poszczególnymi budynkami i zupełnie stracić poczucie czasu.  Dodam jeszcze, ze zaraz obok świątyni, tuż przy przystankach autobusowych znajduje się plac, na którym rozstawione są namioty, w których można zjeść przepyszne i śmiesznie tanie potrawy. Penang słynie na całym świecie. z ulicznego jedzenia. Kuchnia jest wielonarodowa, bo wyspę zamieszkują różne nacje.

Kolejną świątynią, którą warto odwiedzić jest położona w Georgetown Khoo Kongsi. To właściwie chińska rodzinna świątynia i muzeum w jednym. Powstała na początku XX wieku, kiedy to bogaty klan Kongsi wybudował ją na własne potrzeby. Wnętrze pełne jest lampionów, zdobień, belkowań i pięknych mebli. Można poczuć atmosferę dawnych czasów.

Tuż obok znajduje się piękny meczet Kapitana Kelinga wybudowany w indyjskim stylu. Spore wrażenie robią też: Tow Boo Kong, świątynia węży i  tajska Wat Chayamangkalaram, w której znajduje się 33 metrowy posąg leżącego Buddy. Na wyspie jest mnóstwo świątyń, nie sposób nawet ich wszystkich wymienić.

 

Ten  niezwykły budynek, który widzicie na zdjęciu poniżej, to już nie świątynia, ale obiekt,  bardo często pojawiający się na widokówkach. Cheong Fatt Tze Mansion, bo o nim mowa, ma kolor intensywnego indygo. Zbudowany został przez bardzo bogatego kupca, o takim nazwisku jak nazwa budynku. Kupiec zapragnął mieć dom oparty na zasadach feng shui, opłacił więc  najlepszych budowniczych, a na sprowadzane z całego świata materiały budowlane wydał ogromne pieniądze. Obecnie mieści się tu hotel i muzeum.

Po przedstawieniu kilku ciekawych obiektów, zapraszam Was na spacer ulicami George Town. Będziecie zachwyceni. Najpiękniejsza jest Armenian Street, przy której znajdują się pięknie odnowione domy kolonialne należące do bogatych Chińczyków, świątynie i restauracje. Prowadzi przez nią także szlak sławnych murali. Pierwszym ich twórcą był Litwin , Ernest Zacharevic, który podczas  George Town Festival w 2012 roku otrzymał zgodę rady Miasta na pomalowanie kilu ścian. Potem do projektu Zacharevica dołączyli inni artyści, ale murale jego autorstwa zdecydowanie są najpiękniejsze. Wyglądają bardzo realistycznie, czasem trzeba wręcz ich dotknąć, by przekonać się, że to tylko obraz. Szlak murali jest bardzo popularny, w punktach informacji turystycznej można dostać specjalne mapy, na których zaznaczone są budynki z pomalowanymi ścianami. Niestety malezyjski, wilgotny  klimat sprawia, że murale są bardzo nietrwałe. Kilka zostało już zniszczonych.

Macie dosyć zwiedzania i chcecie wybrać się na zakupy? Najlepszy będzie Komtar, czyli najwyższy budynek na wyspie. Ma on 55 pieter, mieści między innymi ogromne centrum handlowe, biura  i food court, a na jego dachu znajduje się kładka zawieszona w powietrzu, czyli Sky Walk. To świeża atrakcja, wybudowana  w 2016 roku. Cena wstępu jest raczej zaporowa, wynosi 120 zł od osoby.

https://www.onlypenang.com/penang-attractions

Wracamy do zwiedzania. Niezwykle ciekawym miejscem są chińskie klanowe domy na palach, czyli Chew Jetty. Myślałam, ze to będzie tylko taka atrakcja dla turystów, coś jak skansen , ale okazało się, że domy są zamieszkane. Dawniej ich właściciele  żyli głównie z rybołówstwa, obecnie najczęściej z handlu. Większość z budynków w ciągu dnia ma otwarte drzwi i okna, więc codzienne życie ich mieszkańców toczy się na widoku publicznym. Pomiędzy domami suszy się rozwieszone pranie, w donicach rosną kwiaty, stoją rowery, a nawet motory. Ot, normalnie, jak na lądzie. Tyle że to wszystko znajduje się jakiś metr nad wodą, a na drewnianych podestach jak gdyby nigdy nic bawią się małe dzieci bez nadzoru dorosłych. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym w takim miejscu mieszkać z małym dzieckiem, w wielu miejscach tu nie ma żadnych barierek, wystarczy krok nieuwagi i już jesteśmy w wodzie. Tymczasem malezyjskie maluchy biegają swobodnie jakby nic im nie groziło. Moje dziecko pewnie przywiązałabym do słupa, żeby nie mogło zbliżyć się do brzegu.

Penang to także bardzo klimatyczne dzielnice zamieszkane przez mniejszości narodowe. W Little India poczujecie się jak w prawdziwych Indiach, tylko jest znacznie czyściej. Kobiety chodzą ubrane w sari, wokół pełno straganów i restauracji z indyjskimi potrawami, pełno sklepów z ubraniami i płytami,  rozbrzmiewa głośna muzyka, a nawet jeżdżą riksze.Jest i świątynia hinduska. Tu zjecie tanio i smacznie, pyszne samosy kosztują 50 gr. Atmosfera jest kapitalna!

W China Town jest za to pełno tanich, całkiem przyzwoitych hoteli. Zjecie tu smaczne dania chińskie i  różne dziwactwa jak smażone kurze łapki.To ulubiona dzielnica backpackersów. Jest gwarno i wesoło.

Najbardziej eleganckie miejsce w mieście to nadmorski bulwar Persiaran Gourney, wzdłuż którego stoją luksusowe hotele, restauracje  i drogie apartamentowce.

Podsumowując dzisiejszy wpis, chciałam powiedzieć, że Penang to niezwykła wyspa, a jej stolica George Town jest absolutnie zachwycająca. Mimo że przyjeżdża tu sporo podróżnych, nigdzie nie poczujecie się przytłoczeni ich obecnością. To miasto bardzo klimatyczne i tak bogate w atrakcje, że wiele europejskich stolic może mu pozazdrościć. Jeśli kiedyś będziecie w Malezji, potraktujcie Penang jako obowiązkowy punkt zwiedzania. Na dodatek tutejszy street food to coś wspaniałego. Za kilka złotych można zjeść pyszny obiad. Jedynie alkohol jest skandalicznie drogi. Piwo 660 ml kosztuje ok. 18 zł. No i komunikacja jest fantastyczna, a na dodatek tania!

My byliśmy na Penangu dwukrotnie, zawsze w porze deszczowej, czyli lipcu i sierpniu. Zazwyczaj pogoda była piękna, ale zdarzyła nam się taka ulewa, że w ciągu kilkunastu minut ulicą zaczęła dosłownie płynąć rzeka wody. Jednak nawet w tych strugach deszczu nie zdołaliśmy się ochłodzić, bo temperatura i tak oscylowała w okolicach 30 stopni Celsjusza.

Kategorie: Malezja

1 Comment

Zajączek · 25 stycznia 2018 o 23:07

Lubię tu zaglądać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Malezja

Rajskie wyspy Langkawi

Langkawi to archipelag 104 wysp położonych na zachód od Półwyspu Malajskiego. Największą z nich jest ta, od której wszystkie wzięły nazwę czyli Langkawi. Wielu ludzi uważa, ze to tropikalny raj. Faktycznie wyspy są piękne i Czytaj więcej…

Malezja

Cameron Highlands

Malezyjskie góry Cameron Highlands to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie w życiu widziałam. O ich niezwykłym uroku decydują dwa elementy: pola herbaciane i deszczowe lasy. Krajobraz wygląda jak z bajki. Do Cameron Highlands wybraliśmy się Czytaj więcej…

Malezja

Kuala Lumpur- zwiedzanie

Mimo że Kuala Lumpur to dosyć młode miasto ( powstało w XIX wieku),  jest w nim sporo miejsc wartych obejrzenia. Dzisiaj zapraszam na subiektywny przewodnik po tych, które uważam za najciekawsze. Ogromnym atutem KL są Czytaj więcej…